środa, 23 marca 2016

CZORNY MIŚ

Swego czasu (ongiś, drzewiej, onegdaj) w Browarze Widawa na świat przyszedł Miś. Była to pierwsza w kraju PIPA. Jak wiecie bycie pipą to dość nieciekawa sprawa, toteż Miś szybko czmychnął z Widawy i osiedlił się na Górnym Śląsku. Zmienił totalnie wizerunek, by nikt nie mógł go rozpoznać. Od tamtej pory Miś robi za hajera i zowie się Czorny Miś. Codziennie dyra jak wół na grubie, a po swojej szychcie wlewa w siebie hektolitry ‘lechotyskaczożubrów’ ;)
Bajkopisarz ze mnie żaden, więc teraz będzie na poważnie.
Mój rzeczony gość nosi przydomek Silesian Black Ale. Byłem na paru lekcjach angielskiego, więc rozumiem znaczenie tych słów. Zastanawia mnie tylko dlaczego ten czarny ejl nie został po prostu nazwany Polish Black Ale? Miś był pipą, bo miał polskie chmiele, podobnie jest przecież z Czornym Misiem. Po jaką cholerę zatem konotacje ze Śląskiem? Bo piwo jest czarne? Równie czarny jest Stout, czy niektóre portery bałtyckie.
Dobra, zostawmy to. Skupmy się na tym, co czyha w tej małej, jakże poręcznej buteleczce. Gdyby nie jeden bardzo ważny i ciekawy składnik, byłby to zwykły i pospolity (często nudny) Black Ale. Gdyby nie słód wędzony torfem Czorny Miś zapewne byłby równie interesujący jak hałdy na Śląsku, czy pół tony węgla w mojej kotłowni. W tym piwie robotę robić ma torfowa wędzonka! Kropka. 


Miś górnik zdecydowanie lepiej wygląda w szkle niż na etykiecie. Czarna, nieprzejrzysta, ale klarowna barwa pięknie się prezentuje na tle bardzo wysokiej, drobnej i pierzastej czapy. Beżowa piana jest zwarta jak szeregi Wehrmachtu i sztywna jak koci ogon. Jej żywotność jest wprost proporcjonalna do objętości – skubana prawie wcale nie chce opadać! Lacing także zdaje egzamin na piątkę.
Wędzone torfem słody czuć już z daleka. Aromat jest nader intensywny i wyraźny. Bakelit, rozgrzany asfalt i spalone kable faktycznie robią tutaj kawał dobrej roboty! Nie trzeba się ich doszukiwać ze świecą jak w niektórych piwach. Tutaj torfowe klimaty są aż nadto wyraźne. Tuż za nimi podąża ogniskowy dym oraz palone słody. Nieco z boku udziela się także prażone ziarno kawy i gorzka czekolada. Z biegiem czasu z tła wyłania się niewielka popiołowość, szczypta chleba razowego i palonego jęczmienia. Jakże zacny i wspaniały to aromat! Mógłbym go wąchać bez końca :D

Piwo jest dość nisko wysycone, w smak bez żadnego problemu dorównuje zapachowi. Pierwszy plan to wyraźne palone słody oraz nie mniej wyraźna torfowość. Dosłownie jakbym żarł zjarane przewody elektryczne, polane rozgrzaną masą bitumiczną. Naprawdę niezwykłe uczucie! Dalej mamy sporo gorzkiej czekolady, świeżo parzonej kawy, kończącej się subtelnym popiołem w ustach. W tle majaczy lekki tytoniowy sznyt z domieszką ogniskowego dymu. Stawkę zamyka średnio mocna, palona goryczka, która jest krótka i szlachetna. Pojawia się zupełnie znikąd i równie szybko zmyka gdzie pieprz rośnie. Bardzo smaczny ten Czorny Miś. Dobrze, że wyjechał na ten Śląsk.
Piwo ma odpowiednią pełnię smaku, choć nie powiedziałbym, że to aż 16°Plato. Jego konsystencja nie jest jakoś szalenie gęsta, a mimo to ciecz oferuje szeroką paletę doznań. Całość jest dość wytrawna i świetnie zbalansowana, dzięki wyraźnej goryczce wspaniale kontrującej słodową bazę. Pije się to w ekspresowym tempie, a z twarzy nie sposób zmazać widoku szczęści i ukojenia. Takie piwa to ja poproszę! :)
Na uwagę zasługuje bardzo dobre wykonanie, jak również sam zamysł. Czorny Miś od Kolaborantów to coś dla fanów bardziej odjechanych smaków. 
Ps. z braku czarnego misia, do zdjęć pozował mi biały miś, biały miś...
OCENA: 8/10
CENA: ok. 9ZŁ
ALK.6,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.04.2016
BROWAR WIDAWA&BROWAR KOPYRA      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz