poniedziałek, 3 sierpnia 2015

PO GODZINACH - AIPA

Z pewną dozą tolerancji mogę powiedzieć, że z serią piw „Po Godzinach” jestem na bieżąco. Dziś na warsztat biorę trzecie i póki co najnowsze dziecko Browaru Amber, który to jest ojcem tego całego przedsięwzięcia. Przypomnijmy – seria „Po Godzinach” to limitowane edycje różnych stylów piwa, skierowane – bądź co bądź – do tej nieco bardziej zorientowanej klienteli.
Koźlak Pszeniczny był całkiem niezłym napitkiem, choć na pewno nie porywającym; Altbier natomiast mocno mnie rozczarował. Czas w końcu sięgnąć po ikonę piwnej rewolucji, czyli American India Pale Ale.
AIPA od Ambera to w zasadzie klasyczne podejście do tematu. Za goryczkę oraz chmielowy aromat odpowiedzialność ponosi tutaj ‘hamerykańska’ Citra, Chinook oraz Nowozelandzki Pacific Jade. Zobaczmy zatem, co w tym piwie  piszczy. 


Mój dzisiejszy gość uwodzi obfitą i nader trwałą pianą o względnie białej barwie i dość drobnej strukturze. Pierzynka trzyma się naprawdę długo, poza tym cudownie brudzi szkło.
Piwo przemawia do mnie swoim ładnym, ciemno złotym odcieniem oraz delikatną mętnością. Wydaje mi się, że kolor jest ciut za jasny jak na AIPA, ale nie będę się czepiał takich mało ważnych szczegółów.
Zacznę od smaku, póki zawartość mego pokala jest jeszcze zimna. Już od pierwszego kontaktu z tym piwem wyczuwam solidną chmielowość. Nie brakuje tu zarówno żywicy, igliwia, jak i trawy, czy swoistej ziołowości. Nieco słabo rządzi tu cytrus, ale bez wątpienia jest obecny, podobnie jak niewielkie akcenty owoców tropikalnych. W tle pałęta się stosunkowo efemeryczny karmel oraz niewielka słodowość, zaś finisz został doszczętnie zdominowany przez bardzo wyrazistą i mocną, pestkowo-ziołową goryczkę, która wg deklaracji producenta wynosi 65-75 IBU. Faktycznie mogę się pod tą wartością podpisać, lecz muszę przyznać, że jej szlachetny rodowód został poniekąd nadszarpnięty przez nadmiernie zaleganie i nieco mdły charakter.

Sam zapach natomiast to całkiem udane połączenie słodkich tropików, z rześkim cytrusem (limonka, cytryna) i łagodnym trawiastym muśnięciem, które razem stanowią meritum całego aromatu. Żywica wraz z ziołami pełnią tutaj tylko rolę niewdzięcznych statystów. Słodowość - podobnie jak to miało miejsce w smaku – jest wyraźnie stonowana, aczkolwiek pachnie świeżo i doskonale uzupełnia doznania. Sumarycznie jest to bardzo ładny, wyrazisty i konkretny zapaszek.
Piwo posiada wysoką pełnię smaku, jest dość rześkie i nawet nieźle pijalne. Balans został wyraźnie przesunięty w kierunku wytrawności o czym świadczy znikoma słodowość oraz niebagatelna goryczka o zabójczym wręcz profilu. Gdyby nie to zaleganie, piłbym je jeszcze szybciej :)
Bez wątpienia Po Godzinach AIPA ma spory potencjał. Cechuje je nieźle rozbudowany i przyjemny aromat, do tego całkiem w porządku smak (wyjąwszy zalegającą goryczkę). Świetną robotą robią tutaj owoce i to zarówno w smaku, jak i zapachu.
Z rzeczy, które mnie w tym piwie zadziwiły warto wymienić ziołowe klimaty i niewielki udział karmelu w ogólnym profilu smakowo-zapachowym. O ile jeszcze drugi mankament jestem w stanie zrozumieć (brak słodów karmelowych=jasna barwa), o tyle zioła przy nowofalowym chmieleniu, to raczej rzadkość.
Tak, czy siak, piwo jest naprawdę dobre. Szczególnie polecam hop headom, którym konkretna goryczka poprawia nastrój i samopoczucie.
OCENA: 7/10
CENA: 6.20ZŁ (Skład Piwa)
ALK.5,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 05.12.2015
BROWAR AMBER

1 komentarz:

  1. Dziękujemy :) Trudno znaleźć równie lekką co rzetelną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń