piątek, 11 stycznia 2019

Odwiedziny Browaru Zakładowego w Poniatowej


Jak już wiecie z kochanego fejsbuka, w okresie pomiędzy Świętami, a Nowym Rokiem odwiedziłem Browar Zakładowy. Nie zamierzam robić z tego jakiejś obszernej relacji, ale oczywiście nie wypada mi nie skrobnąć kilkunastu zdań na temat tego wydarzenia. 


Jako, że na Święta wracam jak zawsze w rodzinne strony, to nie było chyba lepszej okazji, by „nawiedzić” ów przybytek. Na eksplorację Browaru Zakładowego wybrałem się z moim ciotecznym bratem Pawłem, który akurat przydał mi się w roli fotografa, a także przewodnika po lokalnych drogach ;) Okres „między Świętami” to zazwyczaj w kraftowych browarach zupełny przestój, ale dzięki uprzejmości właściciela browaru Bartka Czarnomskiego jakoś udało mi się umówić na krótką wizytę. BTW, Bartek jest również właścicielem słynnego lubelskiego pubu U Fotografa.


Browar Zakładowy mieści się na obrzeżach małego miasteczka na Lubelszczyźnie, jakim jest Poniatowa. No i już teraz przynajmniej wiem, skąd taka, a nie inna nazwa browaru oraz identyfikacja wizualna, bowiem dokładniej mówiąc to browar znajduje się na terenie dużego kompleksu dawnych zakładów Predom – EDA, produkujących niegdyś sprzęt AGD. Ech, te słynne małe komunistyczne lodóweczki, odkurzacze, czy maszyny do szycia… Browar mieści się jednak dopiero na samym końcu tych wszystkich zabudowań, do tego nie widzieliśmy, by prowadził do niego jakiś szyld, czy znak. Przez co bez GPSa naprawdę ciężko tam trafić. Browar zajmuje jeden średniej wielkości budynek, który przedtem przeszedł generalny remont. W środku czystko, schludnie, w miarę przestronnie. Warzelnia o wybiciu 10 hl, do tego kadź wirowa, unitanki stożkowe oraz około dziesięciu tanków leżakowych pionowych. W sumie zajmuje to wszystko, aż cztery pomieszczenia. Oczywiście jak powszechnie wiadomo, sprzęt do warzenia oraz kilka pierwszych tanków zostało odkupionych na starcie od Pracowni Piwa, która wówczas zwiększała swoje moce produkcyjne.
Wszystkie produkowane tu piwa są niefiltrowane i niepasteryzowane. Niestety browar nie posiada linii rozlewniczej z prawdziwego zdarzenia, a jedynie tzw. karuzelę. Tak więc rzemiosło pełną gębą. Dowiedziałem się, że produkcja idzie pełną parą. Gdyby nie ograniczone moce produkcyjne, to z pewnością na rynek trafiałoby więcej butelek z szyldem Browaru Zakładowego, który niebawem będzie obchodził swoje trzecie urodziny! :) Obecnie załoga liczy sobie pięć osób, w tym dwóch piwowarów.


Bartek do skosztowania dał nam kilka próbek piwa, w tym New England Pale Ale, Żytnie NEIPA oraz portera bałtyckiego. Sorry, ale więcej nie zdążyłem zapamiętać. Oczywiście mi do gustu najbardziej przypadł Pan Portier :D Zajefajne piwo, strasznie czekoladowe, niebywale gładziutkie, dosyć gęste i cholernie dobrze ułożone. Bardzo smaczny to porterek, wyraźnie słodki, ale jak najbardziej w stylu.



Na sam koniec wizyty udaliśmy się na magazyn, gdzie oczywiście prócz całej masy kartonów z piwem, nieco z boku stało sobie... osiem drewnianych beczek! Cztery po Bourbonie i cztery po francuskim czerwonym winie. W pierwszych leżakował sobie Pan Kierownik (RIS), w drugich Destruktor (Barley Wine). Na efekt końcowy trzeba będzie jeszcze poczekać kilka miesięcy, ale niezmiernie cieszy fakt, że kolejny browar rzemieślniczy poszedł w drewniane beczki :D
Nasza czterdziestominutowa wizyta w Browarze Zakładowym to był naprawdę mile spędzony czas. Dzięki Bartek i dzięki Paweł! 



 Jeśli ten tekst Ci się spodobał i nie chcesz, by w przyszłości ominęły Cię kolejne, ciekawe artykuły – już teraz zapisz się do newslettera, dołącz mnie do swoich kręgów Google+ lub polub mój profil na fejsie ;>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz