niedziela, 18 listopada 2018

ALTERNATYWA 9#1 Quadrupel. Tak się to robi!


Wiedzą o tym już nie tylko najstarsi górale. Nawet babcia Gienia już to wie. Mariolka spod dziewiątki również wie – dobry quadzik nie jest zły :D Co prawda nigdy nie zastąpi porządnego RISa, ale trzeba przyznać rację belgijskim mnichom, że swego czasu wiedzieli co dobre. Celowo użyłem tutaj czasu przeszłego.
Zostawmy jednak w spokoju ten malutki kraj zalegalizowanej marihuanen, a zajmijmy się krajem kwitnącej cebuli, czyli naszym rodzimym rynkiem. Fajnych to czasów dożyliśmy, że nie musimy już kupować bardzo drogich importów z zagramanicy, by poczuć ducha… trapistowskiego piwowarstwa, jeśli już przy nim jesteśmy. Wystarczy mieć w pobliżu sklep specjalistyczny z piwami i już stajemy się szczęśliwymi nabywcami polskiej kraftowej myśli piwowarskiej. Niejednokrotnie jeszcze droższej niż wspomniane importy, ale przecież już jeden mądry powiedział, że #sztosymusząbyćdrogie (dzięki Kopyr). Na szczęście ‘drogie’ zazwyczaj idzie tutaj w parze z ‘dobre jakościowo’, więc nie ma co napinać zbytnio pośladów. Oczywiście z tą ceną nie miałem tu na myśli akurat mojej dzisiejszej „gwiazdy wieczoru”, która jasno świecić przykładem, że za około 15 ziko można stać się posiadaczem mocnego, stylowego trunku i do tego leżakowanego w drewnie! :D
Tak mili Państwo. Alternatywa 9#1 Quadrupel to piwo typu barrel aged. Mało tego! Chodzi tutaj o tzw. podwójne beczkowanie, bowiem w butelce mamy blend piw leżakowanych w dębowych beczkach po białym winie Sauvignon Blanc oraz po rumie z Jamajki. Naprawdę grubo. Nie jest to oczywiście pierwsze krajowe double barrel aged, ale i tak chłopaki z Alternatywy mają u mnie szacun jak stąd do Hollywood. 


Piwo ląduje w szkiełku (w goblecie, żeby nie było). Wygląda całkiem zwyczajnie. Ładna miedziano-burgundowa barwa, pełny klar. Pod światło przykuwające wzrok rubinowe refleksy. Piana znikoma, ale po beczce to rzecz zupełnie normalna.
Umówmy się – to nie jest jakieś szalenie ekstraktywne piwo i faktycznie to czuć. 24º Plato objawia się umiarkowaną gęstością oraz odpowiednią do tego pełnią smaku. Natomiast całość jest przyjemnie oleista i nieco lepka na podniebieniu. Od razu idzie poznać, że to Quadrupel – od groma tu rodzynek, suszonych fig, śliwek i świeżych daktyli. Do tego niewielkie, acz wyczuwalne muśnięcie karmelem i opiekanym słodem. Słodycz jest lekko stonowana, głównie za sprawą leżakowania po białym winie jak sądzę. W rzeczy samej da się wyczuć tą charakterystyczną nutę białych winogron. Trzeba jednak dodać, że lekko kwaskowe akcenty winne wcale tutaj nie dominują. Stanowią raczej umiarkowaną i całkiem rozsądną domieszkę, wprowadzając delikatnie wytrawny finisz. Z tła da się jeszcze wyłapać ciastka Pieguski i przypieczoną skórkę chleba, owiniętą dębową dechą z bardzo subtelnym rumowym powiewem. Acz, to ostatnie to już tak na granicy mojej percepcji. Goryczka odgrywa tu rolę zupełnie poboczną, także darujmy sobie dyrdymały na jej temat. Smakuje to niezwykle wybornie, szlachetnie i dość niecodziennie. Alkohol ułożył się tutaj niczym dziewica do pierwszego stosunku. Jest zupełnie niegroźny i nieinwazyjny, choć wyczuwalny. Głównie jako delikatne grzanie w przełyku i trzewiach. Mniam, mniam! :D

Smaczniutki to napitek – fakt. Nos również potwierdza owe doniesienia. W aromacie także mamy ułożenie godne podziwu. Alkohol jest bardzo dobrze wkomponowany, by nie rzec ukryty. Dosłownie jakby spierdzielił z tego piwa do koncernowych strong lagerów ;) Zapach oszałamia swoją intensywnością, głębią oraz różnorodnością. Acz, czego tu nie ma – masa suszonych owoców, a także świeżych daktyli i ciemnych winogron. Do tego dochodzą bardzo klimatyczne nuty opiekanego pieczywa, prażonego słodu, mlecznej czekolady, przypieczonego spodu od ciasta i herbatników. To wszystko oblane jest słodkawym, ale jakże przyjemnym karmelem. Tło wypełniają subtelne tony białego wina oraz rumu ze szlachetnym wtrętem dębiny. Strasznie fajne to wszystko. Mega złożone i takie dostatnie, bogate.
Piwo jest bardzo pełne w smaku, gładkie, w miarę gęstawe, średnio treściwe, a przy tym genialnie zbalansowane. Goryczka praktycznie nie istnieje, ale za to niuanse białego wina sprawują się świetnie i doskonale kontrują sporą przecież dozę słodowej słodyczy. Wpływ beczki po winie jest wręcz namacalny, natomiast rum spisuje się trochę gorzej. Nie powiem, że nie czuję w ogóle tego destylatu, ale po cichu liczyłem na więcej.
Mimo wszystko trunek smakuje naprawdę bardzo dobrze. Jest okrutnie bogaty w doznania, uwodzicielski, a zarazem mega szlachetny i dający wiele frajdy. Szczerze polecam!
OCENA: 8/10
CENA: ok 15ZŁ
ALK. 9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.05.2019
BROWAR ALTERNATYWA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz