czwartek, 11 czerwca 2015

SZATAŃSKA OBELGA

Browar Na Jurze z Zawiercia coraz śmielej sobie poczyna na rodzimym rynku piwnym, gdzie coraz częściej konkuruje już nie tyle z browarami regionalnymi, co rzemieślnikami. W ostatnich dwunastu miesiącach już nie raz udowodnił, że odwaga nie jest mu obca, a kreatywność i pomysłowość to jego nieodłączne atrybuty.
Dosłownie wczoraj z browaru wyjechało najnowsze piwo o nieco przewrotnej nazwie Szatańska oBELGa, które już dzień po, ląduje na moim blogu (to się nazywa refleks!).
Rzeczona nowość to Belgian Golden Strong Ale, czyli historycznie odpowiedź Belgów na ówczesną rosnącą popularność dolnofermentacyjnego pilsnera z Czech.
Kultowym przedstawicielem tego stylu jest obecnie piwo Duvel, czyli po flamandzku diabeł. Stąd wiadomo już zatem, do czego pije browar z Zawiercia. Trunek ten z założenia jest bardzo mocny woltażowo i jasny w barwie, ale jednocześnie powinien cechować się owocową świeżością, dość wyraźną goryczką oraz wybitnie przyprawowym charakterem. 


Szatańska Obelga to zgodnie z nazwą stylu iście złociste i klarowne piwo, posiadające tzw. iskrę. Wyposażone jest w niezbyt wysoką pianę o białej barwie i drobnej strukturze. Piana jest średnio żywotna i opada nieco szybciej niż ustawa przewiduje, ale za to do lacingu już raczej nie sposób się przyczepić.
Nie mogę się doczekać, więc najpierw skupię się na smaku, gdzie niepodzielnie rządzi słodowość typu zbożowego, podbita zewsząd może nie oszałamiającymi, ale wyraźnymi akordami przypraw. Ciężko jest mi tu wskazać konkrety, ale trzeba przyznać, że charakteru belgijskiego nie można temu piwu odmówić. Nieco w głębi egzystują łagodne nuty chmielu, drożdży oraz szczątkowych owoców, których chyba najbardziej mi tu brakuje. Na finiszu swoje oblicze pokazuje umiarkowanie mocna, chmielowa goryczka – krótka, niezalegająca, ale nieco szorstka i szarpiąca (mogłaby być bardziej ułożona). Wielki plus natomiast za doskonale ukryty alkohol, którego w ogóle nie czuć. Piwo smakuje nienajgorzej, choć ta goryczka nie należy do najprzyjemniejszych.

Sam aromat jest już zdecydowanie lepszy. Przede wszystkim pojawiają się tutaj, tak oczekiwane i pożądane w ‘belgach’ owoce, głównie jabłko, gruszka i delikatna brzoskwinia. Na sąsiednim torze podążają solidne nuty fenolowych przypraw, tworząc razem typowo belgijski kolaż. W tle natomiast można spotkać niewielkie akcenty subtelnego chmielu oraz zbożowo-chlebowej słodowości. Ponownie daje sporego plusa za brak alkoholu. Dosyć ładnie to wszystko pachnie, ale do ideału wciąż daleka droga.
Zawierciańska nowość jest średnio treściwa, przeciętnie pijalna, ale za to bardzo pełna w smaku. Dzięki wyrazistej goryczce nieźle kontruje i balansuje słodową stronę tego napitku, która tak, czy siak wciąż jest tu, aż nadto wyraźna.
Sam zapach jest całkiem w porządku, jednak smak pozostawia już trochę do życzenia. Poza mało szlachetną goryczką, trochę brakuje mi tu rześkości i owocowości, którą powinno cechować się Belgian Golden Strong Ale. Zbyt mocno się we znaki dają również nieco meczący słód oraz drożdże, które powinny być stonowane do minimum.
Może nie jest to do końca stylowe piwo i ma kilka zauważalnych wad, ale jak to mówią – pierwsze koty za płoty. Bez większych problemów zawierciańskiego szatana daje się wypić Mam wielką nadzieje, że późniejsze warki będą tylko lepsze. Ocena dosyć wysoka, ale jeden punkcik daję na zachętę i za odwagę. 
Ps. bardzo ciekawa i oryginalna etykieta. Wielkie propsy. 
OCENA: 7/10
CENA: ok. 8ZŁ
ALK.9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 01.2016
BROWAR NA JURZE

1 komentarz:

  1. Z tym Duvelem to przesada. To zwykły strong mocniej chmielony niż VIP. Wystarczy przejść się do biedronki i posmakować jak smakuje ikona stylu. Te polskie podróby coraz bardziej zaczynają mnie irytować.

    https://www.beeradvocate.com/beer/profile/470/178845/

    OdpowiedzUsuń