Styczeń to tradycyjnie już czas wysypu porterów bałtyckich, wszak to w tym miesiącu wypada Święto Porteru Bałtyckiego. Ja obkupiłem się jak głupi, to teraz pewnie do lata będę je spijał, ale dobrze mi z tym.
Humpback pojawił się akurat chwilę po Baltic Porter Day. Browar Brokreacja opisuje go jako Dry Hopped Imperial Baltic Porter. Oczywiście jankeskie lupuliny w porterze nie są niczym nowym, ale tutaj mamy jeszcze chmielenie na zimno, a to już konkretna nisza. Użyte tutaj chmiele to Amarillo, Cascade, Chinook i Saaz. Humpback jest zwycięskim piwem Krakowskiego Konkursu Piw Domowych, uwarzonym we współpracy z Mateuszem Woronowskim. Niestety, nie podawanie ekstraktu na etykiecie staje się powoli normą, co rodzi u mnie gniew, smutek i rozgoryczenie zarazem. Trzeba posługiwać się internetami, a te mówią, że piwo ma 24° Blg.
Czarniutki trunek pieni się, jak szalony! Gęsta, drobna i zbita czapa beżowej piany jest niebywale trwała, wręcz betonowa. Do tego tworzy wyraźne firany na szkle.
Smak jest bardzo esencjonalny, mocno czekoladowy, z wyraźnym zacięciem gorzkiego kakao i palonego słodu. Nieco później do gry włącza się łagodna kawusia, praliny belgijskie i cukierki trufle. Stawkę zamykają subtelne nuty anyżu, pumperniklu, brownie oraz chmielu, ale takiego tradycyjnego. Nie czuję tu nowej fali. W to wszystko miesza się dość solidna goryczka od palonych słodów i etanol, który jest średnio ułożony (jednak piecze w gardziel i grzeje w trzewiach). Zadziorny, wytrawny i ciężki porter bałtycki. Kawał piwska.
Aromat oczywiście nie jest czymś odmiennym. Mamy tu więc dużo gorzkiej czekolady, sporo palonych słodów i lekkiej kawy. Do tego dochodzą nieco słabsze nuty pumperniklu, gorzkiego kakao, brownie oraz przypalonego karmelu. Z tła zaś wyłuskałem nieśmiałe echa anyżu, trufli, chmielu i chyba odrobiny jakiegoś cytrusa. A może po prostu umysł mi to podpowiada na zasadzie autosugestii? Czuć też trochę procenty, ale w smaku było gorzej.
Humpback to bardzo pełny w smaku porter, dosyć gęsty i nader gładki. Balans rzecz jasna, jest wyraźnie przesunięty ku wytrawności, a to dzięki solidnej porcji palonych słodów. Piwo jest charakterne, „masywne” i takie ciężkie do picia, nawet jak na 24 ballingi. To teraz kwestia alkoholu. Przy tak srogim woltażu nie wymagam bosych stópek Pana Jezusa na podniebieniu, ale przecież piłem dziesiątki tak mocnych piw i większość była lepiej ułożona. Podsumowując, jest to kawał porządnego porteru, choć niepozbawionego wad. Można mieć też zarzuty o to chmielenie na zimno. Dajcie znać, czy wy coś czuliście.
OCENA: 7/10
CENA: 13.55ZŁ (One More Beer)
ALK. 10,7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 12.01.2026
BROWAR BROKREACJA

Komentarze
Prześlij komentarz