poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Miłosław Weizenbock z Cascarą. Jak smakuje najnowszy wyrób Fortuny?


W końcu przyszła pora na najnowsze dziecko z Browaru Fortuna. Ach, przy tylu ciekawych nowościach ciężko jest wybrać piwo, o którym chciałbym Wam opowiedzieć. Albo raczej – ciężko jest zrezygnować z piwa, o którym chciałbym Wam opowiedzieć.
Miłosław Weizenbock z Cascarą zawitał do sklepów już prawie dwa miesiące temu. Co to jest Weizenbock zapewne wiecie, bo wierzę, że czyta mnie lud oświecony w podstawowych stylach piwa. Ale pewnie zastanawiacie się co to u licha jest ta cascara? Otóż jest to skórka kawowca. Inaczej mówiąc, są to suszone owoce kawowca, które otaczają pestkę, czyli ziarno kawy na krzaku. Kiedyś był to zwyczajny odpad produkcyjny, produkt uboczny. Dziś dzięki modzie na wszystko co oryginalne, cascara zyskuje drugie życie. Skórkę tą suszy się, by później zrobić z niej wywar – coś w typie herbaty. Smakuje tu wybitnie owocowo, rześko, lekko kwaskowo. Suszone czerwone owoce, kompot z suszu – tego typu klimaty.
Nowy Miłosław nie jest jedynym polskim piwem z tym dodatkiem, ale dla mnie pierwszym, gdzie stykam się z cascarą. Nie mam pojęcia jak to skomponuje się bazą tego napitku, czyli z koźlakiem pszenicznym. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że piwo zawiera w sobie jeszcze kawę arabica oraz łuskę kakaowca. To ci dopiero mieszanka! ;>


O wyglądzie będzie dosłownie pięć sekund. Ciecz jest prawilnie mętna, taka jakaś brązowa, miedziana, mahoniowa, sam nie wiem. Piana formuje żwawą i obfitą pierzynę. Jest gęsta, zbita i sztywna. Opada naprawdę wolno, lekko brudząc szkło.
Kurde, fajne piwko właśnie otworzyłem. Raptem chlipłem trzy łyki, ale już wiem, że mi smakuje. Koźlaka jest tu bardzo niewiele. W zamian na scenie głównej występuje zajebista nuta suszonych owoców, kojarzących się trochę z suszem owocowym, lub z kompotem na nich przyrządzonym. Jak widać cascara zrobiła robotę! :D Są suszone śliwki, rodzynki, jakieś figi i czerwone owoce. Naprawdę fajowo się to komponuje z pszeniczną, lekko opiekaną podstawą. Czuć sporą pełnią oraz pewną dozę treściwości, jednak całościowo piwo wypada poniekąd kwaskowo. Jest bardzo rześkie jak na swoje parametry. Rześkie, owocowe, do bólu pijalne. Aftertaste oferuje bardzo subtelną, acz wyczuwalną nutkę kawy i czekolady! Wiem, że brzmi to niebywale intrygująco w Weizenbocku, ale to prawda. Ten posmak jest nie do pomylenia. W międzyczasie przewijają się jeszcze między zębami cienie karmelu, przypieczonej skórki chleba i opiekanego zboża. Ale to są naprawdę skrawki. Ilość bąbelków w normie. Goryczka minimalna – lekka, subtelna, zwiewna, prawie, że nieobecna. Smaczne to i okrutnie pijalne.

Podjarałem się smakiem, ale trza Wam jeszcze skrobnąć parę zdań odnoście aromatu. Powiem tak – gdybym nie wiedział co wącham i miał zamknięte oczy, powiedziałbym że to jakiś stout kawowy. Ewentualnie Milk Stout lub jakiś FES. No pachnie to niemal zupełnie jak czarne piwo! A przecież czarne nie jest. Respect dla Browaru Fortuna. Widać, że arabica nie poszła w komin ;) Jest lekka kawa (trochę zwietrzała, ale jednak), jest kakao, czekolada deserowa, do tego delikatna paloność, ciemne słody, skórka chleba. Dopiero daleko w głębi majaczą jakieś suszone owoce, podszyte lekkim karmelowym muśnięciem i opiekaną pszenicą. Jak widać koźlak został przykryty dodatkami. Sam nie wiem czy to źle, czy dobrze, ale z pewnością intrygująco. Tak, czy siak piwo pachnie ładnie, intensywnie, bogato. Taki zapaszek nie jednemu się spodoba. Jak mawiał klasyk: będzie Pan zadowolony.
Miłosław Weizenbock z Cascarą jest piwem o przyjemnej głębi smaku, umiarkowanej treściwości i niezłym balansie, mimo ledwo zauważalnej goryczki. Ciecz jest rześka, fajnie kwaskowa i wyraźnie owocowa, dzięki czemu pije się to szybko i bez jakichkolwiek oporów.
Co ciekawe smak tylko w niewielkim stopniu pokrywa się z zapachem, w którym rządzą typowo ciemne klimaty, choć oczywiście czuć też kompocik z suszu, czyli tytułową cascarę. Co jak co, ale wrzucone do kotła (czy tez na leżak) dodatki spisały się tu nad wyraz dobrze, a co ważniejsze elegancko wkomponowały się w charakter pszenicznego koźlaka.
Całość wypada zatem niezwykle oryginalnie, by nie rzec ekstrawagancko. Ciężko mi się tu do czegoś poważnego doczepić. W zasadzie piwo wyszło idealnie z założeniami. Brawa za pomysłowość, brawa za wykonanie :) Jestem pod wielkim wrażeniem.
OCENA: 8/10
CENA: ok 5ZŁ
ALK. 6,7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.02.2019
BROWAR FORTUNA

1 komentarz:

  1. Hey There. I discovered your blog the use of msn.
    That is a really neatly written article. I will be sure to bookmark it and come back
    to learn more of your useful info. Thanks for the post. I will certainly return.

    OdpowiedzUsuń