Co najczęściej robię, gdy trafią mi się dwa podobne piwa? Oczywiście, że ‘degu’ porównawcze! Zwłaszcza, gdy podobieństwo (przynajmniej w teorii) jest duże.
Traf chciał, że akurat w tym samym czasie trafiłem na dwa mocne piwa z malinowym sznytem na pokładzie. Ultimate Imperial Połczyn Raspberry dorwałem pod koniec grudnia w Dino. W składzie mamy sok malinowy, sok jabłkowy, sok z hibiskusa i marchwi, cukier, kwas cytrynowy i naturalny aromat malinowy. Na papierze brzmi to nawet nieźle.
Gorące Maliny natomiast, to styczniowa nowość z Browaru Na Jurze. Skład zawiera m.in. sok malinowy, kwiat lipy i hibiskusa, imbir, skórkę słodkiej pomarańczy, cynamon, goździk, macierzankę, anyż, kardamon, cukier i kwas cytrynowy. Całość zakwaszono bakteriami kwasu mlekowego i nachmielono po amerykańsku. Tu jest więcej składników, ale kilka się powtarza. Mam nadzieję, że malina - zgodnie z nazwą – będzie tutaj dominująca.
Gorące Maliny
Piwo ma kolor ciemnoczerwony, względnie wiśniowy i jest bardzo mętne. Średnio wysoka czapa różowej piany dość długo się utrzymuje, jest drobna i zwarta. Zostawia lekkie lacing.
W smaku dzieje się co niemiara. Wyraźnie czuć maliny, hibiskusa, skórkę pomarańczy oraz imbir. Tuż za rogiem pojawia się delikatna słodowość, kwasek cytrynowy i goździk. Daleko w głębi natomiast odnalazłem odrobinę anyżu, cynamonu, kardamonu, kwiatów oraz ziół. Amerykańskie chmiele gdzieś w tym wszystkim nikną, ale piwo i tak ma duży wydźwięk owocowy. Finisz zaś, to delikatna cierpkość i subtelna wytrawność. Całość sprawia słodko-gorzko-kwaskowe wrażenie. Alkohol lekko czuć, ale jest on bardzo dobrze ułożony. No bardzo to jest złożone i smaczniutkie piwerko.
Aromat jest jak z bajki. Bajki o cudownie dojrzałych i rześkich malinach, kwiatach hibiskusa, świeżej skórce pomarańczy z dodatkiem imbiru, kardamonu, cynamonu oraz anyżu. Pod koniec tej bajki pojawia się na chwilę przyjemna kwiatowość, goździki, miód oraz lekka słodowość. O alkoholu zupełnie zapomniałem – nic nie czuć. Genialnie to wszystko pachnie!
Piwo jest bardzo pełne w smaku, dość gładkie i genialnie zbalansowane. Ułożenie nie jest idealne, ale na pewno bardzo dobre. Całość jest bardzo rześka, lekko kwaskowa, taka soczysta, owocowa, a zarazem przyprawowa i korzenna. Na serio, od groma się tu dzieje. Dla mnie to jest sztos i tyle w temacie. Kłaniam się do samej ziemi Browarze Na Jurze.
OCENA: 9/10
CENA: 17.75ZŁ (One More Beer)
ALK. 9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.02.2027
BROWAR NA JURZE
Ultimate Imperial Połczyn Raspberry
To piwo jest klarowne, bursztynowe w barwie z lekką domieszką koloru miedzi, czy też czerwieni. Piana jest tutaj niższa i mniej trwała, niż u oponenta, ale równie drobna.
W smaku jest zdecydowanie więcej słodyczy, ale wyraźnie czuję sok malinowy oraz akcenty hibiskusa. W tle czai się coś, jakby sok jabłkowy, kwiaty, cukier i miodek. Kwaskowość jest minimalna, ale tutaj większą rolę odgrywa słodowa podbudowa. Mniej się tu dzieje, ale przecież jest też o wiele mniej składników, niż w Gorących Malinach. Wielki puls natomiast za ułożenie, które wcale nie jest gorsze, niż w pierwszym piwie. Jednakże sumarycznie w smaku jest wyraźnie gorzej i bardziej sztucznie. Tego nie oszukasz.
Trunek z Połczyna-Zdroju pachnie ładnie, ale nie, aż tak. Dominują tu dojrzałe maliny (naturalne) oraz kwiaty hibiskusa. Nieco dalej mamy nuty cytryny i limonki oraz kwaśnego jabłka. Tło wypełnia subtelna słodowość. Całość na serio nie pachnie sztucznie, czy cukrowo, ale jednak przy tak zajebistym przeciwniku, wypada po prostu słabiej.
Mam tu odczucie nieco niższej pełni, niż u konkurenta. Balans to wiadomo – wyraźna #teamsłodyczka, w dodatku taka cukrowa i miodowa. No smak wypada nieco sztucznie, ale sam aromat już raczej nie. Jest naprawdę ładny i przyjemny. Mimo bardzo dobrego ułożenia, piwo pije się dużo wolniej, niż to pierwsze. Z czasem robi się coraz bardziej męczące. Generalnie nie jest to jakiś zły napitek, ale przy takim przeciwniku wyraźnie odstaje.
OCENA: 6/10
CENA: 5.99ZŁ (Dino)
ALK. 9,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.12.2026
BROWAR POŁCZYN-ZDRÓJ/BROWAR FUHRMAN

Komentarze
Prześlij komentarz