poniedziałek, 20 stycznia 2014

HERMES


ALK.4,8%. No i ponownie jankeskie chmiele w roli głównej.
W grudniu ubiegłego roku „mityczny” Browar Olimp uraczył piwoszy Hermesem. Jest to piwo jasne, górnej fermentacji, oczywiście na amerykańskich chmielach (dwóch) i jednym nowozelandzkim, w skrócie American Pale Ale.
Mimo kilku prób, nadal nie mamy rodzimego, porządnego pilsa za 3 złote, ale widać, że browary mają to gdzieś, one muszą iść przecież z duchem craft. W co drugim piwie obowiązkowo muszą się znaleźć nowofalowe chmiele zza oceanu. Nie mówię, że one są złe, ale ileż można? Szynka jedzona codziennie też kiedyś się znudzi prawda?
Dosyć ględzenia. Czas zabrać się za boga podróżnych i kupców. 


Hermes pieni się dość przeciętnie. Średnio wysoka biała piana składa się w tym przypadku z dużych pęcherzy, szybko się dziurawi i niezbyt długo cieszy zmysł wzroku. Za to przepięknie brudzi szkło, tworząc niesamowite wzory na ściankach.
Piwo zostało optymalnie wysycone CO2. Wyraźnie czuć atak bąbelków gazu na języku, ale dzięki temu trunek jest rześki i pijalny.
A co z barwą? Złoto-bursztynowy odcień jest jak najbardziej na miejscu, ale trochę razi mnie ogromna mętność tego napitku. Tysiące farfocli (niektórych bardzo dużych) pływających w piwie, to niezbyt zachęcający widok do konsumpcji. Rozumiem brak filtracji, ale ja wcale nie wstrząsałem butelką przed nalaniem. Tego nie powinno tu być!

Średnio intensywny aromat oferuje sporo słodowych klimatów, urozmaiconych o dosyć wyraźną chmielową nutę. Za nimi chowają się nieśmiałe owocowe tony, głównie w postaci lekkich cytrusów, jasnych winogron, kwaśnych jabłek i agrestu.
W smaku jest całkiem nieźle. Jest słodowa baza, jest chmiel oraz odrobina kwaśnych cytrusów. Ponownie czuć wyraźnie białe owoce: jabłka papierówki i winogrono. W tle przewijają się nieznaczne ziołowe niuanse. Chmielowo-cytrusowa goryczka objawia głównie na finiszu, przy czym nie jest ona jakoś szczególnie mocna, jest za to wytrawna i nie zalegająca. Mojej skromnej osobie odpowiada.
Całościowo piwo jest dość lekkie i wysoce pijalne. Nie ma tu żadnych fajerwerków, ale i nie musi być. Wystarczy, że pełnia i treściwość jest odpowiednia. Nie ma tu słodyczy, bo specjał ten ma wyraźnie wytrawny charakter. Niezły balans na granicy kwasek-goryczka dodaje dodatkowych punktów Hermesowi.
Jest nieźle, a nawet dobrze, ale mam wrażenie, że może być jeszcze lepiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to jak dotąd najlepszy wyrób Browaru Olimp. Tak trzymać!
OCENA: 7/10
CENA: 6.50ZŁ (Skład Piwa)
BROWAR OLIMP//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz