poniedziałek, 21 września 2015

BOJAN SOMERO

Do początku astronomicznej jesieni zostało tylko dwa dni – jest to więc ostatni dzwonek, by piwni puryści podopijali wszystkie typowo letnie piwa, które trzymają w swoich szafkach, kredensach, barkach, lodówkach, czy piwnicach.
Ja oczywiście nie podpiszę się pod pojęciem piwnego purysty (patrz na szkło z którego piłem to piwo), ale nigdy nie ukrywałem, że mniej więcej w miarę możliwości staram się dostosowywać trunki do pory roku, tudzież aktualnej temperatury. Niestety tak się akurat złożyło, że ostatnio miałem mało wolnego czasu = mało recenzji, toteż taki na przykład Bojan Somero ostał mi się do dzisiaj.
A czym właściwie jest Bojan Somero z Browaru Bojanowo? Jak głosi etykieta jest to ichni Summer Ale, czyli bardzo lekkie i sesyjne piwo, doprawione oczywiście amerykańskimi chmielami. Aby uzmysłowić mniej zorientowanym w temacie czytelnikom, gdzie w szeregu piw jasnych opartych na jankeskich lupulinach jest Summer Ale, zapodaję poniższy schemat, gdzie wraz ze strzałkami maleje ekstrakt i alkohol, a co za tym idzie pełnia piwa.
Imperial/Double IPA > IPA > Session IPA > APA > Summer Ale
Przy czym muszę tutaj nadmienić, że w obecnych czasach mówiąc IPA, raczej mamy na myśli American IPA/AIPA, no chyba że ktoś zaznaczy, że jest to IPA tradycyjne, czyli angielskie. 


Otwieram i przelewam. Bojan Somero generuje przeciętnej wielkości białą pianę, która zbudowana jest ze średniej wielkości pęcherzy. Piana bardzo szybko się rozrzedza, by w konsekwencji po dwóch minutach opaść niemal do zera. Sytuację dodatkowo dramatyzuje lichy jak buty mojej babci lacing.
Piwo jest lekko mętne, zamglone, a jego barwa klasycznie złota. Pasuje do lata i do stylu, który ten trunek reprezentuje.
Zapach z pewnością nie powala intensywnością – o ile jeszcze tuż po otwarciu wyhaczyłem 'hamerykański' chmiel, o tyle po kilku minutach ze szklanki już nie było tak różowo. Co prawda pałęta się tam odrobina cytrusa (głównie mandarynki) i innych owoców, ale wszystko jest takie jakieś płytkie i przytłumione (może to przez ten niski ekstrakt 10°Blg). Poniekąd kojarzy mi się to z aromatem lemoniady i kwasku cytrynowego. Tłem sunie powoli delikatna słodowa nuta, chwilami ocierająca się o klimaty chlebowe, a chwilami o klimaty miodowe. Mamy tu więc lekkie utlenienie, to jeszcze nie zbrodnia, ale poniekąd wpływa na całościową ocenę. Sumarycznie nie jest jednak tak źle, piwo pachnie owocami i jest w miarę rześkie w aromacie.

Niestety całej prawdy dowiadujemy się dopiero w smaku. Co prawda i tutaj pojawiają się akcenty owocowe (choć tropikalnymi bym ich nie nazwał), ale ciecz wyraźnie sprawia wrażenie mdłe i nieciekawe. Rześkości cytrusa próżno tu szukać, bowiem prym wiedzie nazbyt ordynarna i nieprzyjemna słodowość oraz mdła, nieco tępa, łodygowa goryczka. Jej moc nie jest zbyt duża, ale wystarcza, by skutecznie ujmować radość z picia. W tle pojawiają się cienie jakichś ziół niewiadomego pochodzenia. Całość da się wypić, ale satysfakcja z tego raczej mizerna.
Piwo jak na ten ekstrakt jest odpowiednio pełne w smaku, z pewnością nie nazwałbym go wodnistym. Balans także niczego sobie – goryczka mimo niskiej szlachetności wystarczająco dobrze kontruje słodową bazę. Jednakże pijalność już do plusów nie należy. Wyraźnie brakuje tu rześkości i świeżości, które powinno być cechą charakterystyczną każdego Summer Ale. Zamiast tego mamy mdły, drętwy i nijaki napitek, w dodatku delikatnie utleniony. Co prawda sam zapaszek nie jest taki zły, ale sorry – to troszkę za mało.
Nie wiem, czy świeżutki egzemplarz jest lepszy, czy taki sam jak mój, ale na chwilę obecną chyba nawet nie chcę tego sprawdzać. Może Wy mi powiecie? ;)
OCENA: 5/10
CENA: ok. 4.5ZŁ
ALK.4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 06.10.2015
BROWAR BOJANOWO (BRJ)

3 komentarze:

  1. Cóż, piłem ta warkę 2 razy. W czerwcu i sierpniu. Za każdym razem słabo. I ocenilbym jej mizerną jakość jeszcze niżej niż Autor powyższej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma za co ;)
    Pzdr
    Stały czytelnik bloga :)

    OdpowiedzUsuń