Pamiętacie mój wpis z początku maja, gdzie „Oko w Oko” stanęły dwa mocarne piwa o smaku malinowym? (link tutaj). No to dzisiaj tematyka będzie nader podobna. Znowu mam dwa jasne lagery po 9 voltów z sokami owocowymi. Przypadek? Nie sondze.
Pod koniec marca piwny świat zamarł – w ‘żabsonach’ pojawiły się dwa mocarze marki Łomża. To jasne lagery zrobione na modłę smakową – wiśniową i malinową. Widać, że nad składem pracował jakiś dobry chemik. Mamy tu syrop glukozowy, cukier, koncentrat soku z czarnej marchwi, sok wiśniowy lub malinowy (0,1%), aromat, kwas cytrynowy, acesulfam K. Różnica między tymi piwami, to tylko inny soczek, a to dla mnie, jak woda na młyn. Od razu wiedziałem, co z tym zrobić. Zapraszam do właściwej części recki.
Łomża Mocna Wiśnia
W szkle przywitała mnie rubinowa czerwień i zupełny klar. Piana jest niska, acz drobna. Jednak bardzo szybko znika.
W smaku mocno czuć wiśnię, niestety z naturalnością nie ma ona nic wspólnego. Piwo jest słodkie i z czasem robi się trochę zamulające. Gdzieś tam w oddali czuć odrobinę słodu oraz mdłej, chemicznej goryczki i to by było na tyle. Aha – jeszcze jest etanol, który wyraźnie grzeje mnie od środka. Cienizna. Mendelejew miałby tutaj co robić.
Aromat utonął w sztucznych klimatach wiśniowych i cukrowych. W zasadzie nie czuję tutaj piwa. Mało tego – całość kojarzy mi się z jakimś żulerskim winiaczem typu „cherry”. Niezły okrutnik. To teraz już jestem pewien, kto jest targetem tego pseudopiwa. Jedyny plus tego zapachu, to nieźle ukryty alkohol.
Piwo nie jest wodniste, ale do dużej pełni smaku też wiele mu brakuje. Najgorsza jednak jest ta sztuczna i nachalna wisienka, bo do samego ułożenia nie można mieć większych pretensji (poza grzaniem w kiszkach jest okej). Sumarycznie jest to słaby, sztuczny i jednorodny napitek. Omijać szerokim łukiem, bo naprawdę nie ma sensu się tym kajać.
OCENA: 3/10
CENA: 5.50ZŁ (Żabka)
ALK. 9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.06.2027
BROWAR ŁOMŻA (VAN PUR)
Łomża Mocna Malina
To piwo jest trochę jaśniejsze, bardziej wpadające w jasną miedź zmieszaną z różem. Piany tu praktycznie nie ma. Dwumilimetrowa warstewka znika po kilku sekundach.
Wersja malinowa jest ciut mniej słodka, niż wiśniowa, ale jednak nadal dosyć słodka. Akcenty malinowe są wręcz namacalne i na szczęście trochę mniej sztuczne. Goryczka jest znikoma, ale na finiszu pojawia się subtelny kwasek, który wnosi nieco orzeźwienia. To piwo trochę lepiej mi smakuje, ale wciąż daleki jestem od zadowolenia.
Aromat też jest lepszy – dużo bardziej naturalny, lekko kwaskowy, wyraźnie owocowy, ale czy malinowy? Chyba bardziej rzekłbym, że… poziomkowy, czy truskawkowy. Ale to nic, bo i tak jest ze trzy poziomy wyżej, niż ‘wiśnia’. To piwo można wąchać „bez obawień”.
Podsumowując różnice – ‘malinka’ jest trochę mniej sztuczna i lekko kwaskowa, co pozytywnie rzutuje na pijalność. Posiada też wyraźnie przyjemniejszy zapach. Innych dysonansów w zasadzie nie odnotowałem. To jednak w zupełności wystarcza, by wygrać ten pojedynek. Tak, czy siak – obydwu piw nie polecam.
OCENA: 5/10
CENA: 5.50ZŁ (Żabka)
ALK. 9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 06.06.2027
BROWAR ŁOMŻA (VAN PUR)

Komentarze
Prześlij komentarz