piątek, 15 maja 2015

PIWO Z GRODZISKA

Wielki powrót legendy! Historia zatoczyła koło. Jedyny rdzennie polski styl piwa został wskrzeszony! Takimi oto słowami można pokrótce skomentować niedawną reaktywację Grodzisza i całego Browaru w Grodzisku Wielkopolskim (tych, którzy ostatnie kilka lat przespali pod kamieniem, zapraszam do artykułu na Wikipedii).
Za sprawą Browaru Fortuna po 22 latach ponownie w Polsce warzy się oryginalne piwo Grodziskie, którego nazwa brzmi teraz „Piwo z Grodziska” (pierwotnie nazywało się ono „Piwo Grodziskie”). Jak twierdzą macherzy z Fortuny jego receptura została starannie odtworzona tak, aby jak najbardziej zbliżyć się do pierwowzoru produkowanego w Grodzisku Wielkopolskim przez dekady, a w sumie to nawet stulecia. Ta sama receptura, ten sam browar, ta sama woda, te same „drożdże grodziskie”, ten sam słód pszeniczny suszony dymem z dębu oraz refermentacja w butelce. Nie wiem tylko co z klarowaniem karukiem i z chmielami, bo nic się na ten temat nie chwalą. Tak, czy siak oto doczekaliśmy się prawdziwego piwa Grodziskiego z Grodziska! Jego powrót z pewnością dla wielu setek tysięcy (a może nawet milionów) polskich gardeł, był najbardziej wyczekiwaną premierą ostatnich lat. Co ciekawe, chyba najbardziej powrotu tego piwa domagali się ludzie, którzy nigdy w życiu go nie pili. Dla nich po prostu był to istny święty Graal owianą aurą tajemniczości, pietyzmu i pożądania. Bo jeśli faktycznie onegdaj piwo było takie zajebiste i uwielbiane przez wszystkich, to czemu zaprzestano jego warzenia, tłumacząc się nieopłacalnością produkcji? Najwidoczniej słabo się sprzedawało Panie Janku...


Oczywistą oczywistością jest fakt, że z racji mojego wieku nigdy nie piłem oryginału, aczkolwiek miałem nie raz okazję raczyć się Grodziszem wg interpretacji kilku polskich browarów nowofalowych. Niektóre były ponoć wierną kopią wyrobu z Grodziska, inne celowo były manipulowane. I wiecie co? Szczerze, to nie za bardzo mi ten styl podszedł. Po prostu żadne z tych piw wg mnie nie było warte powtórki, ale bardzo jestem ciekaw, jak na ich tle wypadnie grodziski oryginał.
Piwo Grodziskie nie bez kozery nazywane było polskim/grodziskim szampanem, wszak ekstremalnie wysokie wysycenie to jego znak rozpoznawczy. Skutkuje to rzecz jasna bardzo wysoką czapą pianą, która jest wręcz śnieżnobiała, a przy tym średnio ziarnista, diabelsko trwała oraz nad wyraz puszysta. Bez cienia wątpliwości można by ją „łapać” widelcem. Ludzie, a jaki ja tu lacing widzę! Na szkle zostają tak obfite firany, że bez mała można by je na oknie zawiesić ;p
Kolor tego specjału jest dość mętny, jasno złoty, ocierający się nawet o barwę słomkową. W teorii piwo to ma być raczej klarowne, ale być może mój egzemplarz po prostu jeszcze nie zdążył się uleżeć.
W smaku już od progu czuć niebywałą lekkość i sesyjność tego piwa. Sumarycznie dominuje tu lekki i przyjemny kwasek (cytrus?) oraz akompaniujące mu subtelne akordy trawiastego chmielu (Magnum, Lubelski) i łagodnego słodu. Tłem niespiesznie płynie sobie bardzo delikatna ziołowość oraz szczypta dymu/wędzenia, która równie dobrze może być tylko i wyłącznie autosugestią. Jest też chmielowa goryczka, lekka, szlachetna i nienarzucająca się – w całkiem miły sposób wieńczy każdy łyk.

Teraz pora na aromat. Każdy kto spodziewał się tutaj Bóg wie jakiej wędzonki żył długie lata w błogiej nieświadomości. Oryginalne Grodziskie było bardzo subtelnie wędzone i tu jest tak samo – piwo tylko delikatnie zalatuje akcentami dymu z dogasającego ogniska, nie mówiąc już nawet o jakichkolwiek aspektach wędzonej szynki (to zupełnie nie ta bajka). Na drugim planie oczywiście majaczą lekkie, acz bezsprzeczne niuanse łagodnego chmielu o cechach trawiastych i subtelnie ziołowych. Nieco dalej egzystują sobie delikatne cienie słodowe typu zbożowo-chlebowego. I to w zasadzie The End. Koniec.
Piwo z Grodziska, które jest dziełem bądź, co bądź włodarzy Browaru Fortuna, moim zdaniem cechuje się bardzo wiernym odwzorowaniem Grodzisza, a przynajmniej można tak sądzić po jego licznych opisach. Jest to bardzo lekkie w odbiorze piwo (7,7°Blg), delikatnie dymione, sesyjne, wyraźnie kwaskowe, orzeźwiające, „mało inwazyjne” że się tak wyrażę i doskonale gaszące pragnienie (na lato jak znalazł). W sumie można go nawet nazwać smacznym.
Mimo lichego ekstraktu raczej nie określiłbym go jako wodniste, choć pełnia oczywiście nie jest za wysoka. Mamy tu całkiem niezły balans oraz pomimo górnej fermentacji, typowo czysty i lagerowy smak. Niektórzy stwierdzili tu wady typu żelazo, czy DMS, ja jednak żadnych defektów nie stwierdziłem, a nie sądzę, żeby w tak krótkim czasie było na rynku dwie lub więcej warek. Jedyne co, to poniekąd spodziewałem się nieco większych cech dymnych w smaku, które nawet jeśli faktycznie są, to chyba tylko w ilościach homeopatycznych. W aromacie natomiast już nie trzeba się ich domyślać, choć nadal jest to bardzo niski poziom.
W żadnym wypadku nie jestem zawiedziony tym trunkiem, dostałem to czego się spodziewałem, aczkolwiek wciąż daleko mi do zachwytu. Śmiem jednak twierdzić, że jest to najlepiej smakujące mi piwo w stylu Grodziskie, a to już coś!
OCENA: 7/10
CENA: 2.99ZŁ (Żabka)
ALK.3,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.01.2016
BROWAR Z GRODZISKA WIELKOPOLSKIEGO

2 komentarze:

  1. Jako nieustający w tęsknocie za oryginałem (piłem, bom starszy od węgla), muszę stwierdzić, że wywar Fortuny, po wyeliminowaniu wad (metal przede wszystkim), moze być śmiało określony jako "reaktywacja stylu". Trzymam kciuki za następne warki.
    PS Chmielu w oryginale było chyba trochę mniej, ale takie nachmielenie jak dziś bardzo mi pasuje

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym ubolewał, gdyby intensywność chmielu była mniejsza. W tym piwie jest on głównym wyróżnikiem, bo wędzonki malutko...

    OdpowiedzUsuń