niedziela, 26 lutego 2017

BAŁTYK ADRIATICO PORTER



Witojcie, witojcie. No i mamy kolejny porter bałtycki na blogu. Goddamn. Ileż można powiecie? To ja odpowiem: można, można. Tej zimy obrodziło nam porterami. Jest tego w pytę, od cholery, w ciul i jeszcze trochę ;D
Mój dzisiejszy gość to jednak nie byle jaki porterek. Jak głosi etykieta „uwarzony, fermentowany i lagerowany w górach u wybrzeży Adriatyku”. A konkretnie to w Italii - kraju pizzy, makaronu, wina, no i Fiata rzecz jasna. O piwku zrobiło się dosyć głośno w styczniu, kiedy to była jego premiera. Jest to klasyczny porter bałtycki, bez żadnych udziwnień, bez kupy nosorożca, wąsów hinduskiego pasterza, czy pyłu zebranego z ciemnej strony Księżyca. Co jedynie pokuszono się o dodanie czarnego ryżu Wenus. Nie wiem po co, na co i w jakim celu. Jest to kooperacyjne dzieło naszych craftowych wyjadaczy, czyli Pinty i włoskiego browaru Birra Amarcord.
Na uwagę zasługuję szczególnej urody butelka. Smukła „gęsia szyja” oraz minimalistyczna etykieta prezentują się niezwykle okazale. Widać, że ci makaroniarze to esteci ;)


Piwo w moim TeKu również jest cudne. Niemal czarna ciecz okryła się niezwykle drobną, puszystą, ale też zwartą pianką, która do złudzenia przypomina bitą śmietaną (wyłączając kolor, który jest beżowy). Rzeczona kołderka jest mega żywotna, do tego świetnie lejsinguje.
Czas na pierwszy kontakt. Ludzie nawet chwalo to piwo i ja się chyba pod tym podpiszę, choć od razu mówię - do najwyższej półki trochę mu brakuje. Ciecz jest odpowiednio gęsta i niebywale gładka, taka kremowa wręcz. Wysycenie bardzo niskie, czyli stylówa jak się patrzy. Pełno tu umiarkowanie mocnej kawy, sporo paloności, ciemnych słodów i gorzkiej czekolady. Stawkę zamyka natomiast dość wyraźny pumpernikiel, wspierany przez przypalony karmel z elementami spalenizny i popiołu. Daleko w tle brzęczy też chmielowa nuta, co jest oczywiście rzadkością w tym stylu (pewnie Włosi się nie znajo). Nie sposób tu także zapomnieć o goryczce – mocnej i wyrazistej (choć bez przesady), chmielowo-palonej, która może troszkę zalegać, ale nie robiłbym z tego większej afery. Alko dobrze ukryte, w zasadzie go nie czuć, poza lekkim pieczeniem w przełyku. Bardzo dobrze to smakuje, lecz fajerwerki można z powrotem chować do pudełka. Za mało doznań, by załapać się do TOP10.

W aromacie też jest całkiem wporzo. Bardzo porterowo tu jest, a o to przecież chodzi. Zapaszek jest w miarę intensywny. Sam włazi do nosa, nie trzeba wysyłać zaproszenia na piśmie. Co my tu mamy? Przede wszystkim różnej maści czekolada, do tego prażone słody, kawa zbożowa, przypieczona skórka chleba, ciemne pieczywo i lukrecja. Na deser zaś dostajemy odrobinkę karmelu, gorzkiego kakao, suszonych ciemnych owoców oraz… orzechów. Tak, chyba to są jakieś orzechy. Nooo… fajnie to pachnie. Aromat jest bogaty i ułożony. Nie wspomniałem o etanolu, bo w zasadzie go tutaj nie ma. Świetna robota J
Zadziorny to porterek, taki charakterny. Wystawia pazurki, niczym młoda kotka. Ta goryczka jest taka fest palona, nieco też chmielowa i lekko zalegająca, co może oczywiście wywoływać pewne konotacje z RISem. Piwu nie można odmówić pełni smaku, treściwości, ani też wytrawnego finiszu. Ciecz gładko i bez oporów wlewa się w gardełko, lecz jego pijalność nie jest duża jak można by początkowo sądzić.
Generalnie wg mnie jest to nader udana kooperacja. Bałtyk Adriatico Porter ma swój charakter. Jest piwem mega wyrazistym, agresywnym, buńczucznym. Lepiej nie wchodzić mu w drogę, bo ze łba zajebie…
OCENA: 8/10
CENA: ok 11.50ZŁ
ALK. 9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.01.2019
BROWAR PINTA & BIRRA AMARCORD

2 komentarze:

  1. Rzeczywiscie zadziorny ten porter, niemniej dla mnie również za bardzo ulokował się na jednej - wytrawno-palonej stronie szali - by mocno zapunktować.

    Hardened

    PS. Ciekaw jestem recenzji solipiwkowego baltic abyssa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam. Będzie czekał na swoją kolej :)

      Usuń