Przejdź do głównej zawartości

KSIĄŻĘCE GOLDEN ALE


Od dawna już czekałem na jakieś nowe Książęce. Z jęzorem na mordzie przeglądałem sieć i gorączkowo rozglądałem się po sklepach. Po cichu łudziłem się, że może w końcu Kompania Piwowarska ulegnie pokusie nowej fali. Może jakieś łagodne APA śladem Żywca, może American Stout, Summer Ale, może chociaż jakiś Witbier? Niestety całe moje oczekiwania poszły w piz..! KP przygotowała bowiem Golden Ale. Nie liczyłem na cud w postaci barrel ejdżd barli łajn, czy whisky smoked Russian Imperial Stout. No, ale Golden ejl?! Nuuuuda panie, nuda.
Lubiłem kiedyś te Książęce. Kiedyś, to znaczy wtedy, gdy craftowe piwowarstwo dopiero u nas raczkowało. Moim ulubionym było Ciemne Łagodne. Reszta była bez szału, ale zawsze to jakaś odmiana między setnym, a sto pierwszym Żubrem. Niestety obecnie KP dostała mocno po dupie do pozostałych koncernów. Jej oferta jest po prostu najsłabsza z punktu widzenia takiego birgika jak ja na przykład.
No, ale wróćmy może do tej gorącej nowości. Golden Ale to brytyjski styl, którego odpowiednikiem jest właśnie jasny lager! W uproszczeniu można powiedzieć, że różni je tylko rodzaj fermentacji i intensywniejsze chmielenie. KP chwali mi się tutaj, że użyto aż pięciu odmian chmielu aromatycznego i jednego na goryczkę. Czytam ja Ci te chmiele, a tam na samym końcu czai się hamerykański Mosaic!!! Tak, jest! Nowofalowe piwo z Kompanii Piwowarskiej jednak istnieje! Mosaic wymieniony na końcu, więc jest go najmniej. Zapewne nie więcej niż szyszka na hektolitr. Brawo! ;p


Piwo ładnie wygląda w szkle, do czego już koncerny zdążyły nas przyzwyczaić. Łagodna, jasno złota barwa, do tego ta klarowność. Tak idealna, że można się w piwie przejrzeć. Lustro będzie Ci zbędne. Piana również bez zastrzeżeń – śnieżnobiała, obfita, dość drobna i umiarkowanie trwała. Nawet nieźle oblepia ścianki. Pełen szacuneczek.
Gorąco dzisiaj, więc zaczynam od szybkiej konsumpcji. Książęce Golden Ale nie jest mocno wysycone, a w smaku bez dwóch, a nawet trzech zdań rządzi chmiel! Przyjemna nuta chmielu, ziół, trawy i świeżych liści tytoniu nieźle orzeźwia. O ile się nie mylę daleko w głębi majaczy nawet jakiś niewyraźny cytrus (tego to się nie spodziewałem). Słodowe klimaty, mokre zboże oraz chleb pojawiają się dopiero w drugim akordzie. Na finiszu swoją obecność akcentuje lekka i bardzo łagodna goryczka o ziołowo-trawiastym usposobieniu. Nic tu nie zalega i nie zamula, ale jej poziom mógłby być trochę wyższy. Fajnie się to pije, jestem mocno zdziwiony.

W aromacie z początku zalatywało nieco jankesami, ale po kilkunastu minutach czar prysł. Choć oczywiście nie jest tak źle. Tu również rządzi chmiel w wielu odmianach: trawy, świeżych zielonych liści, ziół, tytoniu i niestety niewielkiej mokrej szmaty, aktywnej szczególnie po zamieszaniu pokalem i szybkim wciągnięciu oparów ze szkła. Nie mniej jednak pijąc normalnie szmatka jest na tyle subtelna, że prawie nie przeszkadza. Tu i ówdzie znajdzie się też ździebko mokrego kartonu, ale tu także paniki nie ma. Na szczęście są to tylko niuanse, odbierane tylko przez wprawione nosy (czemu jak muszę mieć takie szczęście?). Tłem natomiast łagodnie sunie łagodna słodowość okryta nutami chleba i mokrego ziarna, znanego mi ze smaku.
Nowość z KP ma całkiem odpowiednią do ekstraktu pełnię. Nie ma mowy o wodnistości, jednocześnie piwo sprawia wrażenie dość lekkiego i półwytrawnego. Balans niestety nie jest znakomity, a sama goryczka jak dla mnie jest za słaba, choć szlachetnej urody. O tyle dobrze, że przeważa tutaj chmiel, a nie słodowość, bo byłoby naprawdę nieciekawie. Chmielowe naleciałości wnoszą niezłą rześkość, co z kolei przekłada się na całkiem sporą pijalność. Piwo dość szybko znika ze szkła.
Sumarycznie niezły to napitek. Szału żadnego ni ma, papy z dachu mi nie zerwało, ale test wypadł jak najbardziej pozytywnie. Gdyby jeszcze pozbyto się tej mokrej ściery, byłoby naprawdę super. Z pewnością dużo lepsze to niż zwykłe koncernowe ‘jasne pełne’. Naprawdę chmielu nie żałowano (tego brytyjskiego, bo Mosaic, to na bank był dany tylko symbolicznie).
OCENA: 7/10
CENA: 2.79ZŁ (Delikatesy Centrum)
ALK.5,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 04.12.2016
KOMPANIA PIWOWARSKA

Komentarze

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

OKO W OKO - Łomża Jasne vs Łomża Pils

  W swojej blogerskiej karierze piłem już nie jedną Łomżę. W zasadzie to chyba wszystkie jakie były przez ten czas na rynku. Wiadomo, że jedne piwa znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne i mam tu na myśli tylko w obrębie jednej marki. Tak więc tych Łomż/Łomżów trochę już na blogu było. Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, aby porównać dwa chyba najbardziej popularne piwa z tej marki – Łomża Jasne i Łomża Pils . To pierwsze jest mi bardzo dobrze znane i lubiane. Można rzec, iż ostatnio regularnie zasila ono moje gardło. Jest piwem szeroko dostępnym, względnie niedrogim, dosyć smacznym i po prostu pijalnym. Łomża Pils natomiast pojawiła się na rynku jakieś dwa lata temu, a na blogu dostała taką samą notę, jak jej starsza siostra. Jednakże piłem to piwo łącznie może trzy razy. Złych wspomnień nie mam, więc uważam je za godnego rywala dzisiejszego „pojedynku”. Łomża Jasne Piwo ubrane jest w jasno złoty odcień o idealnej klarowności. Piana jest całkiem słusznych rozmiarów,...

V.I.P. MOCNE Z BIEDRONKI - RÓŻNICE MIĘDZY PUSZKĄ A BUTELKĄ

Ludzie ratunku! „Bieda-piwo” z biedry wkracza na salony! Kto nigdy w życiu nie pił V.I.P.a z Biedronki niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Żadnych chętnych? Tak myślałem.  V.I.P. Mocne to piwo kultowe . Jest bezczelnie tanie, mocne (nieźle dmucha w kaszkiet) i można je kupić w każdym z tysięcy sklepów największej sieci handlowej w tym kraju. Stosunek ceny do procentów jest w V.I.P.ie tak korzystny, że wywołuje spazmy i inne orgazmy wśród głodnej alkoholu klienteli. Zna je każdy, a kto nie zna, ten musi poznać . Mi też kilka razy zdarzyło się mieć z nim kontakt. W czasach liceum człowiek nie miał zbyt wiele hajsu, więc musiał sobie jakoś radzić… Ale nie o tym miało być, nie o tym. Odkąd pamiętam na biedronkowej półce zawsze dumnie stały puszki z V.I.P.em. Jednak ku mojemu zdziwieniu jakiś czas temu obok puszek pojawiły się także butelki! Biorę jedną do łapy i czytam: „Wyprodukowano przez – Zakłady Piwowarskie Głubczyce S.A.”. O żesz w mordę – pomyślałem. Przecież p...

Po Godzinach - Vanilla Espresso Baltic Porter

Niedawno Browar Amber wywołał u ‘birgiczków’ niezłego banana na twarzy – wydał na świat dwa portery bałtyckie z różnymi dodatkami! Oczywiście ma to związek z Baltic Porter Day 2026, który odbędzie się już za tydzień, czyli 17 stycznia. Na pierwszy ogień idzie u mnie Po Godzinach Vanilla Espresso Baltic Porter. Do piwa tego dodano kawy Gwatemala Arabica (w formie espresso) oraz wanilii z Madagaskaru. Rzekłbym, że to dość częste dodatki do ‘bałtyków’. Znaczy się, nie są to żadne cuda na kiju, ale jeśli zrobi się to z głową, to może wyjść z tego całkiem nieoczywisty porter bałtycki. Piwo ma 21 ballingów – to tak gwoli formalności.    Trunek jest oczywiście zupełnie czarne. Piana ciemnobeżowa, dość wysoka, drobna i puszysta. Jednakże zbyt szybko się dziurawi, choć nie znika do zera. W smaku przywitała mnie niespodziewana krągłość, gładkość, kremowość. Z miejsca wiadomo, że to porter bałtycki – jest dużo czekolady, pralinek, ciemnych słodów i chleba razowego. Szybko do głosu d...

SHORT TEST: Dojlidy Classic powraca

  Prolog: Kompania Piwowarska wskrzesiła markę Dojlidy. To fakt, a nie żaden ponury żart. Nie znam dokładnie historii tej marki (Dojlidy to nie było tylko jedno piwo), ale Kompania Piwowarska szybko się jej pozbyła, gdy stała się właścicielem browaru w Białymstoku. O co kaman: Dojlidy Classic, to oczywiście „jasne pełne”. To nie jest identyczne piwo, jak było kiedyś. Jest po prostu „inspirowane oryginalną recepturą” i powraca w odświeżonej formie jako hołd dla wielowiekowego dziedzictwa marki. Znaczy się – gówno z tego będzie. Wdzianko: Ładne, głęboko złociste, nie takie blade, jak typowy koncerniak. Piana średnio ziarnista, nader obfita, umiarkowanie trwała. Kichawa mówi: Dosyć ładny, świeży, głównie chlebowy zapaszek. Do tego dochodzą jakieś ciastka, słód oraz subtelny chmiel w oddali. Całość pachnie rześko i naprawdę solidnie. Jadaczka mówi: Dużo słodu, herbatników, chlebka i zboża. Ciała to tu nie brakuje. W tle biszkopty oraz delikatna chmielowość. Goryczka jakaś tam...

OKO W OKO - Warka Classic vs Warka Złoty Pils

Zamarłem. Grupa Żywiec wypuściła pilsa! Ponoć prawdziwego pilsa, z goryczką i konkretną słodowością. Okazją jest pięćdziesięciolecie Browaru Warka. To najmłodszy i najnowocześniejszy browar w strukturach GŻ. Warka Złoty Pils się zowie ta nowość. Na razie do kupienia tylko w ‘biedrze’, ale później będzie wszędzie. Piwo ma 12,5° Blg i 5% alko. To bardzo dobre parametry, takie kraftowe wręcz. Nachmielono je Lubelskim, Marynką oraz Magnum. Do tego podano pełny skład! Czaicie to? Bo ja wciąż nie dowierzam. Oczywiście nie ma tu żadnych niesłodowanych dodatków. Można? Można. Żeby było trochę ciekawiej postanowiłem zestawić tą świeżynkę z Warką Classic, aby zobaczyć różnice. Lecimy z tym koksem.  Warka Classic Złociste piwo z obfitą, drobną i zwartą czapą białej piany, która opada w średnim tempie. Smak jest nieco wodnisty, typowo słodowy. Jest jakiś tam chlebek i trochę herbatników. Chmielu jak na lekarstwo. Goryczki dokładnie tyle samo. Nawet kot by więcej napłakał. No szału ni...

WIELKI TEST PIW NIEPASTERYZOWANYCH

Był wieczór. Była zima. Był luty i było zimno, ale nie było śniegu. Na kwadrat wjechało mi kilkoro znajomych z tortem, szampanem i „czymś mocniejszym”. Tak, dwa dni wcześniej miałem urodziny. Nie powiem które, bo i tak zabrakłoby Wam palców do liczenia. Podpowiem tylko, że „trójka” z przodu już jakiś czas temu wskoczyła ;) Przyjąłem gości z wielką uciechą, no ale przecież w gościach nie można siedzieć o suchym pysku. No to tak na rozgrzewkę żeśmy zrobili test – Wielki Test Piw Niepasteryzowanych! A co było dalej, to już pozostanie naszą słodką tajemnicą ;p Planowałem to już od bardzo dawna, ale Bóg mi świadkiem, naprawdę ciężko jest zebrać odpowiednią ekipę. Moja ekipa do Wielkich Testów oczywiście nie jest stała jak możecie zobaczyć po zdjęciach, ale można powiedzieć, że trzon „testerów” pozostaje raczej niezmienny. Cóż ciekawego jest w piwach niepasteryzowanych? W sumie to nic. Wydaje mi się, że boom na tego typu napitki już dawno minął. Obecnie chyba już mało kto daje się ...