środa, 6 sierpnia 2014

LUBUSZ


ALK.4,2%. Piwo Lubusz było już kiedyś na blogu, ale tamto było zamknięte w małym „bączku” 0,33 litra. Wówczas jeszcze nie miałem pewności, czy Browar Witnica ma w stałej ofercie dwa piwa o takiej samej nazwie, czy po prostu jedno zastępuje drugie. Teraz już wiem, że mimo identycznej nazwy są to dwa różne piwa, rozlewane do dwóch różnych typów butelek. Świadczy o tym dość znacząca różnica w poziomie alkoholu (5% w małej butelce).
Oczywiście domyślam się, że obydwa trunki oparte są na tej samej recepturze i będą smakować bardzo podobnie, a jedyna różnica prawdopodobnie dotyczy poziomu odfermentowania – stąd inny woltaż. Wątpię, żeby w Witnicy, aż tak żonglowano recepturami. No, ale to tylko domysły mojej chorej wyobraźni. Pewności nie mam. 


Browar chwali się na etykiecie, że „piwo wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi”. Na mnie niestety nie robi to wrażenia, bowiem na tej samej liście znajduje się np. „piwo wschowskie” – zapewne z Browaru Edi ze Wschowy, nie cieszącego się zbytnią estymą wśród świadomych piwoszy (czyt. będącego ciągłym obiektem żartów i drwin).
Witnicki Lubusz bardzo ładnie się prezentuje w szklance. Piwo jest idealnie klarowne z tzw. iskrą. Jasnozłota barwa oraz śnieżnobiała, średnio ziarnista piana z pewnością zaostrza apetyt. Niestety jej żywotność jest zgoła daleka od ideału - opada dość szybko, nieznacznie brudząc przy tym szkło.
W zapachu już z kilometra czuć, że to piwo z Witnicy. Słynna witnicka mydlaność występuje tu w ekstremalnym stężeniu. Poza nią wyczuwam całkiem spore ilości diacetylu, mokrego kartonu oraz niewielką metaliczność, co potwierdził test skórny. Proszę, jaki doskonały materiał do szkoleń w sensoryce piwnej. Dopiero daleko z tyłu egzystują nuty jasnego słodu, nieznaczne echa chmielu oraz ulotne chlebowe akcenty. Przykry to aromat, by nie powiedzieć wstrętny.
Smak jest generalnie odzwierciedleniem samego zapachu. Mydełko Fa i metal na pierwszym planie, dalej mamy namiastkę chlebowej słodowości oraz mokry karton w posmaku. Finisz obfituje w mdłą, zalegającą i tępą jak obuch młota kowalskiego goryczkę, która nie jest jakoś szczególnie mocna, nie mniej jednak wywołuje u mnie nieprzyjemny grymas na twarzy.
Lubusz z początku wydaje się być słodkim i niegroźnym jasnym lagerem, jednak już po chwili staje się sztucznym, żelazisto-mydlanym potworkiem z ekstremalnie tępą goryczką, powodującą niemalże mdłości.
Psiakrew, dawno nie piłem aż tak chu... kiepskiego piwa. W tym ministerstwie to się znają jak świnie na gwiazdach ;>
OCENA: 2/10
CENA: 1.99ZŁ (Inter Marche)
BROWAR WITNICA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz