wtorek, 14 lipca 2015

DĘBOWA PANIENKA

Wiecie co? Bardzo wkur... mnie ta pogoda! Jednego dnia jest upał ponad trzy dychy, następnego temperatura spada o ponad 10 stopni, a już trzeciego dnia słupek rtęci z trudem wskazuje 17 kresek! Do tego między czasie dochodzi deszcz (choćby dzisiaj, czy wczoraj). Jest lato, mam urlop, miałem ambitne plany, aby te dwa tygodnie skrzętnie wykorzystać, ale póki co wszystko pali na panewce. Głównie przez pogodę właśnie.
Tak się akurat złożyło, że jutro, mimo braku upalnego lata, odbędzie się VII Degustacja Piw, której tematem będzie piwo Grodziskie (Częstochowskie Bractwo Piwne cyklicznie robi degustację różnych stylów piwa, oceniamy je anonimowo i wybieramy najlepsze). Jako przedsmak tego wydarzenia w szklance ląduje dzisiaj Dębowa Panienka z Browaru Dukla.
Jak łatwo się domyśleć, na moim blogu jest to debiut tego rzemieślniczego browaru rodem z Podkarpacia. Browar de facto nie jest umiejscowiony w Dukli, lecz tuż obok w miejscowości Cergowa. Jego założycielami są Marek Zajdel i Tomasz Zajdel, którzy operują także miejscową restauracją „Tawerna Pod Piratem”. 


Piwo Grodziskie nie jest mi obce – piłem wielu krajowych reprezentantów (mniej lub bardziej zbliżonych do oryginału z Grodziska Wielkopolskiego), zawsze przy tym powtarzając, że nie jestem wielkim fanem tego stylu. Po prostu tak lekkie i nisko ekstraktywne piwa mi nie podchodzą, choć z reguły wędzonki bardzo szanuję i lubię.
Ciekawe jak na kanwie moich dotychczasowych doświadczeń wypadnie grodzisz z Browaru Dukla, który właśnie u mnie debiutuje?
Dębowa Panienka po przelaniu okryła się miękką i puszystą kołderką białego puchu, złożonego z mieszanej wielkości pęcherzy. Owa pierzynka jest obfita i umiarkowanie trwała, zostawia średnio liczne zacieki na szkle. Jak na Grodziskie jest nieźle, ale z pewnością mogłoby być lepiej.
Piwo jest bardzo mętne (choć nie wlałem osadu z dna), a jego barwa jasno złota, lekko żółtawa.
W aromacie bez problemu wyczuwam przyjemną i dość wyraźną nutę wędzoną, przywodzącą na myśl dym, tudzież palące się drewno. Wędzonka ta nieźle współgra z lekką słodowością typu pszenicznego oraz chlebowo-zbożowymi klimatami. W tle pałęta się niezbyt mocna, acz obecna woń łagodnego chmielu i ulotnej trawy. Całość nader wyrazista jak na ten ekstrakt (7,7°Blg), a przy tym wydaje się być dobrze przemyślana, skomponowana i wykonana.

Za oknem nie więcej niż 19 stopni i deszczyk, więc i pragnienie nie za wysokie. No, ale przecież jak już nalane, to trzeba skosztować. Pierwszy akord to wybitnie subtelna słodowość, podbita z lekka niuansami chlebowymi oraz słodkawą pszenicą. Na drugim planie prym wiedzie łagodna chmielowość o przyjemnym kwaskowo-trawiastym zacięciu, która nieźle kontruje słodową bazę, wnosząc przy tym sporo rześkości. Wbrew pozorom piwo ma sporo ciała i w żadnym wypadku nie można go uznać za wodniste. Powiedziałbym nawet, że jest lekko oleiste, a nawet stosunkowo gęstawe (na pewno dłużej sunie po przełyku niż „jasne pełne” koncerniaczki). Nie mam pojęcia jak udało się uzyskać taki efekt!
Grodziskie z Dukli jest nader pełnym w smaku piwem (z poprawką na tak niski ekstrakt oczywiście), bardzo rześkim, dobrze zbalansowanym i przemyślanym można rzec. O dziwo nie mam także problemów z pijalnością, która zazwyczaj była dla mnie zmorą w kontaktach z grodziszami.
Sumarycznie muszę stwierdzić, że piwo mi smakuje, co oczywiście bardzo mnie dziwi. Nie mam tu na myśli rzecz jasna umiejętności piwowara w Dukli, lecz moich uprzedzeń odnośnie tego stylu. Śmiem nawet twierdzić, że wg mnie jest to najlepsze Grodziskie, jakie do tej pory piłem. Ciekawy jestem jak wypadnie podczas jutrzejszego testu?
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.2,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.07.2015
BROWAR DUKLA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz