piątek, 17 maja 2019

SHORT TEST: Kwas My od Pinty



Prolog: Dziś króciutko, szybko, ekspresowo. Mi się nie chce rozpisywać, a Wam pewnie czytać. W końcu czas to pieniądz. Pieniądz jest czasem…., a czasem go nie ma ;p
O co kaman: Kwas My od Pinty to Limoncello Sour. Piwna alternatywa dla limoncello – włoskiego likieru cytrynowego. Do piwa dodano świeżo wyciśnięty sok z cytryn oraz dla równowagi niefermentowalny ksylitol (cukier z brzozy). Oczywiście całość zakwaszono bakteriami kwasy mlekowego.
Wdzianko: Takie jakieś żółtawe, mętne, nieprzezroczyste. Piana może i nie wysoka, ale drobniutka, zwarta i dosyć trwała.
Kichawa mówi: Średnio intensywny to zapaszek, ale dosyć przyjemny i wyraźnie kwaśny. Oczywiście króluje w nim cytryna na wszelkie możliwe sposoby. Jest miąższ, sok oraz skórka. Na dalszym planie niewielka doza chlebowo-zbożowej słodowości oraz szczypta europejskiego chmielu. Pachnie ładnie, ale obejdzie się bez rewelacji.
Jadaczka mówi: Fajne, wyraźnie kwaskowe piwo z niewielką domieszką słodyczy. Bardzo dużo cytryny, skórek cytrusowych i kapka nut limonkowych. W oddali lekka i przyjemna słodowość muśnięta delikatnie zaznaczonym chmielem. Wysycenie spore, ale drobne. Całość cholernie rześka, bardzo świeża i lekko ściągająca na podniebieniu. Najs! :)
Komu mogę polecić: A wszystkim makaroniarzom. Niech ich likier cytrynowy się schowa!
Epilog: Niezły kwasik, ale piłem lepsze. Jeśli chodzi o moc, to kwaśność oscyluje gdzieś w środkowej części skali. Sama cytryna zaś daje charakterystyczne uczucie cierpkości w ustach. Piwo jest pełne w smaku, dobrze zbalansowane jak na Sour, bardzo rześkie, naturalne i pije się go dosyć szybko.
OCENA: 7/10
CENA: ok 6.50ZŁ
ALK. 6,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.11.2019
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz