środa, 20 sierpnia 2014

JURAJSKIE AMERYKAŃSKA PSZENICA


ALK.4%. Bez wątpienia American Wheat jest hitem tego lata. Dowodem tego jest rwący potok amerykańskich pszenic, płynący szerokim strumieniem wprost z nowofalowych browarów (i nie tylko).
Browar Na Jurze swoim najnowszym dziełem dobitnie udowadnia, że nie zamierza składać broni w walce o bardziej wybrednego i zorientowanego klienta. Niczym szpieg z Krainy Deszczowców podąża za czołówką polskiego craftu, coraz śmielej poczynając sobie z amerykańskimi chmielami.
Przypomnijmy sobie. Jurajski browar najpierw zaskoczył wszystkich swoim pysznym piwem świątecznym, kilka miesięcy później piwna gawiedź łypała gałkami ocznymi na widok jasnego lagera z jakimś chwastem w składzie, doprawionego chmielem „zza wielkiej wody”. No, a teraz pojawia się amerykańska pszenica, która idealnie wstrzeliwuje się w aktualnie panujące trendy. Obstawiam, że być może w niedługim czasie z Zawiercia wyjedzie jakaś IPA. No co? Skoro Krajan i Witnica mogą, to oni tym bardziej. 


Jurajska nowość przywitała mnie dosyć obfitą czapą białego puchu, który na zdjęciu może nie wygląda jak Mont Blanc, ale to tylko dlatego, że akurat padła mi bateria tuż przed tym jak miałem nacisnąć spust migawki. Co prawda miałem zapasową, ale zanim ją wymieniłem to z Mont Blanc zrobiły się co najwyżej Rysy. Wracając jednak do piany, to sprawia ona całkiem miłe wrażenie – jest śnieżno biała, drobna i stosunkowo trwała.
Piwo jest mętne jak jakaś zupa-krem. Kolor mleczno-beżowy, lekko przybrudzony. Średnio wysokie i drobne nasycenie dwutlenkiem węgla dobrze komponuje się z tym stylem.
Niestety zapach jest dość nikły, ale w końcu to nie AIPA. Dominuje w nim pszeniczna słodowość, poprzecinana wyraźnymi chmielowymi akcentami oraz nie mniej wyraźną owocowością z brzoskwinią, mango i morelą w składzie. Nieco dalej możemy spotkać niewielkie cienie cytrusów oraz ulotną nutkę przyprawową. To zapewne ten pieprz różowy, zwany niekiedy czerwonym, który jest specjalnym dodatkiem w tym piwie.

W smaku chmiel również wybija się z tła, usuwając tym samym pszeniczno-słodowe klimaty na dalszy plan. Pikantność pochodząca od pieprzu staje się coraz wyraźniejsza z każdym łykiem, ale na szczęście nie ma w tym przesady. W tle pojawia się owocowa rześkość i cytrusowy kwasek, które dodają sporo pijalności temu napitkowi. W to wszystko próbuje się wcisnąć lekka kwiatowość oraz subtelna ziołowa nuta. Na finiszu występuje krótka i łagodna, zaokrąglona goryczka, która stanowi całkiem miły akcent na tle pieprznego posmaku.
Piwo jest średnio treściwe i dosyć pełne w smaku. Obawiałem się bardzo o pijalność, ale finalnie okazało się, że pikantność pieprzu nie wpływa zupełnie na ten aspekt. Wszystko jest tu poukładane i zapięte na przysłowiowy ostatni guzik. Każdy element składowy ma swoje miejsce w szeregu i nie przysłania innego, sprawiając wrażenie piwa przemyślanego i poukładanego.
Fajny i ciekawy to eksperyment. Lubię i doceniam browary wykraczające poza przyjęte normy i prawidła. Brawo!
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
BROWAR NA JURZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz