piątek, 25 marca 2016

PREPARAT

Rzadko pojawiają się tutaj trunki z Artezana i to nawet pomimo ich przenosin do Błonia, a co za tym idzie regularnego butelkowania piw i podwojenia mocy produkcyjnych. Pytacie why? Sam chciałbym wiedzieć. Może dlatego, że czas nie jest z gumy, piniondze nie mnożą mi się w portfelu jak jakieś muszki owocowe, a wątrobę mam tylko jedną.
Mimo owych ograniczeń, takiego specjału jak Preparat nie mogłem sobie odpuścić. Zapewne miałbym wyrzuty sumienia do końca życia, trzy osoby odlajkowałyby przez to bloga, ja wpadłbym w ciężką depresję, a pół wieczności spędziłbym w Czyśćcu, miast w Niebie.
Po prostu jest to piwo z serii ‘must have’. Musisz się go napić i już. Koniecznie musisz spróbować, bo jak nie, to czeka cię ekskomunika z piwnego półświatka. No i ja właśnie dlatego próbuję :)
A przy okazji, Preparat to nie jakaś tam nowinka, ale ponoć jest to jedno z najbardziej udanych piw od Artezana, pożądane i mocno docenianie przez rozmaitej maści beer geeków.
Czas zerwać kapsel i zobaczyć jak miewa się porządnie wyleżakowane wędzone Barley Wine!


Rzeczony napitek powitał mnie ładną i dość obfita pianą o drobnej teksturze i barwie zwanej ecru (heh, ale ze mnie poliglota nie? ;). Pienista kołderka opada w średnim tempie, zostawiając umiarkowanie liczne zacieki na szkle. Samo piwo jest wyraźnie mętne, przy czym jego kolor oscyluje gdzieś pomiędzy brązem, a burgundem.
W smaku spodziewałem się prawdziwej petardy, ale niestety chyba mnie trochę wyobraźnia poniosła. Pierwszy łyk to solidne uderzenie prażonego słodu i karmelowej słodyczy. Towarzyszą jej melanoidy spod znaku przypieczonej skórki chleba i tostów. W drugim akordzie do gry włącza się niewielka chmielowość, zioła oraz opiekane toffi, podszyte lekko żywicznym muśnięciem. W tle cichutko siedzi sobie bardzo subtelny alkohol, który objawia się tylko i wyłącznie grzaniem w przełyku. Oooo tak, faktycznie nieźle grzeje, choć łyk czystej zdecydowanie bardziej daje się we znaki. Jest też i goryczka – niezbyt mocna, ale wyraźna. Chmielowo-ziołowa gorycz minimalnie zalega, ale nie robiłbym z tego wielkiej afery. Ciecz jest gęsta i nieco lepka. Czuć, że ciało ma nieliche. No, ale gdzie do cholery są nuty wędzone? Kto zgasił ogień się pytam?!

Smak jest całkiem niezły (choć nie porywający), lecz początkowy aromat bez problemu skopałby mu dupsko. Nader intensywny zapaszek przywodzi na myśl coś szalenie słodkiego i ulepkowatego – cukierki "Krówka", czy coś w ten deseń. Jest tu mnóstwo karmelu, toffi i kandyzowanego cukru. Pośród tego morza słodkości pałęta się tu i ówdzie opiekana słodowość oraz nieco chleba razowego. Głęboko w tle wyczuwam szczyptę orzechów laskowych, prażone ziarno słonecznika i dopiero na samym końcu jakąś namiastkę wędzenia/dymu. W tej beczce miodu niestety jest też łyżka dziegciu – dosyć wyraźny etanol o lekko bimbrowym usposobieniu. Alkohol, co by dużo nie mówić trochę mi tu przeszkadza. Czar prysł. Ch.. bombki strzelił, choinki nie będzie. A miało być tak pięknie.... Nie rozumiem tego, bo piwo jest konkretnie wyleżakowane, do końca terminu pozostał zaledwie tydzień.
Preparat z Artezana posiada niesamowitą głębię smaku oraz niespotykaną wręcz treściwość. Piwo jest wyraźnie słodkawe, a pojawiająca się stosunkowo niewysoka goryczka po prostu sobie z tym nie radzi. Nie ogarnia tematu i kropka. Wiem, że wino jęczmienne to nie wysoce goryczkowy pils, no ale sorry – balans nie jest tu za specjalny. Pijalność natomiast sumarycznie jest całkiem w porządku. Może na trzy łyki tego nie chapniesz, ale raczej nie trzeba długo zwlekać z podnoszeniem szkła do ust.
Największym niedociągnięciem tego piwa jest jednak alkoholowy aromat oraz homeopatyczna wędzoność. Grzanie w gardełku jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale za bimber w zapachu to ja dziękuję. No i ta nieszczęsna wędzonka, której w zasadzie brak. Nie tak się umawialiśmy panie Preparat, nie tak!
Mimo wyraźnych potknięć wywar ten nie jest jakiś niesmaczny, czy wadliwy. W zapachu na przykład wyjąwszy alko jest po prostu świetnie, intensywnie i wielowymiarowo. Smak także mimo sporej słodyczy dostarcza wielu ciekawych wrażeń. Ogólnie piwo jest dobre, choć piłem lepsze i to nawet niedawno – Basior z Pałacyku Łąkomin.
OCENA: 7/10
CENA: 11ZŁ (Skład Piwa)
ALK.9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.03.2016
BROWAR ARTEZAN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz