wtorek, 23 lutego 2016

TURBO GEEZER

Turbo Geezer ze stajni Kingpina długo czekał w mojej piwnicy. Za każdym razem, gdy szedłem tam po piwo spoglądał na mnie błagającym i litościwym wzrokiem. Mówiłem mu „spokojnie kolego i na ciebie przyjdzie kiedyś czas”. Ten czas właśnie nadszedł.
Wszyscy wiedzą, że nie jest to nowe piwo i ma już swoją historię. Wszystko zaczęło się od Gezeera, który jak mniemam na tyle spodobał się piwnym freakom, że włodarze Kingpina postanowili zaaplikować mu turbodoładowanie. Zwiększyli parametry, dowalając przy tym odpowiednio większą ilość składników. Nie będę wymieniał tu wszystkich składowych, bo zajęłoby mi to pół tego wpisu, jednakże pozwolę sobie przytoczyć co ciekawsze dodatki, tak by każdy miał świadomość z czy mam właśnie do czynienia. W składzie wylądował między innymi słód whisky light, słód żytni, palony jęczmień, brazylijska odmiana kawy Yellow Bourbon w formie espresso zaparzonej przez Brisman Crew, laktoza, wanilia burbońska oraz cukier kandyzowany ciemny. Całość leżakowana z płatkami dębowymi whisky! Cenka opada prawda? Jeśli już pozbieraliście ją z podłogi to zapraszam na degustację ;p
Aha, wg browaru jest to Double Irish Espresso Stout, choć równie dobrze można nazwać tą hybrydę Foreign Extra Stoutem, Imperial Coffee Milk Stoutem, czy nawet Oak Aged Stoutem. Do wyboru, do koloru.


Jegomość od Kingpina wyglądem łatwo można pomylić z colą. Barwa ciemna, w zasadzie czarna i klarowna, jednak nie tak smoliście czarna jak przy wzorowym Stoucie. Pod silne światło pojawiają się delikatne przebłyski. Do tego dochodzi piana, niezbyt okazała, okropnie grubo ziarnista i dziurawa, która opada w iście ekspresowym tempie (nawet nie zdążysz cyknąć sensownej fotki), głośno sycząc przy tym na mnie niczym czarna mamba na swoją ofiarę.
Piwo jest nisko wysycone, co mnie zresztą nie dziwi. Złożoność smaku jest niezwykła i przebogata, a tekstura dość gęsta, gładka i aksamitna. Prym wiedzie tu ciemny, wyraźnie palony słód oraz dość mocna kawa, jednak przyznam się bez bicia, że akcentów mlecznych, tudzież laktozy to ja tu raczej nie czuję. Nic to jednak, bowiem po chwili moje usta wypełnia przyjemna, słodko-gorzka czekolada, oblana karmelem i solidną ilością jak mniemam bourbonu (amerykańskiej whisky). Co prawda nie jestem smakoszem ‘łiskaczów’ i nie odróżniam wersji szkockiej, amerykańskiej, czy armeńskiej (taki żarcik), ale parę razy w życiu łykło się Dżony Łokera, czy innego Balajntajnsa... Na końcu stawki majaczy palone ziarno, wiśnia i rodzynki w likierze, szczypta popiołu, kilka ziarenek cukru kandyzowanego, przypieczonej skórki chleba i ociupinka szlachetnego alkoholu, dodająca dodatkowego uroku. Posmak obfituje w łagodną i niezwykle ułożoną, kawowo-paloną goryczkę, która jest krótka i nie zalega. Robi co do niej należy i zmyka, gdzie pieprz rośnie. Fuck – nie pamiętam, czy kiedykolwiek piłem tak bogate i wielowątkowe piwo :o

Czas obwąchać ten cymes. Tu również intensywność doznań przyprawia o zawrót głowy. Moje nozdrza w brutalny sposób zostały zaatakowane przez kawusię, palone słody oraz drewno (chyba dębina) macerowane w szlachetnej whisky (pozwólcie, że słów bourbon i whisky będę używał zamiennie). W tej nierównej walce pomaga im mleczna czekolada, podpalany karmel oraz garstka owocowych estrów. Tłem sunie nieco popiołu, garść orzechów laskowych, opiekanego pieczywa razowego, zwieńczonego łagodnym likierem owocowym.
Panie i Panowie jeśli staliście to proszę usiąść, jeśli siedzieliście to proszę wstać. To piwo mnie po prostu roz...ało na łopatki, wytarło mną podłogę i sponiewierało jak byki na ulicach hiszpańskiej Pampeluny.
Niewiarygodnie wysoka pełnia, świetny balans, gładka faktura, mega złożoność, akcenty whisky, drewna oraz nienaganna pijalność – taki właśnie jest Turbo Geezer. Ale uprzedzam – nie zapominajcie, że jest to trunek typowo degustacyjny, który należy pić długo i powoli, racząc się każdym najmniejszym łyczkiem. Nadmiernie szybkie spożycie grozi pomieszaniem zmysłów i utratą logicznego myślenia. Pij z rozwagą, a docenisz jego walory.
OCENA: 9/10
CENA: ok. 10.50ZŁ
ALK.8,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 14.04.2016
BROWAR KINGPIN//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz