czwartek, 3 września 2015

AFRICAN QUEEN

Rzadko robię zakupy w Tesco, jednak ostatnio zdarzyło mi się tam wdepnąć. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym nie luknął na dział w piwami. Z ciekawszych propozycji ujrzałem kilka sztuk od Radugi, Kraftwerku oraz Pinty. Po krótkim researchu przygarnąłem trzy najnowsze wypusty z Radugi, mimo że cena nie była jakaś strasznie rewelacyjna (aczkolwiek myślę, że nie przepłaciłem).
Na pierwszy ogień idzie African Queen, które miało premierę całkiem niedawno. Jest to APA doprawiona aframonem madagaskarskim*, który ostatnio robi się u nas coraz popularniejszy. Do tej pory już ze trzy, czy cztery browary rzemieślnicze sięgnęły po tę dość rzadką spotykaną w Polsce przyprawę.
*Aframon madagaskarski (aframon rajski) to rodzaj byliny z rodziny imbirowatych, występująca w stanie dzikim w zachodniej Afryce, wnosząca nuty lekko pikantne i pieprzowe. 


Afrykańska Królowa ma całkiem nie najgorszą prezencję. Piwo ma jasno bursztynową barwę (na fotce wydaje się ciemniejsze), do tego w miarę obfitą pianę o białej barwie, drobnej strukturze i wystarczająco długiej egzystencji, by się nią nacieszyć. Piana zostawia liczne zacieki na szkle, co także jest plusem.
Zapach to w zasadzie amerykańska klasyka, czyli głównie owoce tropikalne (mango, liczi, marakuja i grejpfrut) oraz szczypta cytrusa, choć naprawdę jest go niewiele. Nieco dalej chowają się średnio intensywne nuty brzoskwiń, moreli i słodu typu biszkoptowo-ciasteczkowego, z lekka polanego ulotną żywicą. W tle majaczą jakieś bliżej nieokreślone przyprawy (najbliżej im do imbiru), co nawet mi się podoba, aczkolwiek żadnych pieprznych klimatów to ja tu nie wyczuwam. Nie mniej jednak aromat mi się podoba, jest intensywny, złożony i na wskroś owocowy.

Po pierwszym łyku skonstatowałem, że już dość dawno nie piłem typowego APA, czy AIPA. Od razu przypomniał mi się ten charakterystyczny smak tropików z grejpfrutem na czele oraz lekkim muśnięciem cytrusów w tle. Rolę drugoplanową pełnie tutaj dosyć obfita słodowa baza, okraszona przyjemnym karmelem i dobrze wypieczonym herbatnikiem. Tłem płynie subtelna nutka żywicy, zaś na finiszu dopada nas umiarkowanie mocna, chmielowa goryczka, która jest bardzo szlachetna, gładka i ułożona, a przy tym nie zalega. Tutaj ponownie nie uświadczyłem tego aframonu, a przynajmniej żadnych pieprzno-pikantnych aspektów, nie mniej jednak w posmaku czai się mocno stonowana przyprawowość.
Sumarycznie smaczek pierwsza klasa i to nawet pomimo obiecanych cymesów na kontrze.
Piwo jest optymalnie wysycone dwutlenkiem węgla, pełne w smaku, a jednocześnie dość lekkie, by być mega pijalne i smaczne. Niezłą robotę robi tutaj doskonały balans, dzięki czemu słodowa słodycz jest niemal natychmiast kontrowana przez wyrazistą i cudownie skomponowaną goryczkę.
Naprawdę African Queen od Radugi, to fajna propozycja na obecną końcówkę lata. Może piwo niczego nie urywa i nie filcuje kalesonów, ale jest bardzo konkretne, wyraziste, smaczne  i ułożone.
OCENA: 8/10
CENA: 6.99ZŁ (Tesco)
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 01.02.2016
BROWAR RADUGA//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz