sobota, 31 stycznia 2015

JULES


ALK.4,9%. Nowość goni nowość – tak to już jest, kiedy zachciewa nam się piwnej rewolucji,  w efekcie czego bardzo ciężko jest nadążyć za dynamicznie rozwijającym się rynkiem.
Ze ‘świeżynkami’ jest ostatnio u mnie krucho, jednak od czasu do czasu wpadnie mi w łapki jakieś jeszcze ‘ciepłe piwko’ ;p
Bardzo lubię i cenię sobie serię ‘piw z wąsem’ z Browaru Wąsosz, ale ostatnio ze smutkiem zauważyłem, że jakimś cudem umknął mi Albert (American Weizen), którego przy najbliższej nadarzającej się okazji zamieszczę na blogu.
Dzisiaj jednak na warsztat biorę piwo Jules, które pojawiło się na piwnej scenie jakiś tydzień temu, od razu zaszczepiając we mnie ziarno ciekawości i ekscytacji, wszak Black IPA (Cascadian Dark Ale) należy do mojego top five, jeśli chodzi o piwne style. Jules podobno ma być ciemnym odpowiednikiem słynnego już Terrence’a, a wąsów użyczyła mu postać z filmu Pulp Fiction, grana przez Samuela L. Jacksona.


Piwo w szkle wygląda na idealnie czarne, jednak podczas nalewania zdradza nam odrobinkę ciemno brunatnej barwy. Wysycone jest średnio, co jak najbardziej pasuje do stylu i charakteru tego napitku.
Niemałym ewenementem jest tutaj piana – wysoka, obfita, drobno ziarnista i gęsta, ale przede wszystkim szalenie trwała! Skubana prawie w ogóle nie chce opadać! Naprawdę sporo się zestarzałem zanim udało mi się napełnić tulip do pełna ;>
Już po kilku łykach wiem, że Jules jest absolutnym fenomenem! Trunek jest gęsty i oleisty, a przy tym bardzo gładki i smukły w smaku (coś jakby stout owsiany na słodzie żytnim). Z jednej strony czuję wyraźne „amerykańce”, pod postacią cytrusów, nieznacznych owoców tropikalnych, delikatnej żywicy i lasu, a z drugiej dobiera mi się do podniebienia słodko-gorzka czekolada otoczona lekko kwaskowymi palonymi słodami, łagodną kawą z mlekiem oraz porządnie wypieczonymi tostami, które kojarzą mi się z niektórym pieczywem razowym. To jeszcze nie wszystko – tłem płynie subtelna orzechowa nuta i delikatnie opiekane ziarno, utrzymujące aż do finiszu, w którym pobrzmiewa średnio mocna, nie zalegająca i krótka goryczka. Jej palono-chmielowy charakter i żywiczno-leśny posmak naprawdę robią robotę. Dżizyssss, ależ mi to smakuje! :D

A co z aromatem? W zapachu odnajdziemy więcej klimatów „zielonych” niż „czarnych”, ale praktycznie w niczym to nie przeszkadza. Dominuje świeży chmiel, szczypta cytrusów, lekka owocowość i niezbyt rzucająca się w oczy żywica. Nieco z boku trzyma się natomiast ciemny słód oraz subtelna czekolada ocierająca o klimaty kakao i kawy zbożowej. Całość pachnie średnio intensywnie i troszkę brakuje mi tutaj tych ciemniejszych aspektów, aczkolwiek i tak jest dobrze.
Jules jest świetnie zbalansowanym Black IPA, bardzo pełnym smaku, gęstym, dosyć treściwym i cholernie wielowątkowym. Pijalność też jest bardzo dobra, a wspaniale kontrująca goryczka zasługuje na kolejną aproksymację. Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak można uwarzyć tak smaczne i ekscytujące, a zarazem ułożone piwo?
Ps. gdyby aromat był tak nietuzinkowy jak smak, byłoby jeszcze „oczko wyżej”.
OCENA: 8/10
CENA: ok. (7ZŁ)
BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz