piątek, 22 stycznia 2016

DIGGLER

Skłamałbym i zapewne poszedłbym za to do piekła, gdybym mówił, że nie lubię Kingpina. Bardzo mi podchodzą te piwa Michała Kopika, są jakieś takie inne, pomysłowe, oryginalne i niesztampowe. Może nie w każdym z nich jest tyle szaleju, co w wytworach na przykład Bazyliszka, czy Piwnego Podziemia, ale i tak chłopaki mają u mnie szacun na dzielni ;)
Najnowszym dziełem kingpinowskiej ekipy, które już miało swoją premierę jest Diggler. W środku butelki opatrzonej tą tajemniczą nazwą siedzi sobie cichutko porter angielski. Aby nie było mu zbyt nudno do piwa dodano także orzechy laskowe (stąd przydomek Hazelnut), a całość podchmielono głównie angielskimi chmielami, nie zapominając także o koledze zza oceanu, który zowie się Citra. 


Piwo pieni się niesamowicie obficie. Piana barwy ecru rośnie i rośnie, nie znając litości. Zbudowana jest ze średniej wielkości pęcherzy, a do jej żywotności nie sposób się doczepić. Niespiesznie opadając zostawia umiarkowanie liczne, ale nader urodziwe firany na szkle.
Kolor tegoż napitku również niczego sobie – ze szklanki spogląda na mnie dość klarowna, ciemno brązowa ciecz, pod światło mieniąca się ładnymi burgundowymi refleksami.
Czas obwąchać ten specjał. W aromacie głównie czai się łagodna czekoladowa nuta, wspierana przez jeszcze łagodniejsze klimaty palonego słodu i kawy zbożowej. Nieco dalej przykucnęła sobie nad wyraz przyjemna orzechowość oraz szczypta przypieczonej skórki chleba. Tło wypełnia bardzo subtelny karmel, który niczym beton w murze wypełnia tutaj każdą wolną przestrzeń pomiędzy poszczególnymi składowymi. Dosyć słodko to pachnie, ale nie ma w tym przesady. Złożoność aromatu jest całkiem spora, lecz jego itensywność nie jest zbyt duża. Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze stosunkowo niewysoki ekstrakt 13,1° Plato.

Bardzo niskie wysycenie nie pozostawia nam złudzeń, że mamy do czynienia z angielskim stylem piwa. W smaku pierwsze skrzypce również gra słodko-gorzka czekolada oraz lekko palone słody, okraszone delikatną nutką popiołu. Nieco dalej spotykamy na swej drodze łagodną kawę z mlekiem, a także przypieczone ziarno. Gdzieś w oddali pojawia się także mocno stonowany karmel i odrobinka rześkich chmielowych niuansów. Na finiszu natomiast rządy sprawuje lekka, krótka i przyjemna goryczka o palonym rodowodzie. Czuć również wpływy słodu żytniego, całość bowiem jest wyraźnie gładka i jedwabista.
Diggler to dość lekki trunek, posiadający niezbyt dużo ciała i co najwyżej średnią pełnię smaku. O wodnistości nie może jednak być mowy, po prostu nie jest to żaden mocarz, lecz typowo sesyjny i stosunkowo wytrawny napitek, który przy dużej pijalności można sączyć litrami. Trzeba tu również zauważyć, że wrażenia smakowo-zapachowe są dość bogate i złożone, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że jest to ‘trzynastka’.
Kolejne bardzo ciekawe i przede wszystkim dobrze wykonane piwo ze stajni (czy raczej chlewni ;p) Kingpina. Może i nie wywraca przełyku na lewą stronę, ale też nie taka jest jego rola. Generalnie to piwo ma nieźle wchodzić, dobrze przy tym smakując. I taki właśnie jest Diggler. Can You dig it?
OCENA: 8/10
CENA: ok. 8.50ZŁ
ALK.5,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 16.06.2016
BROWAR KINGPIN//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz