sobota, 25 października 2014

HOP SASA


ALK.5%. Piwa określane jako Polish IPA (chociaż bardziej lubię słowo PIPA ;>) przestałem liczyć w chwili, gdy zabrakło mi palców prawej dłoni. AleBrowarowa single hop PIPA nie jest więc żadnym novum na polskim rynku piwnym. Wręcz przeciwnie – stosunkowo nowa, supergoryczkowa odmiana chmielu Iunga użyta w tym piwie, zyskuje coraz większe uznanie wśród polskich rzemieślników, chociaż i  tak wiadomo, że nigdy nie dorówna kolegom zza ‘wielkiej wody’.
Wyrażę teraz swój aplauz odnoście etykiety, która fajnie współgra z nazwą piwa. Na froncie mamy moherową babcię, która (mimo, że nie ma nóg) wygląda jakby tańczyła lub podskakiwała, co zapewne ma konotacje ze słowami hop sasa, które też nie są przypadkowym zlepkiem liter. ‘Hop’ to przecież chmiel, a ‘sasa’ może pochodzić od Augusta III Sasa... Zabieg ten zatem dość okrężną drogą akcentuje użycie w tym piwie polskiego chmielu. 


Hop Sasa to waga lekka wśród IPA, co objawia się już w kolorze, który oscyluje wokół ciemnego złota. Poza tym ciecz jest wyraźnie mętna.
Na powierzchni uformowała się niezbyt wysoka, biała piana, zbudowana z mieszanej wielkości pęcherzy. Nie jest ona szczególnie trwała, jednak w skuteczny sposób czepia się szkła.
Staram się jak mogę wydobyć głębię aromatu z tego piwa, uporczywie mieszając i wtykając swoje nozdrza do pokala. Niestety na niewiele się to zdaje, bowiem zapach nie jest jakoś bardzo intensywny. Intensywność jednak nie jest tutaj największym problemem, w przeciwieństwie do jednorodności i czegoś jeszcze... Zapach został dość poważnie zdominowany przez wyraźną słodową bazę, która swoim opasłym cielskiem przywaliła nieznaczne tylko niuanse chmielowe. Piwa nie oszczędził także maślano-mydlany diacetyl, którego się tutaj kompletnie nie spodziewałem. Gdzieś tam w tle majaczy niewyraźna owocowość oraz ulotny karmel, ale na niewiele się to zdaje. Całość jest mdła i nieciekawa.

W smaku wcale nie jest lepiej, wciąż trochę przeszkadza nadmierna biszkoptowa słodowość. Nieco dalej występują chmielowi statyści, wspomagani przez lekkie nuty karmelu oraz ziół. W posmaku niestety ponownie mamy wątpliwą przyjemność obcowania z mydlanym diacetylem, który mi osobiście bardzo kojarzy się z pewnym lubuskim browarem! F..ck! Największym plusem całego piwa, jest natomiast jego wysoka goryczka. Chmielowo-ziołowy walec z każdym łykiem niemiłosiernie rozjeżdża na miazgę moje bezbronne kubki smakowe. Goryczka jest solidna, tęga i mocna, acz nieco tępa. Długo zalega na podniebieniu, ale przecież AleBrowar to hop headzi.
Piwo jest przeciętnie treściwe, dość pełne w smaku, jednak mało pijalne. Mam poważne problemy z opróżnieniem 500 ml.
Sam nie wiem, co napisać w podsumowaniu, bo jestem wielce rozczarowany. Hop Sasa to piwo słabe, monotonne, jednowymiarowe, męczące, niezbalansowane, mdłe, tępe i w dodatku ma poważną wadę! Oh, my Godness, tego to się nie spodziewałem po AleBrowarze.
OCENA: 3/10
CENA: ok. 7.50ZŁ
ALEBROWAR//BROWAR GOŚCISZEWO

2 komentarze:

  1. Czy to jest jakaś nowa warka? Bo piłem po premierze jakoś w lipcu i wrażenia były bardzo na plus. Powiem, że lekko zszokowało mnie to piwo - takie było smaczne.

    Podrepczę do sklepu i nabędę celem porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale chyba druga warka. Data do 30.10.2014

      Usuń