Od jakiegoś czasu Browar Nepomucen ma nową serię piw - Gold oraz Silver. Jak sami piszą: „seria Gold i Silver to klasyczne nowofalowe style, które poddajemy własnej, oryginalnej interpretacji”. Piwa pojawiają się co miesiąc. U Niemca też są. Gold to Ultra Hazy DDH IPA. Znaczy się dojebali chmielu na maksa, albo i jeszcze ciut więcej.
Nie wiem, czy dotyczy to całej serii Gold, ale te dwa, które tu mam, mają identyczne parametry 6,5/16,5. Podany na puszce skład także jest taki sam, poza chmielami. Hop Crown nachmielono Sabro, Mosaicem i Simcoe. Natomiast w Gold Rush znajdziemy Idaho 7, Strata i Cashmere. Ten sam browar, ten sam styl, prawdopodobnie ten sam zasyp i receptura, co jedynie różne chmiele. Nie znajdę dzisiaj lepszego materiału na wpis z cyklu „Oko w Oko”.
Hop Crown
Żółciutkie piwo o mocnym, jednolitym zmętnieniu. Wieńczy je niewysoka, ale dość drobna pianka, która niestety niezbyt długo się utrzymuje.
Smak jest nader rześki, soczysty, wybitnie owocowy. Mamy tu miks świeżych cytrusów i owoców tropikalnych. Jest więc papaja, mango, mandarynka, limonka i zielony grejpfrut. W tle mamy lekkie nuty nafty, białych winogron, gruszek oraz melona. Goryczka jakaś jest. To znaczy jest zauważalna, a piwo z pewnością nie jest słodkie, jak niektóre hejzi. Bardzo smaczny napitek. Lubię takie klimaty.
W zapachu też jest bardzo dobrze – mega świeżo, dobitnie owocowo i soczyście. Przeważają kwaskowe cytrusy, ale tuż za nimi podążają owoce tropikalne. Głównie te żółte i pomarańczowe, ale czuję też liczi oraz smoczy owoc. Stawkę zamykają białe winogrona, kwiaty, subtelny kokos i delikatna żywica. Całość pachnie intensywnie i bardzo rześko.
Hop Crown jest szalenie gładkim i „puszystym” napitkiem, a przy tym genialnie zbalansowanym, wyraźnie soczkowatym i świeżym. Pije się to, jak jakiś tropikalny soczek z owoców. Pełnia smaku jest tu całkiem na miejscu. Piwo ma odpowiednie ciało oraz fakturę. Na serio jest to kawał dobrze zrobionego trunku. Praktycznie wszystko gra i buczy, lecz nie ma tego elementu zaskoczenia, by wskoczyć do „sztosolandii”.
OCENA: 8/10
CENA: 9.99ZŁ (Lidl)
ALK. 6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.10.2026
BROWAR NEPOMUCEN/NEPO BREWING
Gold Rush
Barwa piwa, kolor, piana oraz jej struktura – to wszystko jest identyczne, jak w pierwszym trunku. Oczywiście wcale mnie to nie dziwi.
Tu również jest na wskroś owocowo i w sumie – szalenie podobnie. W tym piwie także prym wiodą świeże cytrusy, wspierane przez tropikalne owoce (bardziej żółte i pomarańczowe, niż czerwone). Poziom goryczki oraz jej profil też wszedł w tryb „kopiuj-wklej”. Tutaj również wyczuwam białe winogrona, gruszkę i melona. Nie ma za to nafty, ale w zamian jest kapka żywicy. Podsumowując, ponad 90% smaku się pokrywa, a różnice są naprawdę bardzo niewielkie. Zatem w smaku mamy remis.
Do aromatu także nie mogę się doczepić. Pachnie mi tu mega owocowo, bardzo tropikalnie i rześko. Z różnic – tutaj jest nieco więcej czerwonych owoców (pitaja, liczi, granat), niż u braciszka. Nie mniej jednak, profil cytrusowy jest kalką z pierwszego piwa. W tle pojawiają się akcenty kwiatów, kokosa i żywicy. Bardzo fajnie to pachnie i znowu podobieństwa sięga ponad 90%, więc te piwa są na serio okrutnie podobne.
Gold Rush ma taką samą gładkość, pełnię smaku, balans oraz pijalność, jak jegomość powyżej. To samo tyczy się goryczki, czy rześkości. Powiem tak – gdybym pił te piwa w innych dniach, to dałbym se rękę uciąć, że to jedno i to samo piwo. Na szczęście seria „Oko w Oko” jest właśnie po to, by wyłapywać te nawet minimalne różnice. Tak właśnie jest w tym przypadku. Mimo zupełnie innych chmieli, obydwa piwa smakują i pachną, strasznie podobnie. Dlatego w tym pojedynku nie ma zwycięzcy.
OCENA: 8/10
CENA: 9.99ZŁ (Lidl)
ALK. 6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 04.11.2026
BROWAR NEPOMUCEN/NEPO BREWING

Komentarze
Prześlij komentarz