niedziela, 4 stycznia 2015

NOSFERATU


ALK.5,7%. Kilka tygodni temu Browar Raduga wydał na  świat swoje trzecie piwo. Niestety ze względu na moje zaległości na razie „jestem zmuszony” raczyć się ich drugim wypustem. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, nie mam absolutnie zamiaru ubolewać z tego powodu, bowiem Black IPA należy do tych gatunków piw, które robią różnicę. Dobrze zrobione czarne IPA potrafi mi nieźle sfilcować skarpetki.
Nosferatu z Radugi - podobnie jak Metropolis – zostało zainspirowane filmem. Chodzi tu o niemiecki film grozy z 1922 roku, którego pełny tytuł brzmi Nosferatu - Symfonia Grozy.
Filmu oczywiście nie oglądałem, ale etykieta tego piwa bardzo mi się podoba. Tytułowy wampir budzi pewną grozę, jednakże niektórym osobom może się kojarzyć z jakimś przybyszem z kosmosu. Stonowane barwy i czerwone oczy wzmacniają tylko ten efekt.

Nosferatu jest czarnym jak smoła piwem, które generuje bardzo sympatyczną i wysoką czapę mieszano ziarnistej piany. Kojarzy mi się ona z kolorem kawy z mlekiem, jest przy tym strasznie trwała i sztywna. Poza tym fajnie i obficie brudzi szkło, co dodaje jej dodatkowego uroku.
Nasycenie dwutlenkiem węgla jest tu prawdziwym majstersztykiem. Średnio wysokie nagazowanie idealnie komponuje się z charakterem tego napitku.
Aromat w cudowny sposób łączy w sobie cechy ciemnych słodów z amerykańskim chmieleniem. Istnieje tu niemal idealna równowaga miedzy słodko-gorzką czekoladą i palonym słodem, a kwaskowymi cytrusami i wyraźnymi owocami tropikalnymi (mango, liczi, granat). Nieco w tle pobrzmiewa delikatna nuta chmielu, kawy, łagodnej żywicy oraz odrobiny kwiatów. Całość niemal chce urwać mi nosa. Masakra!
Smak jest raczej wytrawny, z ledwo co wyczuwalną słodyczą. Tutaj również balans jest świetnie zachowany. Z początku czuć świeże, lekko kwaśne cytrusy, które po chwili zastępowane są przez słodkawe owoce rodem z tropików. Na dalszym planie objawia się ciemna strona tego piwa: palone słody, niezbyt mocna kawa, opiekane ziarno, gorzka czekolada oraz szczypta spalenizny. W to wszystko dość gwałtownie wdziera się całkiem spora, żywiczno-chmielowa goryczka, która jest długa i nieco zalega, jednak sumarycznie nie traktuję jej jako wady. Co prawda z biegiem czasu zaleganie na podniebieniu może być trochę męczące, ale da się z tym żyć.
Piwo nie jest zbytnio treściwe, bowiem posiada wyrazisty chmielowo-goryczkowy finisz, który doszczętnie kontruje resztki słodowo-owocowej słodyczy. Pełnia co prawda nie rozkłada na łopatki, ale doczepić się do niej raczej nie sposób. Trunek jest wystarczająco pełny w smaku, co bezpośrednio rzutuje na wysoką pijalność. Mogłaby być ona ekstremalnie wysoka, jednak ze względu na zalegającą goryczkę piwo pije się troszkę wolniej.
Mimo tej w zasadzie jedynej wady, drugi wyrób Radugi uważam za bardzo udany. Nie mam pojęcia w jaki sposób uzyskali oni tak znakomity balans i wielowymiarowość. Naprawdę świetny materiał do nauki, dla kogoś kto nigdy nie pił Black IPA.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 7.50ZŁ
BROWAR RADUGA//BROWAR WITNICA

3 komentarze:

  1. Niezły pomysł na drobny upominek dla kogoś :D Chyba pierwsze "filmowe" piwo jakie widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich pierwsze i trzecie (póki co ostatnie) piwo też są "filmowe"...

      Usuń
    2. "Metropolis" i "Bulwar Zachodzącego Słońca", a to ciekawe :D Muszę sobie kupić, zasmakuje czy nie, to i tak chcę mieć te etykiety.

      Usuń