Piekło zamarzło! Browar Połczyn ma swojego portera bałtyckiego! Spotkałem go pod koniec grudnia w Dino i od tego czasu czekał na swoją kolej.
Na początek kilka spraw organizacyjnych. Raz jest to Browar Fuhrmann, raz Browar Połczyn-Zdrój. Ja już na serio za tym nie nadążam. Od jakiegoś czasu w Połczynie mają manierę okraszać swoje specjalne piwa dopiskiem „Ultimate Imperial”. Tu akurat jest samo Imperial, choć rzecz jasna, nie jest to imperialny porter bałtycki. Ale to jeszcze nic – w ofercie mają np. zwykłego lagera, czy pilsa, który w nazwie ma „Ultimate Imperial” (WTF?!).
Rzeczone piwo z pewnością należy do tych lżejszych porterów bałtyckich, choć niestety ekstraktu możemy się tylko domyślać (mam nadzieję, że nie mniej, niż 18°). Piwo ma też kilka ciekawych składników, takich jak grys browarniany, ekstrakty słodowe, czy cukier. W tak lekkim porterze, taki skład jest co najmniej dziwny. No dobrze, to lecimy z tematem.
Piwo jest dosyć ciemne, ale nie czarne. Piana koloru ecru rośnie do średnich rozmiarów. Jest dość drobna i puszysta. Opada nie za szybko i nie za wolno.
Smak jest bardzo słodki, słodowy, karmelowy, z wyraźnym posmakiem melasy i mlecznej, taniej czekolady. Drugi rzut to „pokaz siły” przypieczonej skórki chleba, ciemnych słodów wspomnianych wyżej, cukru trzcinowego oraz Coca-Coli, tudzież Pepsi. Serio, dość wyraźnie zalatuje mi to colą. Wysycenie jest dosyć spore, ale jeszcze nie przeszkadzające. Alko nie czuć. Cukrowy ulepek – tak w skrócie to smakuje. Co gorsza – mało tu porteru w porterze.
W aromacie jest trochę lepiej, ale nadal nie jest dobrze. Czuć ciemną, słodową bazę, karmel, ciemne pieczywo oraz melasą. W tle pałęta się cukier trzcinowy, miód, cola i czekolada, albo raczej wyrób czekoladopodobny. Plus za ukryty alkohol, chociaż w sumie woltaż i tak jest stosunkowo niski. Z dwojga złego, lepiej to wąchać, niż pić.
Imperial Połczyn Porter Bałtycki jest bardzo słodkim i treściwym napitkiem. Co ciekawe, nie jest wodnisty, czy pusty w smaku. Ale niestety jest fest cukrowy, karmelowy i trochę nawet miodowy. Słabo się to pije, bo ta wszechobecna słodyczka po prostu zamula człowieka. Smakuje to trochę, jak Fortuna Czarne, albo jakiś imperialny dark lager. Porterowych klimatów jest tu niewiele. Wydaje mi się, że to najgorszy porter bałtycki jaki piłem, bo nie przypominam sobie tak niskiej noty. Omijajcie jak ognia, albo Tuska, czy Batyra (w zależności od preferencji politycznej).
OCENA: 3/10
CENA: 5.99ZŁ (Dino)
ALK. 7,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.10.2026
BROWAR POŁCZYN-ZDRÓJ/BROWAR FUHRMAN

Komentarze
Prześlij komentarz