Ostatnio o Browarze Lubicz jest dosyć głośno za sprawą naszego naczelnego vlogera piwnego z wiadomo jakiego blogu. W związku z tym ja też dorzucam kolejny raz swoje trzy grosze, bo jakieś piwa z Lubicza jeszcze mam. Przy okazji przypomnę, że wciąż można zamówić ich piwo z darmową dostawą do domu w okazyjnej cenie 5PLN! Ale ta promocja trwa tylko do 15 października. Dziś na ząb biorę Lubicz Marcowe. Tego stylu chyba nie muszę przedstawiać, bo to bardzo znane i oklepane określenie w piwnym środowisku. Są to piwa nieco mocniejsze niż zwykłe eurolagery oraz wyraźniejsze ciemniejsze. Ich alternatywne określenie to Oktoberfestbier . W skrócie można rzec: nuda Panie, nuda. W zasadzie to marcowe nie mają nic ciekawego do zaoferowania, prócz bogatej słodowości. Zwłaszcza w obecnych czasach piwnej rewolucji jest to mocno widoczne. No, ale zobaczmy w końcu jak smakuje „marcowa” propozycja od Lubicza. Co, jak co, ale piwo naprawdę ładnie się prezentuje. Piękna bursztynowa ba...