poniedziałek, 16 października 2017

HOP! SARENKA - Belgian Blond IPA z Łąkomina



Październik niezłego psikusa nam sprawił. Myślałem, że już w tym roku nie pokażę się na mieście w krótkim rękawku, a tu proszę – 21 kresek na termometrze :) Żyć nie umierać! W związku z powyższym natchnęło mnie na jakieś fajne piwko. Pogrzebałem trochę w swoich zapasach i wymacałem sarenkę…
Hop! Sarenka jest w moim posiadaniu dzięki uprzejmości Krzysztofa Śmiglaka, który to razem ze swoim bratem urzęduje w Browarze Pałacyk Łąkomin. BTW Łąkomin to naprawdę magiczna okolica. Cisza, spokój, przyroda, zasięg telefonu znikomy. Wokół pełno lasów, zwierząt i nic więcej. Jest to świetne miejsce na weekendowy wypad. Byłem tam w maju tego roku, zwiedziłem browar, a przy okazji poznałem Adama Śmiglaka (to on właśnie miesza w garach w browarze).
Nie mam pojęcia, czy Hop! Sarenka to jakaś nowość, ale w sumie nie ma to żadnego znaczenia. Człek się cieszy, że jak mu podsyłają piwo, którego nigdzie nie idzie kupić. Coś tam ponoć wysyłają w Polskę z tego Łąkomina, ale wciąż piwa stamtąd traktowane są jak białe kruki.
Co my tu mamy? Belgian Blond IPA. Brzmi rozsądnie muszę przyznać. Koniec pierdolenia. Biorę się za tą sarenkę ;)


Co, jak co, ale piana w tym piwie jest niepojęta! Ciecz pieni się jak szalona. Nad niewielką ilością piwa w szkle góruje olbrzymia warstwa białej, drobnej i zbitej piany, która jest trwała jak szwajcarskie zegarki. Pierzynka trzyma się cholernie długo, do tego porządnie oblepia ścianki. No naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. By móc dolać piwo upływa tyle czasu, że spokojnie można korzenie zapuścić i to dwukrotnie!
Wyglądem można by się jeszcze długo jarać, ale przecież Krzychu  nie po to wysłał mi piwo, żebym się tu spuszczał nad pianą. Chcąc nie chcąc, trza się napić… Co ja gadam – oczywiście, że chcąc! Smakujemy. Pełnia smaku wysoka. Brzoskwinka, morela i gruszka huczą aż miło. Dalej mamy słodowy trzon o typowo zbożowo-biszkoptowym profilu. Tuż za nim do gry włącza się solidna porcja wyrazistej, chmielowej goryczki o lekko ziołowym charakterze. Niestety goryczka odrobinę zalega, sprawia też delikatnie taninowe (ściągające) wrażenie, co nie jest zbyt miłe. Oczywiście da się z tym żyć, no ale jak to się mówi – wolę bez. Tłem sunie lekka doza żywicy, cytrusów, przypraw i subtelnego karmelu. Całość jest umiarkowanie rześka, średnio treściwa, półwytrawna na finiszu. Sumarycznie nieźle to smakuje i to nawet pomimo tej niezbyt sprzyjającej goryczki.

W aromacie natomiast jest jeszcze lepiej, bo przecież goryczka sama w sobie nie pachnie, więc mamy problem z głowy. Specjał z Łąkomina nad wyraz intensywnie i wielowątkowo bucha ze szkła. Przede wszystkim strasznie owocowo. Są to owoce znane już ze smaku, czyli typowo belgijskie klimaty można rzec. Ponadto przyprawy są jakby wyraźniejsze, więc Belgia pełną parą moi mili! Drugi plan to kwiaty, guma balonowa oraz jankeskie chmiele w postaci słodkich i dojrzałych owoców tropikalnych (mango, liczi, marakuja, ananas). Piwo pachnie naprawdę słodko i soczyście. Delikatna słodowość się tu w żadnym stopniu nie narzuca. Siedzi cicho w kącie, a za towarzysza ma cukier kandyzowany oraz karmel, zmieszany z niewielką ilością żywicy. Całość jest okrutnie wyrazista, słodka, ale niebywale przyjemna. Mordka sama się uśmiecha :)
Hop! Sarenka z Łąkomina to dobre piwo. Belgia dobrze tutaj zagrała z nowofalowym chmieleniem. Czuć belgijskie owoce, jak i te tropikalne pochodzące od lupulin. Poniekąd treściwy napitek fajnie finiszuje wyraźną wytrawnością i całkiem sporą goryczką. Niestety troszkę ściągającą i zalegającą, co w sumie jest jedynym mankamentem tego napitku. Pełnia oraz balans bez zarzutu. Piwo jest odpowiednio złożone, rześkie i takie soczyste, że się tak wyrażę. Pije się je dość szybko, choć przy sprzyjającej goryczce wchodziłoby jeszcze szybciej.
OCENA: 7/10
CENA: nieznana
ALK. 7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.2017
BROWAR PAŁACYK ŁĄKOMIN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz