Przejdź do głównej zawartości

PO GODZINACH - KOŹLAK PSZENICZNY

Pomorski Browar Amber do tej pory w ogóle nie był kojarzony z piwowarstwem nowofalowym. Co prawda miał i nadal ma w swojej ofercie kilka ciekawych – jak na tamte czasy – piw (Żywe, Koźlak, Pszeniczniak, Porter), ale powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to nic z tzw. nowej fali.
Na szczęście producent z Bielkówka wraz z początkiem tego roku, ocknął się z piwnego marazmu i postanowił zawalczyć o serca beer geeków, wypuszczając limitowaną edycję piw Po Godzinach. Najpierw pojawił się Weizenbock, później na salony wkroczył Altbier, ale tak naprawdę dopiero trzecie piwo (AIPA) z serii Po Godzinach można uznać za trunek godny piwnej rewolucji, która szaleje u nas już od co najmniej trzech lat.
W mojej kochanej piwnicy mam wszystkie trzy ww. piwa i na początek chciałem poczęstować się ajpą, niestety upływający czas zarządził inaczej. Za tydzień mija bowiem termin ważności Koźlaka Pszenicznego. Chcąc, nie chcąc będzie więc chronologicznie. 


Kurcze, zaczynam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem solidnie mieszając drożdżowy osad z dna butelki. Fakt – lubię drożdżowe klimaty w piwach pszenicznych, ale jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak mętnego piwa! Jest brunatne niczym niedźwiedź brunatny, gęste, zawiesiste i mętne jak woda w kałuży po rajdzie WRC. Szczerze – wygląda ohydnie.
Generuje za to bardzo obfitą i gęstą czapę beżowej piany, która jest drobno ziarnista, sztywna, gęsta i bardzo długo utrzymuje się przy życiu. Wywołuje tzw. efekt wow (dla niekumatych – czyt. łał ;p).
O kolorze już była mowa, więc jedziem dalej. Piwo jest średnio mocno wysycone, a jego smak jest dosyć słodki muszę przyznać. Zapewne owa słodycz pochodzi od słodu pszenicznego i karmelowego, które w rzeczy samej robią tutaj niezłą robotę. Mam wrażenie, że po języku hasa mi świeżo wypieczone, pszenne ciasteczko, polane sowicie karmelem. Nieco z boku trzymają się nieśmiałe akcenty toffi, przypieczonej skórki chleba, tostów i herbatników. W tle pobrzmiewa natomiast delikatna, acz wyraźna nutka bananów, drożdży oraz szczypta goździka. Goryczka bardzo znikoma. Smak niemal książkowy jak widać, do tego bardzo smaczny (choć nieco nazbyt słodki moim zdaniem).

W aromacie też jest słodko – dominuje tutaj wyraźna słodowa baza, otoczona zewsząd stadem ciasteczek, herbatników i biszkoptów. Całość pływa sobie w zalewie karmelowej, chwilami przechodzącej w przyjemne klimaty toffi. Trochę dalej można wyczuć echa dojrzałych bananów oraz ledwo wyczuwalny goździk. Całkiem nieźle się to wącha, ale muszę przyznać, że miałem sposobność obcować z wyraźniejszym zapachem pszenicznych koźlaków.
Piwo jest bardzo treściwe, gęste i słodkie, chwilami nawet zalepiające – gdyby nie ten mały mankament, byłoby jeszcze lepsze (balans szlag trafił). Pełnia niemal zabija swoim ogromem, pijalność natomiast jest raczej średnia, bowiem nad wyraz słodkie klimaty słodu i karmelu raczej nie sprzyjają szybkiemu opróżnianiu szklanki.
Weizenbock z Ambera ma spory potencjał, jednak pasowałoby wyeliminować ww. mankamenty, a naprawdę wyjdzie z tego super pyszne i przyjemne piwerko.
OCENA: 7/10
CENA: 5.50ZŁ (Skład Piwa)
ALK.6,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 19.07.2015
BROWAR AMBER

Komentarze

  1. "brunatne niczym niedźwiedź brunatny, gęste, zawiesiste i mętne jak woda w kałuży po rajdzie WRC" - bezcenne ;) Dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym piwie cieszy najbardziej wysycenie i dobrze wyczuwalny słód.
    Pogilganie smakiem banana i goździkow jest naprawde bardzo fajne. mozna pic ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

Nowe Tyskie Pilzner

Nie tak dawno temu w największej sieci handlowej w Polsce pojawiło się nowe piwo Tyskie Pilzner. Ekskluzywna złota puszka z pewnością ma sugerować obcowanie z produktem premium . Na opakowaniu znajdziemy szumne zapowiedzi wyraźnej goryczki, obfitej piany i klarownej złocistej barwy. To w sumie standardowe „Opowieści z Narni”, które znajdziemy niemal na każdym koncernowym (i nie tylko) piwie. Przy warzeniu użyto jednak tradycyjną metodę dekokcji, którą koncerny raczej już dawno zapomniały. Tutaj nie powiem, ale Tyskie mi zaimponowało. Trzeba jednak wspomnieć, że ledwie kilka lat temu, przez krótki okres czasu istniało piwo Tyskie Pilzne, które było bardzo słabe. Piłem go, choć recenzji na blogu próżno szukać. Może więc teraz uda się uratować honor Kompanii Piwowarskiej? Piwo faktycznie jest złociste i nie to, że jakieś blade, niczym siuśki maratończyka po czterdziestym kilometrze. Piany jest ogrom, ale zbyt drobna to ona nie jest. Poza tym, jak to w koncerniakach bywa – szybko opada...

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

V.I.P. MOCNE Z BIEDRONKI - RÓŻNICE MIĘDZY PUSZKĄ A BUTELKĄ

Ludzie ratunku! „Bieda-piwo” z biedry wkracza na salony! Kto nigdy w życiu nie pił V.I.P.a z Biedronki niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Żadnych chętnych? Tak myślałem.  V.I.P. Mocne to piwo kultowe . Jest bezczelnie tanie, mocne (nieźle dmucha w kaszkiet) i można je kupić w każdym z tysięcy sklepów największej sieci handlowej w tym kraju. Stosunek ceny do procentów jest w V.I.P.ie tak korzystny, że wywołuje spazmy i inne orgazmy wśród głodnej alkoholu klienteli. Zna je każdy, a kto nie zna, ten musi poznać . Mi też kilka razy zdarzyło się mieć z nim kontakt. W czasach liceum człowiek nie miał zbyt wiele hajsu, więc musiał sobie jakoś radzić… Ale nie o tym miało być, nie o tym. Odkąd pamiętam na biedronkowej półce zawsze dumnie stały puszki z V.I.P.em. Jednak ku mojemu zdziwieniu jakiś czas temu obok puszek pojawiły się także butelki! Biorę jedną do łapy i czytam: „Wyprodukowano przez – Zakłady Piwowarskie Głubczyce S.A.”. O żesz w mordę – pomyślałem. Przecież p...

WIELKI TEST MÓZGOTRZEPÓW

W pewien chłodny listopadowy wieczór, ja i czterech moich ziomali, spotkaliśmy się u mnie na kwadracie celem spożycia alkoholu. Nie jakieś tam zwykłe żłopanie piwska do meczu kopanego, czy innego MMA. Otóż tego wieczoru miał miejsce Wielki Test Mózgotrzepów!!! 9% alko and more … A co? Jak się bawić, to się bawić. Drzwi wyje…, okno wstawić ;p Oficjalnie strong lagery , w żargonie żulerskim mózgotrzepy lub mózgojeby . Są to jasne i bardzo mocne piwa o wyraźnie narzucającym się charakterze słodowym i alkoholowym. Ich jedynym celem jest dostarczenie do organizmu procentów, z czego doskonale zdają sobie sprawę wszyscy stali bywalcy osiedlowych monopolek (pozdro Wiesiek). Walory smakowe są tutaj na ostatnim miejscu. Tak to przynajmniej wygląda w teorii. SPRAWY TECHNICZNE Tym razem ekipa Wielkiego Testu składała się z pięciu osób: ·          Damian – amator Żubra w puszce (w butelce zresztą też). Nigdy nie rusza się z domu bez sw...

SHORT TEST: Dojlidy Classic powraca

  Prolog: Kompania Piwowarska wskrzesiła markę Dojlidy. To fakt, a nie żaden ponury żart. Nie znam dokładnie historii tej marki (Dojlidy to nie było tylko jedno piwo), ale Kompania Piwowarska szybko się jej pozbyła, gdy stała się właścicielem browaru w Białymstoku. O co kaman: Dojlidy Classic, to oczywiście „jasne pełne”. To nie jest identyczne piwo, jak było kiedyś. Jest po prostu „inspirowane oryginalną recepturą” i powraca w odświeżonej formie jako hołd dla wielowiekowego dziedzictwa marki. Znaczy się – gówno z tego będzie. Wdzianko: Ładne, głęboko złociste, nie takie blade, jak typowy koncerniak. Piana średnio ziarnista, nader obfita, umiarkowanie trwała. Kichawa mówi: Dosyć ładny, świeży, głównie chlebowy zapaszek. Do tego dochodzą jakieś ciastka, słód oraz subtelny chmiel w oddali. Całość pachnie rześko i naprawdę solidnie. Jadaczka mówi: Dużo słodu, herbatników, chlebka i zboża. Ciała to tu nie brakuje. W tle biszkopty oraz delikatna chmielowość. Goryczka jakaś tam...

OKO W OKO - Perła Chmielowa (brązowa butelka) vs Perła Chmielowa (zielona butelka)

Zgodnie z zapowiedziami teksty ukazujące się na blogu, gdzie porównuję ze sobą dwa piwa noszą od teraz nazwę „Oko w Oko” i stanowią niejako odrębny dział. Oczywiście wciąż są to recenzje, ale w moim odczuciu chyba nieco bardziej interesujące niż tradycyjne posty. Piwa tu opisywane są w jakimś stopniu do siebie podobne, może nawet niekiedy identyczne (przynajmniej w teorii). W każdym razie zawsze coś ich ze sobą łączy, ale też jednocześnie niekiedy dzieli. Moim zadaniem jest wskazać różnice i podobieństwa oraz rozstrzygnąć, które z nich jest lepsze i dlaczego. Jak widzicie dziś zajmę się piwem Perła Chmielowa Pils, bo tak brzmi pełna nazwa najbardziej popularnego „piwa regionalnego” z Lubelszczyzny. Nie zamierzam tutaj wchodzić w dysputy, czy Perła Browary Lubelskie to browar regionalny, czy już koncernowy. Faktem jest, że to moloch, a jego piwa można bez problemu kupić w całej Polsce. Kto nie był nigdy na Lubelszczyźnie zapewne nie wie, że w tamtych stronach słynna Perełka wyst...

OKO W OKO - Łomża Jasne vs Łomża Pils

  W swojej blogerskiej karierze piłem już nie jedną Łomżę. W zasadzie to chyba wszystkie jakie były przez ten czas na rynku. Wiadomo, że jedne piwa znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne i mam tu na myśli tylko w obrębie jednej marki. Tak więc tych Łomż/Łomżów trochę już na blogu było. Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, aby porównać dwa chyba najbardziej popularne piwa z tej marki – Łomża Jasne i Łomża Pils . To pierwsze jest mi bardzo dobrze znane i lubiane. Można rzec, iż ostatnio regularnie zasila ono moje gardło. Jest piwem szeroko dostępnym, względnie niedrogim, dosyć smacznym i po prostu pijalnym. Łomża Pils natomiast pojawiła się na rynku jakieś dwa lata temu, a na blogu dostała taką samą notę, jak jej starsza siostra. Jednakże piłem to piwo łącznie może trzy razy. Złych wspomnień nie mam, więc uważam je za godnego rywala dzisiejszego „pojedynku”. Łomża Jasne Piwo ubrane jest w jasno złoty odcień o idealnej klarowności. Piana jest całkiem słusznych rozmiarów,...