wtorek, 14 maja 2019

QIN - herbaciana IPA z Browaru Sir Beer


Moi drodzy kraftopijcy, naprawdę zależy mi na odkrywaniu i poznawaniu nowych browarów. Owszem, cały czas trzeba mieć w sercach ikony polskiego piwnego rzemiosła, ale z drugiej strony należy dawać szansę młodszym przybytkom, które nierzadko dorównują, a czasem nawet przewyższają starszych stażem kolegów po fachu.
Dziś więc daję drugą szansę Browarowi Sir Beer z Bytomia. Na tapecie ląduje Qin. Nie doktor Quinn, tylko QIN. Tu chodzi o jakieś prastare chińskie ludy. Nevermind. Jest to Tea IPA – znane już nader dobrze herbaciane IPA. W tym przypadku jednak zastosowano chińską mieszankę zielonej herbaty z owocami banana, mango, melona i gujawy/guawy oraz kwiatów słonecznika i bławatka. Czy takie coś może się nie udać? Sprawdźmy. 


Piwo wyglądałoby całkiem zwyczajnie, gdyby nie szalenie obfita czapa piany, która jest wprost betonowa! Cholernie wysoka, dość drobna, zbita, sztywna jak koci ogon i trwała, niczym Wielki Mur Chiński. No praktycznie nic nie opada! Wcale. Piwo jest lekko mętne, złotawe w kolorze.
Czas na pierwszy haust. Wysycenie jest średnio wysokie, a myślałem, że będzie porządnie szczypać w pyska. Od razu czuć amerykańskie chmiele – jest sporo cytrusowych skórek i nieco mniej owoców tropikalnych (mango, papaja, gujawa). Tuż za nimi kroczy bardzo wyraźna zielona herbata, która sprawia nieco ściągające wrażenie. Taniny jak widać dają o sobie znać, co oczywiście przy tym natężeniu nie jest żadną wadą. Z drugiego brzegu natomiast macha do nas dość specyficzna nuta mieszanki kwiatów, żywicy, ziół oraz chmielu w czystej postaci. W rzeczy samej – zielono i owocowo to smakuje. Całość została spięta nienachalną, acz wyraźną słodowością, która niestety w posmaku staje się nieco mdła. Finisz naznaczony został bardzo wyraźną i srogą dla zwykłego śmiertelnika goryczką, która może i delikatnie zalega, ale sumarycznie jest miękka, gładka i nieźle ułożona. Jej ziołowo-herbaciany profil sprawia, że piwo staje się nad wyraz wytrawne. Dosyć fajnie to smakuje. Jestem na tak.

Pora obwąchać ten specjał. Na szczęście z intensywnością nie ma problemów, stąd nie trzeba wkładać kinola do szkła. Qin pachnie naprawdę ładnie i zachęcająco. Strasznie owocowo, rześko i apetycznie. Mamy tu swoisty mariaż zielonej herbaty i cierpkich cytrusów. Towarzyszą im słodkawe owoce tropikalne (mango, marakuja, gujawa, liczi), a także subtelne tony melona oraz banana. Na dalszym planie cichutko siedzą sobie, jakże przyjemne nuty kwiatów i delikatnej żywicy skąpanej w sosnowych igłach. Słód robi tu tylko za przystawkę. Jego ciasteczkowo-zbożowy profil całkiem zgrabnie się wkomponował.
Qin od Sir Beer to solidna herbaciana IPA. Pełnia smaku została wprost idealnie dobrana do parametrów piwa. Balans został skrzętnie przesunięty w stronę wytrawności, na dowód czego swoje muskuły dzielnie pręży mocna, ale sympatyczna goryczka. Jedynym mankamentem zatem wydaje się być nieco mdła słodowość w smaku, która na szczęście z biegiem upływu czasu staje się coraz mniej zauważalna. Szybko odbija się to na pijlaności, która rośnie z każdą minutą :)
Naprawdę jest to dobre piwo, które bardzo zachęca do siebie swoim bogatym i zróżnicowanym charakterem. No i dodatek herbaty się tu dobrze sprawdził. Polecam.
OCENA: 7/10
CENA: nieznana
ALK. 6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.2019
BROWAR RZEMIEŚLNICZY SIR BEER

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz