niedziela, 14 lutego 2016

APOLLO 19

Co ja na to poradzę, że tak mocno kocham portery bałtyckie? No co?
Póki zima, to w dalszym ciągu będę eksplorował ten zacny gatunek, ochrzczony bardzo słusznie piwowarskim skarbem Polski.
Ostatnio wpadł mi w ręce Apollo 19 z Browaru Setka, opisany jako Smoked Porter. Angielskiego nieco w życiu liznąłem, więc pomyślałem – wędzony porter bałtycki, super!. Niestety styczniowa nowość ekipy Setki okazała się porterem angielskim! (F**k!). Niestety dowiedziałem się tego właściwie przed chwilą. Zmyliły mnie nad wyraz wysokie parametry jak na anglika - 19°Plato, 7.8% alko (świat oszalał). Myślałem po prostu, że to nieco lichszy Baltic Porter, a tu taki zonk... Wszystko przez drożdże US-05, które są przeznaczone do piw górnej fermentacji.
Otarłszy łzy jakoś pozbierałem się do kupy i postanowiłem nie spinać zbytnio dupy (jakie rymy ;p). Po prostu traktuję ten wypust jako porter bałtycki na drożdżach górnej fermentacji i tyle. Krótka piłka. Zresztą niedawno Piwoteka zrobiła taki sam zabieg ze swoim Porterem Bałuckim i jakoś nikomu nie przyszła do głowy ekskomunika z piwnego półświatka. 


Uwarzony w Wąsoszu Apollo 19 skrywa bujną i świetnie wyglądającą pianę o drobnej strukturze i ładnej barwie ecru. Puszysta konsystencja oraz wrodzona długowieczność to jej kolejne niewątpliwe atuty. Lacing też zaanonsował swoją obecną, ale jakiś powalający to on nie jest. Cóż, jak widać nie można mieć wszystkiego.
Piwo wygląda jak rasowy Stout – jest czarne i nieprzejrzyste jak smoła, jak noc, jak wrona, czy jakie tam macie powiedzenia...
Czas na pierwszy łyk. Wysycenie oscyluje na dość niskim poziomie, a ciecz wydaje się nieco wyklejająca. Płynna czekolada wypełnia mi usta po brzegi, po czym lekko i z gracją przelewa się do przełyku, zostawiając po sobie przytulne mleczno-kakaowe posmaki. W drugim akordzie pojawiają się delikatnie palone słody, łagodna kawa, przypieczona skórka chleba oraz szczypta spalenizny i popiołu, kojarząca się poniekąd z wyspiarskim Stoutem. Tłem natomiast subtelnie płynie sobie odrobina suszonych owoców (rodzynki, śliwki, wiśnie) i bardzo homeopatyczna wręcz ilość dymu, pochodząca ze słodu wędzonego. Szczerze powiem, że gdybym pił w ciemno, raczej bym tego nie wyłapał. Finisz lekko wytrawny, z wyczuwalną, acz sumarycznie niezbyt mocną paloną goryczką.

Aromat jest równie złożony i przyjemny co smak. Tu również rządy sprawuje królestwo czekolady, zarówno tej mlecznej jak i ciemnej, gorzkiej. Tuż za nimi plasują się ciemne, prażone słody, okraszone przyjemną i w miarę wyczuwalną wędzonką o charakterze dymnym. Rolę tła pełnią tutaj delikatne owocowe estry, wspierane przez lekkie muśnięcie kawy zbożowej, popiołu oraz palonego zboża. Całość średnio intensywna, choć bardzo przyjemna. Nie jest tak słodko jak w większości porterów bałtyckich, bo i w sumie nie jest to przecie porter bałtycki.
Setkowy specjał to bardzo smaczny i wyważony trunek. Pełnia jest tutaj idealnie dobrana, przez co nie sposób zapomnieć o całym tym bogactwie smaku i aromatu. Umiarkowana treściwość została odpowiednio skontrowana przez nieco wytrawny finisz o przyjemnym kawowo-palonym rodowodzie. Piwo jest nader pijalne, wchodzi szybko i gładko, dzięki czemu nieświadomy konsument wcale nie zauważy jego dość wysokiej mocy (alkoholu nawet ze świecą nie znajdziesz, gromnica też nic nie pomoże!). Wśród tylu komplementów jest też jeden mankament – słabo uwypuklony wędzony charakter, zwłaszcza w smaku, gdzie trzeba się go po prostu doszukiwać. W zapachu jest dużo lepiej, ale wciąż nie jest to żadna aromatyczna bomba.
Konotacje ze Stoutem wydają się mieć swoje uzasadnienie, wszak jedno i drugie to piwa górnej fermentacji. W rzeczy samej przypomina mi to bardziej FESa niż porter bałtycki, tam też czasem pojawiają się suszone owoce i oczywiście wyraźnie palone klimaty, takie jak tu.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 9ZŁ
ALK.7,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.08.2016
BROWAR SETKA//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz