środa, 17 lutego 2016

NIGHT WOLF

Browar Szpunt to jedna z takich starych-nowych inicjatyw, bo w sumie nie jest ani nowa, ani stara. Innymi słowy jest to już w miarę rozpoznawalna marka, jednakże do ‘starej gwardii’ nie sposób jej zaliczyć.
Browar powstał mniej więcej rok temu, a tworzą go: Piotr Tomaszewski, Paweł Dukiel i Dawid Głuszczyński. Ekipa ta pochodzi ze Zduńskiej Woli, a swoje piwa warzy w Łasku, w browarze owianym niesamowicie złą sławą, czyli rodzinnym Browarze Koreb (syf, malaria, kiła i mogiła – takie ponoć klimaty). Pamiętam doskonale jak piwna gawiedź pukała się w czoło na wieść o ulokowaniu się tego nowego wówczas kontraktowca w Korebie właśnie. Jak widać Piotr, Paweł i Dawid broni nie składają, swego czasu zmienili butelki, logo browaru oraz etykiety i ciągle prą do przodu niczym Titanic podczas swego dziewiczego rejsu.
Tak się złożyło, że nie miałem jeszcze godności próbować nic ze Szpunta, choć miałem ku temu niejedną okazję (jakoś tak wyszło). Pewnego jednak razu, gdy mój wzrok utkwił na słowach Night Wolf, nie mogłem sobie odmówić jego zakupu. Whisky Stout to naprawdę zacny i arcyciekawy trunek o ile jest dobrze wykonany rzecz jasna. W tym piwie oprócz oczywiście słodu wędzonego torfem na uwagę zasługują jeszcze płatki owsiane i płatki pszenne, które nie są regułą w tego typu wywarach. 


Otwieram i przelewam Nocnego Wilka. Piwo ląduje w ‘kraft master łanie’ i pieni się dość pokaźnie. W miarę drobna piana o barwie ecru rośnie do okazałych rozmiarów, po czym opada w iście przeciętnym tempie, po drodze ładnie i obficie brudząc mi szkło. Nawet nieźle to wygląda, a jeśli do tego dołożymy kruczo czarną i nieprzejrzystą barwę, to buzia sama zaczyna się uśmiechać.
Piwo jest nisko nasycone, dzięki czemu faktura z pierwszym łykiem wydaje się być nieco płaska. To jednak tylko złudzenie, bowiem z każdym kolejnym haustem ciecz zyskuje na gęstości i gładkości, nie jest także wodniste. W smaku jest nieźle – głównie gorzka czekolada, średnio mocna kawa oraz umiarkowanie palone słody. Nieco z tyłu wyłapałem także lekki kwasek, odrobinę popiołu, przypalony karmel i jakąś wędzonkę dymną, która jednak z torfem raczej ma niewiele wspólnego. Na finiszu pałęta się średnio mocna, palona goryczka, która jest krótka i szlachetna. No, ale gdzie te bandaże, asfalty, masy bitumiczne i spalone kable się pytam? No ku... gdzie?! Jak to mawiał słynny z YT Cygan: „oszukali mnie, banda złodziei,  polskich decydentów...”

Może w aromacie będzie lepiej? Tu również berło dzierży płynna gorzka czekolada wespół z lekko palonym słodem. Do tego dochodzi kawa zbożowa, karmel, opiekane toffi, prażone ziarno i lekka, acz przyjemna wędzonka o delikatnie dymnym charakterze. Daleko w głębi, zupełnie na samym końcu, niemal na krańcu wszechświata majaczy bardzo subtelna spalenizna, coś jakby palący się torf, a może to tylko autosugestia, moja wybujała wyobraźnia? Sam już nie wiem. Wyłapałem za to nieznaczne, lecz na pewno obecne nuty suszonych owoców (objawiających się po ogrzaniu), które zresztą nader mi się podobają. Tak, czy siak słodu whisky w postaci jaki znam, to ja tu nie czuję. Przykro mi.
Night Wolf to bardzo smaczne, ułożone, harmonijne i wielowątkowe piwo. Odpowiednia pełnia nieźle współgra z aksamitną  i gładką teksturą (zasługa płatków owsianych). Balans jest całkiem w porządku i to nawet pomimo niewysokiej goryczy. Po prostu całość jest dość wytrawna, a słodowa baza zbytnio się na narzuca. Pijalność także oceniam na dość wysoką, choć na pewno nie najwyższą.
Generalnie wszystko by tu grało i buczało jak w szwajcarskim zegarku, jak w Barcelonie, czy Realu Madryt za najlepszych czasów, gdyby ten słód whisky zrobił co do niego należało. Oczekiwałem spalonej instalacji elektrycznej, palonej gumy, starych bandaży i asfaltu, a tymczasem dostałem smacznego, acz bardzo grzecznego i ułożonego Stouta z co najwyżej lekko zaznaczoną dymną wędzonką.
OCENA: 7/10
CENA: ok. 8ZŁ
ALK.5,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.03.2016
BROWAR SZPUNT//BROWAR KOREB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz