czwartek, 9 maja 2019

Browar Tenczynek. Poczułem ducha historii


Nie lubię w majówkę siedzieć w domu. Wolę gdzieś pojechać i coś pozwiedzać. A tym bardziej jeśli ma być to wycieczka z piwem w tle :)
Browar Tenczynek udało mi się odwiedzić po uprzednim umówieniu z Sebastianem Janikowskim, który był naszym przewodnikiem (moja druga połówka nie mogła przecież zostać w domu). Przy czym chciałbym bardzo temu chłopakowi podziękować, gdyż specjalnie dla nas zjawił się on w tym dniu w browarze. Sebastian zajmuje się organizacją produkcji i jak sam powiedział jest zastępcą głównego piwowara Sebastiana Jabłońskiego. 


Cały teren browaru zajmuje ok 4 hektarów. Jest to kilka mniejszych i jeden całkiem spory budynek z charakterystycznym kominem, który obecnie chyba niczemu nie służy (w sumie to nie wiem, bo zapomniałem zapytać). Taki obraz sytuacji doskonale tłumaczy folwark, który tu niegdyś funkcjonował. Choć pierwsze wzmianki o browarze w Tenczynku pochodzą z XVII wieku, to najstarsze obecnie zabudowania browaru zostały postawione w połowie XIX wieku. Dzięki temu Browar Tenczynek łączy w sobie tradycję z nowoczesnością. Zakupiony przez BRJ w 2014 roku obiekt przeszedł gruntowną modernizację. Choć dziś właścicielem nie jest już Marek Jakubiak, to browar w zasadzie wygląda tak samo, jak tuż po reaktywacji w 2015 roku. 


Sebastian wszystko nam szczegółowo wyjaśniał, co chwila sypał liczbami i danymi, ale ja jak zwykle w takich sytuacjach nie byłem w stanie tego wszystkiego spamiętać. W każdym razie warzelnia jest dosyć duża, bardzo nowoczesna, sześcionaczyniowa, sterowana komputerowo, jej wybicie to bodajże 70 hektolitrów. Wszystko wygląda schludnie i czysto jak w laboratorium. Prawdziwy klimat jednak robi się dopiero na fermentowni, gdzie bez problemu można już poczuć ducha historii. Owszem, fermentory (poj. 150 hl) lśnią nowością na kilometr, ale robotę robi tu oryginalne sklepienie krzyżowe z czerwonej cegły. Warto też dodać, że w browarze praktykuje się fermentację w otwartych kadziach, co obecnie jest rzadkością. Niestety wszystkie zbiorniki były akurat puste. 





Idąc dalej w głąb zabytkowych piwnic doszliśmy do leżakowni. Jest ich kilka, ale my weszliśmy tylko do jednej, by spróbować kilku piwek prosto z tanka. Mi najbardziej smakował pils oraz pszeniczne. Nie wiem dokładnie ile jest wszystkich tanków leżakowych, ale pamiętam, że mają taką samą pojemność co fermentory, czyli 150 hl. Następnie dotarliśmy do magazynu chmielu, tu jednak nie ma się nad czym rozpisywać – stosują powszechnie używany granulat. Wrażenie natomiast robi pomieszczenie z dębowymi beczkami po Whisky Chattanooga. Jest ich całkiem sporo. Niektóre puste, ale większość wciąż jest wypełniona RISem. Ów imperialny Stout został uwarzony tylko raz, ale wersja beczkowa podzielona została na dwie części. Partia, która trafiła już jakiś czas temu do sklepów spędziła w tanku stalowym osiem miesięcy, a w beczce cztery. Druga część piwa zostanie rozlana do butelek dopiero za jakiś czas, jednak czas spędzony w drewnie będzie tutaj znacznie dłuższy. 



Obecnie moce produkcyjne browaru wynoszą 50-60 tyś. hl rocznie, ale jeszcze chyba w tym roku zostaną podwojone. W piwnicach stoją już bowiem dodatkowe tanki leżakowe, wielkie jak przysłowiowa stodoła. Uściślając są one dwukrotnie większe niż te obecnie funkcjonujące. 300 hl zamknięte w poziomej stalowej puszce robi wrażenie.
Z ciekawszych rzeczy warto jeszcze wiedzieć, że Browar Tenczynek nie posiada własnej linii rozlewniczej, a wyprodukowane piwo jest transportowane cysternami przez pół Polski do rozlewni JAKO Kokanin. Ale to się wkrótce zmieni, bo linia rozlewnicza już ponoć stoi w browarze i czeka na uruchomienie (tak przynajmniej zapewniał Sebastian). Na sam koniec naszej wycieczki udaliśmy się do zabytkowego, dość dużego pomieszczenia z pięknym łukowym sklepieniem, gdzie stał historyczny szynowy powóz służący do transportu słodu. Pomieszczenie jest we wstępnym remoncie, a jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za jakiś czas będzie funkcjonować tu przybrowarniana restauracja! 




Zwiedzać tak zabytkowy browar to czysta przyjemność, tym bardziej jak się ma takiego rozgadanego przewodnika. Dzięki Sebastian :)

 Jeśli ten tekst Ci się spodobał i nie chcesz, by w przyszłości ominęły Cię kolejne, ciekawe artykuły – już teraz zapisz się do newslettera, dołącz mnie do swoich kręgów Google+ lub polub mój profil na fejsie ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz