czwartek, 11 lutego 2016

QUATRO

Istny potwór wśród imperialnych IPA to właśnie Quatro od Pinty. Nie jest to rzecz jasna żadna świeżynka , ale okazuje się, że trunek ten wciąż jest mocno pożądany wśród piwnej społeczności. W dodatku zbiera dobre recenzje. Na FB zalecano mi jego leżakowanie, ale bacząc na amerykańskie chmiele w składzie uznałem, że dwa miechy w piwnicy mu styknie. Przecież to nie porter bałtycki do licha...
Special Double IPA, co to właściwie znaczy? Nie mam bladego pojęcia, bo właściwie poza nad wyraz olbrzymimi parametrami piwo niczym specjalnym się nie wyróżnia. Aha, pewne zdziwienie, tudzież zażenowanie może jedynie budzić obecność w składzie ekstraktu słodowego oraz cukru! Zagranie jakby rodem z wielkich koncernów ;p Widocznie trzeba było czymś podbić ów ekstrakt do kosmicznej (nawet jak na Double/Imperial IPA) wręcz wartości 24,7Blg.
Dobra, dosyć gadania. Pora chwycić diabła za rogi! ;>


Quatro wygląda na całkiem sympatyczne piwerko. Dziarska piana o barwie przybrudzonej bieli rośnie do sporych rozmiarów, jest drobna i puszysta. Opada naprawdę w żółwim tempie, do tego świetnie krążkuje! Lacing zaiste książkowy.
Kolor dryblasa z Pinty także niczego sobie – w szkle mieni się piękna i dość rzadko spotykana, pomarańczowo-miodowa barwa. Wspaniale to wygląda :D
Tuż po otwarciu butelki dostałem z buta w twarz od jankeskich lupulin, jednak o tym za chwilę, bo piwo musi się trochę ogrzać. W smaku prym wiedzie miks owocowo-słodowy, z którego wyraźnie przebijają się tropiki (mango, liczi), a sporo mniej cytrusy, głównie grejpfrut. Tuż za nimi niczym Struś Pędziwiatr gna co sił olbrzymia słodowa baza, przypominająca po części biszkopty, a po trochu herbatniki z cukrem (tak, czuć cukier). Bardziej w głębi natomiast można spotkać chmielowe naleciałości, łyżkę karmelu oraz żywicę. Z początku piwo wydaje się być dosyć słodkawe, jednak po kilku łykach słodowa słodycz zostaje dostaje w pysk od złowieszczej i sowitej goryczki. Chmielowa goryczka jest wypadkową trawy, ziół i grejpfruta, jednakże jej rodowód raczej nie wywodzi się ze szlachetnej rodziny. Poza lekko tępym charakterem gorycz wyraźnie zalega, co oczywiście nie jest zbyt przyjemne. W posmaku z biegiem czasu wychodzi na wierzch lekko piekący etanol, co jednak przy tak dużym woltażu jestem jeszcze w stanie zrozumieć.
Ciecz się już wystarczająco ogrzała, pora więc obwąchać ten specjał. W rzeczy samej zapach to istna bomba cytrusowo-tropikalna! Nie będę wymieniał wszystkich z nazwiska (bo i tak pewnie wszystkich nie znam), ale naprawdę jest tego sporo, wyczuwam nawet pomarańcze i brzoskwinie. Za nader przyjemnymi fruktami czai się dużo łagodniejsza niż w smaku słodowość, która dość szybko zostaje wyparta przez chmiel, żywicę i kapkę iglaków. Daleko na horyzoncie majaczy ociupinka karmelu i... kilka gram cukru, naprawdę niewiele. Alkoholu za to ani śladu. Bardzo ładny i urozmaicony to aromat, choć sumarycznie trochę słodkawy.
Quatro to bardzo mięsiste, treściwe i tęgie piwo. Z jednej strony solidna słodowość i cukier, z drugiej natomiast pokaźna goryczka. Efektem tej „wojny” jest niezły balans, ale słaba jak na AIPA rześkość, bowiem cytrusów w smaku jest bardzo niewiele. Pijalność również do najwyższych nie należy, gdyż całość sprawia nieco mdłe wrażenie (niefajna, tępa goryczka i alkoholowe posmaki).
Generalnie, gdybym miał oceniać sam aromat, to byłby naprawdę super trunek, ale niestety smak liczy się nawet bardziej niźli zapach. W związku z tym muszę być konsekwentny lub jak kto woli - bezwzględny. Nie jest to jakieś złe piwo, ale od geniuszu niewątpliwie dalekie.
OCENA: 7/10
CENA: ok 10ZŁ
ALK.8,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.12.2016
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz