wtorek, 19 maja 2015

BERNARDYŃSKIE

Po rozprawieniu się z oryginalnym Grodziskim pora przyjrzeć się bliżej jego ‘przypakowanemu’ kuzynowi, bowiem reaktywacja Browaru w Grodzisku Wielkopolskim wiązała się z wypustem, aż czterech różnych wyrobów, z których dwie wersje owocowe mocno zszokowały piwną gawiedź. Każde z nich jest inne, ale wszystkie łączy słód pszeniczny suszony dymem dębowym.
Bernardyńskie to ponad dwukrotnie mocniejsza i o wiele bardziej ekstraktywna (13° Blg) wersja prawdziwego Grodzisza, która oprócz tradycyjnego wędzonego słodu pszenicznego zawiera także zwykły słód pszeniczny oraz słód jęczmienny (pilzneński).
Warto w tym miejscu powiedzieć, że Browar w Grodzisku Wielkopolskim bardzo drobiazgowo zadbał o oprawę wizualną swoich piw. W ręce klientów oddał bowiem firmowe, tłoczone („rzeźbione”) butelki o pojemności 400ml, dedykowane kapsle oraz etykiety dość wyraźnie stylizowane na te oryginalne z ostatnich lat produkcji przed zamknięciem browaru w 1993 roku.


Jak widać na załączonym obrazku piana jest mocną stroną grodziskich wyrobów. Bardzo obfita, średnio ziarnista biała czapa nad wyraz długo utrzymuje się przy życiu, do tego dzielnie i mężnie oblepia szkło. Mniam!
Piwo ma ładny żółto-złoty kolor i jest sakrucko mętne, ale to akurat moja zasługa .Celowo wymieszałem osad z dna butelki – robię tak ze wszystkimi piwami pszenicznymi, choć ponoć Grodziskie należy nalewać ostrożnie, by było klarowne. Może jestem niepoprawny politycznie, ale z drugiej strony Bernardyńskie co najwyżej stoi obok oryginalnego Grodziskiego, więc chyba jestem usprawiedliwiony ;)
Tuż po otwarciu butelki sztachnąłem się szybko, by zbadać temat wędzonki w tym piwie i faktycznie i bezsprzecznie ogłaszam, że jest obecna. Niestety jej obecność po przelaniu do szkła i odczekaniu kilku minut jest już tylko efemeryczna – z przykrością muszę stwierdzić, że z mojego Hamburga klimaty dymione zredukowały się do absolutnego minimum. Dominuje natomiast całkiem przyjemna nuta słodowa, otulona dookoła pszenicznymi akcentami i dość wyraźną owocowością w typie lekkiego cytrusa, dojrzałej brzoskwini i banana. W tle dzielnie radzi sobie odrobina klimatów chlebowych, a także szczypta drożdży oraz chmielu. Całość z pewnością może się podobać. Zapach jest intensywny, w miarę urozmaicony i przede wszystkim czysty and naturalny.
Wysycenie tegoż trunku jest oczywiście dość wysokie, ale przy tym drobne i orzeźwiające. W smaku także czuję wyraźny profil słodowy wspomagany przez niuanse chlebowe, śladowe ilości drożdży oraz słodkawej pszenicy. Strona chmielowa próbuje jak może dać o sobie znać, ale wychodzi jej to, co najwyżej przeciętnie. Co jakiś czas przewija się gdzieś tam mizerna trawiastość, łącząc się po drodze z lekkim cytrusem, brzoskwinią i morelą. Na finiszu natomiast dzielnie walczy krótka, chmielowo-ziołowa goryczka o średnio niskim natężeniu, wystarczającym jednak, by skontrować dość obszerną słodową bazę.
Sumarycznie Bernardyńskie posiada wysoką pełnię smaku, a przy tym nie jest ani za słodkie, ani za gorzkie, ani tym bardziej nazbyt kwaskowe. Fajnie się je pije za sprawą odpowiedniego balansu oraz sporej złożoności. Może brakuje tu trochę obiecanej wędzonki, ale nawet przy jej minimalnym natężeniu piwo jest nader ciekawe, dosyć treściwe, bardzo pijane i po prostu warte uwagi. Szczególnie spodobała mi się tutaj przyjemna i dość wyraźna owocowość oraz mocno uwypuklony charakter słodowy. Bardzo dobry napitek, poniekąd odległy od oryginalnego Grodzisza.
Bardziej mi podszedł mi niż Piwo z Grodziska, toteż i ocena musi być odpowiednio wyższa.
OCENA: 8/10
CENA: 3.49ZŁ (Żabka)
ALK.6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.01.2016
BROWAR Z GRODZISKA WIELKOPOLSKIEGO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz