piątek, 21 grudnia 2018

KOLĘDNIK z Browaru Profesja. Najeżony przyprawami


Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta…
Jak co roku, tak i w obecnym, na blogu Piwa Naszego Powszedniego nie może zabraknąć jakiegoś świątecznego akcentu. Kolęd Wam raczej nie będę śpiewał, ale piwo świąteczne z chęcią wychylę ;) Browary w grudniu dwoją się i troją, by dać satysfakcję miłośnikom piwa i świątecznych/korzennych przypraw. Na rynku w tym czasie pojawiają się znane już wszystkim klasyki, jak również całkiem sporo nowości o mniejszym lub większym zabarwieniu świątecznym. Musicie jednak wiedzieć, że Christmas Ale to nie jest jakiś mój ulubiony styl piwa, choć mam kilku faworytów w tej materii (i nie jest to Harnaś Grzaniec).
Tak się akurat złożyło, że dzięki uprzejmości Browaru Profesja stałem się posiadaczem jednego z wielu tego typu piw na rynku. Kolędnik się zwie ów napitek. Jest to ciemny elj o dosyć podrasowanych parametrach i z solidną garścią przypraw w składzie. Kurza stopa… czego tu nie ma? Kora cynamonu, kardamon, goździk, gwiazdki anyżu, korzeń imbiru, gałka muszkatałowa, ziele angielskie, skórka słodkiej pomarańczy, aframon madagaskarski, kolendra, eeeeeee… makarena! :D
Jedziem z koksem.


Piwo ląduje w szkle. Jest bardzo ciemno brunatne, takie porterowe wręcz. Piana też niczego sobie – taka na dwa palce, zbita, drobna i puszysta. Barwy ecru. Umiarkowanie trwała.
Pierwsze wrażenie smakowe? Raczej przeciętne. Trochę jakby brakowało mi tu pełni. Niby to osiemnastka, ale ciała nie jest jakoś dużo. Czuć ciemną podstawę słodową, lekko opiekane klimaty, łagodną kawę, nijaką czekoladę, sproszkowane kakao oraz prażone ziarno zbóż. Dalej są już tylko przyprawy. Z tej niezmiernie bogatej mieszanki z całą pewnością mogę wskazać na świeży imbir, gałkę muszkatałową, goździk i cynamon. Może gdzieś tam w oddali majaczy jeszcze skórka pomarańczowa, ale to już tak naprawdę na granicy autosugestii. Pomimo niewielkiej wodnistości piwo jest przyjemnie gładkie w odczuciu. Aksamitne, takie kremowe na podniebieniu. Spore pochwały należą się również za doskonale ułożony alkohol, którego w zasadzie nie czuć. Jedyne co, to ciecz delikatnie grzeje od środka, co oczywiście w tym stylu jest tylko i wyłącznie superlatywą. Nie najgorzej to smakuje, jednak brakuje mi tu intensywności. Takiego wiecie, pierdyknięcia, zdecydowania. Wszystko jest takie miałkie, powierzchowne.

Wąchamy. Przyznam się, że mam lekki katarek, ale postaram się wyciągnąć z aromatu ile się da. Bez dwóch zdań piwo pachnie wybitnie przyprawowo, korzennie. Intensywność jest nieco większa niż w smaku, ale wciąż trochę poniżej moich oczekiwań. Na pierwszym planie imbir, kardamon oraz gałka muszkatałowa. Tuż obok drepcze szczypta anyżu, cynamonu i goździków. Z tą skórką pomarańczy jednak ponownie jest problem. Cholernie ciężko ją wyłuskać z tego całego miksu przyprawowego. Wielkim plusem jest natomiast świetnie schowany woltaż. W zapachu również zapominamy z czym mamy do czynienia. Nie ma tu ani grama etanolu! Z ciemnych klimatów należy wymienić opiekane słody, kakao, kawę zbożową oraz tanią czekoladę. Złożoność jest całkiem spora, jednak nad intensywnością można by jeszcze popracować.
Kolędnik to półpełne w smaku piwo, przyjemnie gładkie, o całkiem niezłym balansie. Nie może być tu mowy o nadmiernej słodyczy, co często jest domeną takich napitków. Wielki szacun za ułożenie i zauważalny wątek świąteczny, choć z drugiej strony nie wyczuwam jednej trzeciej dodanych przypraw (chyba, że to przez moją małą dolegliwość). Szczególnie dotkliwie razi mnie iluzoryczna ilość skórki pomarańczy, którą bardzo lubię. Bez wątpienia minusem jest również mała wyrazistość oraz delikatna wodnistość smaku.
Tak więc całość wypada tak sobie. Czyżby przerost formy nad treścią?
OCENA: 5/10
CENA: nieznana
ALK. 8,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.04.2019
BROWAR PROFESJA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz