poniedziałek, 11 stycznia 2016

MANDARIN

Wczoraj rzuciłem pytaniem na fanpejdżu, które piwo powinienem skonsumować w pierwszej kolejności. Do wyboru mieliście sześć pozycji (niektóre nowe, niektóre nie). Najczęściej wymieniane było Quatro od Pinty, choć nie wszyscy byli za jego natychmiastową konsumpcją (ktoś tam zalecał jego leżakowanie). Nie sposób się z tym nie zgodzić, wszak to bardzo mocarne piwo. Wobec tego postanowiłem posłuchać tego „głosu rozsądku”, a zdecydowałem się na specjał, któremu z pewnością dłuższy pobyt w czeluściach mojej piwnicy nie wyjdzie na dobre.
Mandarin z Browaru Kingpin jest na rynku już od jakiegoś czasu i odkąd się pojawił miałem na niego wielką ochotę. AIPA z liśćmi zielonej herbaty sencha brzmi naprawdę interesująco, zwłaszcza że jak do tej pory niewiele browarów było na tyle odważnych, by skrzyżować piwo z herbatą (Olimp, Revolta, Raduga, Fabrica Rara, ktoś jeszcze?). Fabrica Rara de facto się w tym specjalizuje, ale łatwiej w naszym kraju kupić kilogram uranu niż ich piwo...


Rzeczony trunek nalał się z całkiem sympatyczną i dość wysoką czapą białej piany. Cechuje ją średnia ziarnistość i niezła żywotność. Powoli opadając piana zostawi liczne i miłe dla oka zacieki na szkle.
Średnio wysycone piwo posiada bardzo ładny pomarańczowy odcień z lekka domieszką koloru herbacianego (jakże by inaczej?).
W smaku Mandarin jest nader rześkim i lekkim napitkiem ze stosunkowo wątłym ciałem. Z pewnością nie czuć tych 16,5° Plato. Kwaskowych cytrusów jest tu co niemiara, niewiele mniej owoców tropikalnych, które nieźle współgrają z nieco wycofaną słodowością oraz delikatnym karmelem. W drugim akordzie natomiast na wierzch wypływa zielona herbata, okraszona lekką nutką żywicy, igliwia oraz ziół. Jest też chmielowo-łodygowa goryczka – bardzo wyraźna, długa, trochę zalegająca i niestety delikatnie ściągająca. Zapewne na jej ostateczny kształt, oprócz chmieli miała również wpływ sencha, toteż lekkie uczucie cierpkości można wybaczyć.

Teraz czas obwąchać to cudo. Aromat może nie jest tak bardzo rześki, co słodki, choć oczywiście świeżości nie można mu odmówić. Zaznacza się tutaj dosyć wyraźna przewaga owoców tropikalnych i cytrusów nad biszkoptowo-herbatnikowym słodem. W oddali majaczy szczypta żywicy, kwiatów i zielonej herbaty, która wnosi tutaj pewną dozę wschodnich/orientalnych klimatów. Sumarycznie bardzo ładny i wyraźny to zapaszek. Podoba mi się.
Piwo jest umiarkowanie pełne w smaku i dosyć wytrawne. Słodyczy jest tu raczej niewiele w przeciwieństwie do konkretnej goryczki i kwaskowo-cytrusowych klimatów. Pijalność jest co prawda średnia, no ale przy tak wysokiej goryczy to przecież normalka. Wpływ zielonej herbaty natomiast jest aż nadto wyraźny, szczególnie w smaku - to oczywiście tylko i wyłącznie superlatywa.
Mandarin to kawał porządnego, oryginalnego i złożonego piwa, które raczej nie nadaje się dla początkujących beer geeków (mocarna goryczka może ich zanadto zrazić). Browar Kingpin ponownie udowadnia, że należy do czołówki polskiego craftu.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 9.50ZŁ
ALK.7,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 24.05.2016
BROWAR KINGPIN//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz