Mała przerwa od porterów bałtyckich, by uraczyć się jasnym napitkiem. Jest nim Rzemiecha West Coast Pilsner. Rzemiecha to cała seria piw z Browaru Gościszewo. Kilka z nich już pojawiło się na blogu – zapraszam do właściwych lektur.
Od dawna już głoszę tezę o „hybrydyzacji” stylów piwa w polskim krafcie. Z czego to wynika? Ano chyba z tego, że browary przerobiły już pierdyliard ipek, z milion porterów, tysiące stałtów i pilsów. Dlatego kończą im się pomysły na nowe piwa. No więc, wymyślają coś, co nigdy wcześniej nie istniało (przynajmniej na etykiecie), aby przyciągnąć birgiczków. Innymi słowy krzyżują style, byleby napisać na butelce jakiś nowy zlepek słówek. Z tego powodu mamy takie wynalazki, jak Modern Grodziskie, Modern WC IPA, Brut IPA, Cold IPA, Foggy IPA, etc. Najlepiej wszystko z dopiskiem Hazy. Browar Gościszewo na ten przykład skrzyżował pilsa z łest kołstem. Czyli mamy tu drożdże dolnej fermentacji, ale chmielenie nowofalowe, głównie na goryczkę jak mniemam. Do uwarzenia tej hybrydy użyto chmieli: Nelson Sauvin, Simcoe, Amarillo oraz Magnum.
Piwko nosi jasnozłote wdzianko i jest minimalnie zamglone. Biała piana zbudowana jest z mieszanej wielkości pęcherzy, ale jest obfita i dość żywotna. Zostawia sowite firany na szkle.
Rzemiecha sprawia wytrawne wrażenie, ale o tym za chwilę. Wpierw na talerzu lądują cytrusy z zielonym grejpfrutem na czele. Nieco później dołącza wyraźna żywica, igliwie oraz przyjemna ziołowość. Na deser dostajemy natomiast kapkę owoców tropikalnych (ananas, granat), białe winogrona, chmiel i akcenty nafty. Do gry szybko wchodzi konkretna goryczka – niezo iglasta, ale też grejpfrutowa o lekko pestkowym i łodygowym charakterze. Goryczka jest krótka i bardzo szlachetna. Bardzo dobrze i rześko to smakuje. Mniam!
W zapachu jest bardziej owocowo. Wyczuwam wyraźne tropiki, głównie czerwone, jak granat, pitaja, czy arbuz. Aczkolwiek mej uwadze nie umknął także ananas oraz liczi. Dalej są białe winogrona, gruszki, nuty żywicy oraz iglaków. W tle natomiast doszukałem się ulotnej woni kwiatów, landrynek i nafty. Świeżutko oraz nader intensywnie to pachnie. Takie coś, to ja rozumiem.
Piwo jest stosunkowo lekkie w odbiorze, bardzo rześkie i wytrawne na finiszu. Goryczka jest świetnie dobrana i robi tutaj doskonałą robotę, podobnie jak dosyć złożona owocowość. Pijalność także zahacza o górne rejony – napitek szybciutko znika ze szkła. Ogólnie jest to bardzo smaczne i dobrze zrobione piwo. Równie dobrze mogliby napisać na etykiecie „session west coast IPA” i ja bym w to uwierzył. Albo „american pilsner” – też bym łyknął.
OCENA: 8/10
CENA: 7.99ZŁ (Lidl)
ALK. 4,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.09.2026
BROWAR GOŚCISZEWO

Komentarze
Prześlij komentarz