środa, 8 kwietnia 2015

OKO W OKO - Lech Diesel vs Okocim Radler Cola z Limonką


Wydawać by się mogło, że temat radlerów został już dawno wyczerpany, bo przeróżnych wersji napojów typu shandy jest u nas od cholery. Jak się jednak okazuje – nic bardziej mylnego. Koncerny widząc, że ten segment rynku piwnego nadal rozwija się najszybciej i w dwóch ostatnich latach jest główną siłą napędową największych w kraju ‘korpobrowarów’, w grze o tron postanowiły wprowadzić do gry nowego zawodnika – piwo z colą. Oczywiście zgodnie nomenklaturą, którą wymyślił Franz Xaver Kugler w 1922 roku radler to połączenie piwa i lemoniady (zazwyczaj cytrynowej). Mogę co prawda machnąć ręką na radlery np. jabłkowe, czy limonkowe, ale żeby miks piwa i coli nazywać radlerem, to chyba lekkie nadużycie. Oczywiście tyczy się to tylko napoju z Okocimia, bowiem nowy „leszek” został nazwany jak najbardziej poprawnie.
Czemu więc diesel? Zapewne kolor tej nieszczęsnej mieszaniny skojarzył się komuś z ciemnym płynem napędzającym nasze rechoczące „powozy” i tak już zostało. Dolewanie coli do piwa kilkanaście lat temu wymyślili nasi zachodzi sąsiedzi, skąd moda to powolutku rozlała się również na inne piwne podwórka. Kilka tygodni temu dotarła również nad Wisłę.


Powiem szczerze, że z początku nie miałem w planach kalać moich kubków smakowych (nawet w celach blogowych) tymi wynalazkami, ale gdy dowiedziałem się, że na rynku niemal jednocześnie pojawiły się dwa diesle, postanowiłem zrobić bezpośrednią konfrontację i sprawdzić dla Was i za Was, czy w ogóle sprawa jest warta jakiegokolwiek zachodu. No i przede wszystkim rozstrzygnąć, które z nich jest lepsze. Tak więc do dzieła!

Lech Ice Diesel

(piwo 50%, napój o smaku cola 50%). Wynalazek z Kompanii Piwowarskiej ma miedziano-brązową barwę z nielicznymi rubinowymi refleksami. Piana o barwi ecru jest średnio obfita i drobna, lecz jej żywot kończy się nader szybko. Nie ubolewam jednak nad tym zanadto, bo piana bynajmniej nie jest tym, czego bym najbardziej oczekiwał po miksie piwa z colą.
W aromacie zapachu piwa nie uświadczymy – mamy za to dość intensywny zapaszek znany z każdego napoju typu cola, za który odpowiadają przede wszystkim orzeszki (nasiona) drzewa kola i liście koki. Na drugim planie z łatwością można wychwycić nuty karmelu, ulotnego toffi i cukru kandyzowanego. W ślepym teście twierdziłbym, że to lekko rozwodniona Coca-Cola, czy inna Pepsi.
Lech Diesel jest co najwyżej średnio nasycony CO2, a jego smak jest lustrzanym odbiciem wrażeń zapachowych – smak coli, karmelu i cukru brązowego. Gdzieś tam daleko w głębi, na granicy autosugestii majaczy subtelna słodowość. Całość jest słodka, chwilami nawet zalepiająca i zadziwiająco mało rześka, bowiem piwo nad wyraz szybko się wygazowało.
OCENA: 3/10
CENA: 3,49ZŁ (Carrefour)
ALK.2,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 25.08.2015
KOMPANIA PIWOWARSKA

Okocim Radler Cola z Limonką

(piwo 45%, napój o smaku cola 55%). Kolor tej mieszaniny jest w zasadzie identyczny jak tej powyżej, czyli jest to kolaż brązu, miedzi i rubinu. Natomiast sama piana jest już wyraźnie jaśniejsza i przypomina przybrudzoną biel lub lekką szarość. Jej struktura jak i żywotność jest bardzo podobna jak u kolegi z konkurencji (nie ma się nad czym rozwodzić).
Aromat jest chyba trochę lepszy niż w Lechu. Jego intensywność jest nieco większa, co jest zrozumiałe, bo tu jest więcej coli. W sumie jednak nie o samą wyrazistość chodzi – tutaj silniej objawiają się brązowe klimaty, czyli karmel i cukier kandyzowany, przez co całość jeszcze bardziej oddala się od jakichkolwiek typowo piwnych niuansów, a zbliża do Pepsi Twist, ponieważ w tle machają do nas delikatne cytrusy z cytryną i limonką na czele.
Na korzyść dla Okocimia jest również dużo większe wysycenie, dzięki czemu specyfik ten jest zdecydowanie bardziej rześki i orzeźwiający niż trunek z KP.
W smaku także nie ma zaskoczenia – coca-cola wdzięcznie pieści moje podniebienie, skutecznie oszukując moje zmysły, które już zapomniały, że 45% tego wywaru to jasne piwo. Na szczęście tutaj cola została zaprawiona niewielką domieszką limonki, którą co ważne wyczuwam (choć nie ma jej dużo). Jej obecność wnosi fajną kwaskowość i dodatkową świeżość, której Lech Diesel jest niemal pozbawiony. Poza tym piwo nie jest tak słodkie i mdłe jak kamrat powyżej.
OCENA: 6/10
CENA: 3.10 (spożywczak)
ALK.2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 13.08.2015
CARLSBERG POLSKA


Czarno na białym widać, że bezpośredni pojedynek zdecydowanie wygrał Okocim Radler Cola z Limonką. Moim zdaniem powodem tego była przede wszystkim sama limonka, jak również ogólnie większa rześkość, lepsze nasycenie oraz mniej słodki, cukrowy posmak.
Lepsze okazało się zatem piwo, w którym de facto jest mniej piwa. Może o to w tym wszystkim zatem chodzi? Żeby radlery organoleptycznie nie miały nic wspólnego z piwem.

Ps. Nadmieniam, że nie jestem i nigdy nie byłem fanem tego typu wynalazków. Nadal można nazywać mnie hop headem i beer geekiem. Oczywiście nie wypiłem całej zawartości tych dwu butelek, z czego bardzo była zadowolona moja lepsza połowa ;p

8 komentarzy:

  1. Kompania znów potwierdza na przykładzie Diesel'a nigdy nie umialo robić piw smakowych...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oba te bełty to nieudolne, koncernowe podróbki "prawdziwego" piwa z całkiem zacnego browaru. Chodzi mi o piwo Fortuna Czarne (http://www.browarfortuna.pl/nasze_piwa/fortuna_czarne/)
    "...W skład receptury wchodzi słód karmelowy, palony w browarze Miłosław oraz wyciąg z orzeszków drzewa kola..."

    Może lepsza połowa doceni. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę się z Tobą nie zgodzić - niniejsze piwa to w sumie radlery/piwa typu shandy, a Fortuna to piwo aromatyzowane, więc stawianie ich w jednej linii (porównywanie) nie ma w ogóle sensu.

      Usuń
  3. Czytam którąś recenzję i nie wierzę. To coś z logo Lech jest paskudne na 2 ale nie w tym problem. Problem mam ze zrozumieniem czym jest kandyzowany cukier. Chcesz pisać mądrze a nawet nie znasz znaczenia słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz problem ze zrozumieniem, czym jest kandyzowany cukier to odsyłam do internetu :)

      Usuń