Przejdź do głównej zawartości

KWAS JOTA. Świetne piwo od Pinty!


Wiecie, ja naprawdę polubiłem piwne kwasy. Jeszcze 2-3 lata temu traktowałem je ze sporą rezerwą, a teraz po prostu się nimi zachwycam. Pieję z zachwytu jak kogut napalony na młodą nioskę. Doceniam ich lekkość, niebywałą rześkość i tą charakterystyczną cierpkość na podniebieniu. Dobry Sour naprawdę potrafi chwycić za serce, a przy tym nie uszczupli tak bardzo portfela, jak potrafi to zrobić niemal każdy imperialny Stout.
Browar Pinta to jeden z krajowych liderów w produkcji piw „zakażonych” bakteriami Lactobacillus. Piłem ich już sporo, ale co rusz pojawiają się nowe, więc na bieżąco chyba nigdy nie będę. Dziś jednak do mojego piwnego warsztatu dołącza Kwas Jota – Sour Currant Wild Ale. Tak więc z jednej strony kwasik, a drugiej dzikus. Mamy tu zarówno Bretty (dzikie drożdże), jak i Lacto (bakterie kwasu mlekowego). Całość nachmielono amerykańcami. Jakby komuś było mało wrażeń, to do piwa dodano również sok z czerwonych i czarnych porzeczek. I to się właśnie nazywa piwowarstwo nowofalowe! :)


Spodziewałem się rewelacji i oczywiście się nie zawiodłem. Piwo jest świetne! Super kwaśne, super rześkie i ekstremalnie pijalne. Kwaśność znajduje się w górnych rejonach skali, ale nie to jest najważniejsze. Porzeczka – oto słowo klucz. Piłem już kiedyś jakieś piwa z czarną porzeczką i co najmniej ze dwa z odmianą czerwoną. Tu mamy ich mieszankę i w rzeczy samej w ciemno ciężko by mi było wskazać, która z nich dominuje. Czerwone w barwie piwo oferuje pokaźną dawkę dojrzałych porzeczek. Ciecz jest bardzo mętna i zwieńczona olbrzymich rozmiarów pianą. Kwasek pozostawia na języku przyjemne cierpkie uczucie, a wysokie wysycenie dodatkowo potęguje i tak rześkie już doznania. Po przełknięciu ukazują się lekkie nutki chmielu i cytrusów. Z tła natomiast można wyłuskać nieśmiałe echa skurzanego paska i końskiej derki. Akcenty funky są naprawdę niewielkie, acz dostrzegalne. Kwasik wchodzi jak złoto. Woda może iść w odstawkę ;p

Nie wiem, czy jest sens skupiać się na aromacie, bo takie piwo po prostu ma smakować. Ma sprawiać radość po każdym, nawet najmniejszym łyczku. Nie to, że zapach jest jakiś nijaki. Jest spoko. Dominuje w nim kwaśna nuta czerwonych owoców (nie tylko porzeczek), a towarzyszą im gromkie cytrusy i echa kwiatów oraz landrynek. Niby kwaśno, ale z drugiej strony też nieco słodko to pachnie. Wyczuwam na przykład syrop malinowy, a także ślady żurawiny i czereśni. Dziwne, ale prawdziwe. W każdym razie zapach jest wporzo. Może brakuje w nim dzikich klimatów, ale najwidoczniej porzeczki przysłaniają mi widok ;)
Soczek nie piwo? Być może, ale ważne, że smakuje jak diabli. Kwas Jota jest cholernie świeżym i doskonale gaszącym pragnienie napitkiem. Nie jest on co prawda tak lekki jak się wydaje, bo jego gęstość (mętność) swoje robi. Nie przeszkadza mi to jednak w opróżnianiu zawartości kufla. Piwo jest na wskroś kwaśne, na wskroś rześkie i owocowe. Jestem naprawdę zachwycony. Brawo Browar Pinta!
OCENA: 8/10
CENA: ok 9.50ZŁ
ALK. 5,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 08.07.2019
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

Komentarze

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

WIELKI TEST PIW TYPU DESPERADOS

Wielki Test Piw Typu Desperados, Wielki Test Piw Aromatyzowanych Tequilą, Wielki Test Piw o Smaku Tequili. To chyba wystarczające zajawki, by każdy piwny Janusz się pokapował o co mi chodzi. Wspólną ich cechą jest dodany aromat tequili, a przy okazji cały szereg różnych substancji chemicznych. Bazą jak sądzę jest tu zwykły jasny lager, który i tak finalnie nie odgrywa praktycznie żadnej roli. Tequila to słynna meksykańska wódka produkowana ze sfermentowanego soku agawy niebieskiej. Istnieje wiele jej odmian, a niektóre z nich są nawet przez kilka lat leżakowane w dębowych beczkach po bourbonie, whisky, sherry, czy koniaku. Przymierzałem się do tego tematu jak pies do jeża, czy saper do bomby. Plan był prosty, ale z wykonaniem jak zwykle spore problemy. Główny problem jak zwykle tkwił w zapewnieniu sobie odpowiedniego materiału do testu. Zebranie wszystkich tego typu piw jakie przyszły mi do głowy, okazało się oczywiście niewykonalne z bardzo prostego powodu – niektóre po prostu przesta…

CZYM RÓŻNI SIĘ PODPIWEK OD KWASU CHLEBOWEGO?

Już jako mały brzdąc, niejednokrotnie widywałem na półkach w markecie owe „mityczne” i tajemnicze napoje i zastanawiałem się, co to jest u licha? Jak to smakuje, czy dziecko może to pić? Czy to ma alkohol? U mnie w domu jakoś nigdy nikt się nie imał tego typu wynalazków. Z perspektywy dorosłego człowieka również co jakiś czas natykałem się na różne podpiwki i kwasy chlebowe, ale nadal przez długie lata nie wiedziałem, czym różni się jedno od drugiego, jak one smakują i jak się je robi? Przeważnie stoją na półce z piwami, więc czy to są jakieś piwa może?
Sprawa nie dawała mi spokoju, mimo iż nie znajdywałem nigdy odwagi, by kupić coś takiego i spróbować. Zawsze wolałem wziąć starego, sprawdzonego Żywca lub Tyskacza. W końcu pewnego pięknego dnia, szala mojej niewiedzy zaczęła stopniowo przechylać się w stronę światła, a przecież wiadomo, że zawsze trzeba iść w stronę światła ;>
Powoli zacząłem zgłębiać temat, zakupiłem kilka sztuk, chyba najbardziej znanych tego typu napojów w kra…

WIELKI TEST MUSZTARD ROLESKI

Słowo się rzekło! Trochę musieliście poczekać na ten wpis, ale w końcu udało mi się pocisnąć z tematem. Specjalnie dla Was i niejako na Wasze żądanie zrobiłem Wielki Test Musztard z firmy Roleski!:)

Tytułem wstępu, by nieco wtajemniczyć Was w świat musztard zapraszam (tych co jeszcze nie czytali) do mojego artykułu pt. „Musztarda nie jedno ma imię”. Znajdziecie tam szereg niezbędnych i ciekawych informacji odnoście tej niedocenianej wg mnie przyprawy. A teraz trochę o samym teście. Na warsztat wziąłem 13 różnych musztard. W zasadzie to wszystkie od Roleskiego z wyjątkiem Stołowej i tych z przedrostkiem bio. Musztardy jadłem razem z chłodną parówką, co by jej temperatura przez cały czas była jednakowa. Po każdej musztardzie robiłem kilkuminutową przerwę i popijałem wodę, aby wypłukać z ust smak poprzedniej. Głownie skupiałem się oczywiście na smaku, jego ostrości i pikantności o ile jakaś była. Rzecz jasna oceniałem też sam zapach oraz konsystencję. Wszystko to oczywiście w odniesieniu …

OKO W OKO - Perła Chmielowa (brązowa butelka) vs Perła Chmielowa (zielona butelka)

Zgodnie z zapowiedziami teksty ukazujące się na blogu, gdzie porównuję ze sobą dwa piwa noszą od teraz nazwę „Oko w Oko” i stanowią niejako odrębny dział. Oczywiście wciąż są to recenzje, ale w moim odczuciu chyba nieco bardziej interesujące niż tradycyjne posty. Piwa tu opisywane są w jakimś stopniu do siebie podobne, może nawet niekiedy identyczne (przynajmniej w teorii). W każdym razie zawsze coś ich ze sobą łączy, ale też jednocześnie niekiedy dzieli. Moim zadaniem jest wskazać różnice i podobieństwa oraz rozstrzygnąć, które z nich jest lepsze i dlaczego. Jak widzicie dziś zajmę się piwem Perła Chmielowa Pils, bo tak brzmi pełna nazwa najbardziej popularnego „piwa regionalnego” z Lubelszczyzny. Nie zamierzam tutaj wchodzić w dysputy, czy Perła Browary Lubelskie to browar regionalny, czy już koncernowy. Faktem jest, że to moloch, a jego piwa można bez problemu kupić w całej Polsce. Kto nie był nigdy na Lubelszczyźnie zapewne nie wie, że w tamtych stronach słynna Perełka występuje w…

Grudniowa eskapada po browarach woj. Śląskiego

(NIE)WIELKI TEST PIW ŚWIĄTECZNYCH

MOJA PIWNICZKA: 5-letni RACIBORSKI PORTER

WIELKI TEST PIW KONCERNOWYCH

Nie wiem, czy ja jestem jakiś głupi, czy niepoprawny politycznie, ale postanowiłem zrobić sobie Wielki Test najpopularniejszych piw koncernowych. Nie żadne tam Dębowe Mocne, czy inne Warki Strong. Nie. Po prostu zwykłe i najbardziej popularne koncerniaczki (tzw. ‘jasne pełne’) w Wielkim Teście. Ślepym teście, mówiąc dokładniej. Co z tego wyszło przeczytacie poniżej.
Na co? Po co?
Już dawno chciałem to zrobić, co najmniej pół roku temu. Pomysł wpadł mi do łba znacznie wcześniej niż Wielki Test Piw Zielonych. Który jest bardziej hardcorowy? Ciężko powiedzieć. A po co to wszystko? Dlaczego szanowany piwny bloger (jaka skromność z mojej strony ;p) miałby sobie zaprzątać głowę bezpłciowymi i wypranymi ze smaku ojrolagerami? Ano po to, ponieważ gro czytelników pija właśnie takie piwa. Ba! Co tu dużo mówić – sam też je pijam i zapewne większość piwnych blogerów także to robi. Tylko nie każdy potrafi się do tego przyznać. Oczywiście obecnie nie wlewam w siebie zwykłych koncerniaków tak częs…