piątek, 29 września 2017

KORD WHISKEY BA. To jest dopiero piwo!



Dziś na blogu spore święto. Licznik recenzji piw wskazuje liczbę 900!!! Tak okrągła liczba degustacji zdarza się raz na sto piw mości państwo. Odjebałem się zatem w „sylwestrową” koszulę i założyłem muszkę ;p Wyciągnąłem nie byle jakiego sztosa z piwnicy i piszę te słowa.
Uwielbiam świętować, bo to znakomita okazja, by napić się czegoś wyjątkowego. Czegoś, czego szkoda marnować na przykład w leniwe piątkowe popołudnie. Czegoś, na co powinniśmy poświęcić 100% swojej uwagi, wyostrzyć zmysły i delektować się bez najmniejszego pośpiechu. Bez wątpienia takim napitkiem jest leżakowany w beczce Kord od Jana Olbrachta. Piwo powala parametrami na odległość: potężne 26°Blg, do tego jebuckie 12% alkoholu. Autorem receptury tego rarytasu jest oczywiście znany i lubiany Josefik.
Kord został ochrzczony mianem Quintupla, choć w rzeczy samej jest to wymysł samego browaru (tudzież Josefika), bowiem styl jako taki nie istnieje. W pewnym uproszczeniu można jednak powiedzieć, że jest to jeszcze mocniejszy i bardziej ekstraktywny Quadrupel, stąd nawiązanie do nazwy. Z drugiej jednak strony etykieta głosi, że piwo stanowi połączenie belgijskiego Quadrupla i angielskiego Barley Wine. A to brzmi jeszcze bardziej dumnie musze przyznać!
Powstały cztery wersje tego piwa różniące się beczką, w której trunek sobie leżakował i dojrzewał. Były to beczki po koniaku, brandy, bourbonie i whiskey. Mój egzemplarz obcował z tym ostatnim, a konkretnie był to Jack Daniel’s.
W zeszłym roku był niesamowity hype na Korda. Birgicy chcieli się o niego pozabijać. Dość ograniczona ilość piwa na rynku dodatkowo nakręcała tą machinę. Na szczęście wiosną tego roku piwo trafiło do sieci Intermarche, gdzie je bez wysiłku nabyłem i to za całkiem rozsądne pieniądze –  jedynie 16 dukatów za taki specjał to naprawdę nie lada gratka! :D


Po spróbowaniu jakiegoś zajebistego piwa zawsze mam w zwyczaju konkretnie zakląć… tak też było i tym razem. Jakież to jest pełne w smaku, jakież gęste, jakież złożone! Już od pierwszego łyku można włazić na grzędę i piać z zachwytu. Wybitnie słodowy napitek długo i niespiesznie sunie w dół przełyku wywołując skojarzenia z karmelem, toffi, miodem wielokwiatowym, orzechami laskowymi oraz nutami opiekanego słodu i skórki chleba. To wszystko przesiąknięte jest na wskroś całą gamą owoców – suszonymi daktylami, figami, rodzynkami, ale też świeżym ciemnym winogronem. Pychotka! :D Jeśli wciąż Wam mało, to z tła bez problemowo można wyłuskać niezobowiązujące akcenty wanilii, whisky, drewna, jak również subtelnych korzennych przypraw, wynoszących Korda na jeszcze wyższy level. To się dopiero nazywa złożoność! Goryczki w zasadzie nie ma, bo całość smakuje wyraźnie słodko, choć nie zamulająco. Piwo wysycone jest dość nisko, a etanol przyjemnie rozgrzewa nasze żołądki. Generalnie jednak alko jest bardzo szlachetne i ułożone. W życiu bym nie zgadł, że ten „cichy zabójca” ma, aż 12%. Cholernie smaczne piwo, wręcz genialne!
Prócz smaku zachwyca także wyglądem. Jedynie ta delikatna mętność może się troszkę nie podobać, natomiast burgundowo-miedziana barwa z pewnością zachwyci niejedną duszyczkę. Piana drobna, średnio obfita, beżowa w kolorze, umiarkowanie trwała, no ale przy takim woltażu nie wymagajmy betonowej piany, bo to raczej niemożliwe.

Samo opakowanie też prezentuje się nadzwyczaj okazale. Znana nam już z polskiego craftu mała, zgrabna, włoska buteleczka wygląda szalenie stylowo, a zwłaszcza w połączeniu z błyszczącą, śliską etykietą i złotymi grafikami na froncie.
Jeśli przy pierwszym łyku rzuciłem mięsem, to nie mogło być inaczej przy pierwszym sztachnięciu się tym zacnym trunkiem. Dżizys krajst ależ to cudownie pachnie! Słodko, ale niebywale urzekająco i tak wyraziście, że uszy opadają ;) Najlepszej maści miód, tony karmelu, toffi i opiekanej słodowości. Jakieś ciastka, herbatniki, suszone owoce, sporo wanilii, a do tego oczywiście szlachetne nuty ‘łychy’ oraz dębiny. Tłem sunie przyjemna, umiarkowanie wyraźna woń dobrze ułożonego alkoholu, wywołująca skojarzenia z jakimś wykwintnym, owocowym destylatem. Wszystko jest tu najlepszego sortu, z najwyższej półki. Każda składowa zna swoje miejsce w szeregu, nie przysłania niczego i dobrze dogaduje się z całą resztą. Takich zapaszków to ja poproszę w każdym piwie! :D
Tak jak się tego spodziewałem Kord niszczy system. Głębia smaku rozwala kubki smakowe na miazgę. Treściwość natomiast niemal dosłownie zalepia nam gębę. Fakt – piwo jest wybitnie degustacyjne i wyraźnie słodkie, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Ono ma takie być po prostu. Jest gęste, lepkie, wybitnie słodowe i tak wielowątkowe, że łeb mały… Wisienką na torcie są tutaj dość dobrze wyczuwalne ślady beczki (dębu), jak i samego łiskacza. Całość jest szlachetna i dobrze ułożona, a zwłaszcza w smaku. Brawo Josefik!!!
OCENA: 9/10
CENA: 15.99ZŁ (Intermarche)
ALK. 12%
TERMIN WAŻNOŚCI: 23.03.2018
JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz