piątek, 27 marca 2015

DWUDZIK

Dziś nastał dla mnie i dla mojego bloga dzień szczególny. Oto bowiem na liczniku wypitych i opisanych piw stuknęła okrągła liczba – 500 recenzji!!!
Od listopada 2011 roku do dzisiaj udało mi się kupić (czasem dostać w prezencie), zdegustować i opisać, aż pół tysiąca polskich piw! Wiem, że dla niektórych może to być mało, ale nie martwcie się, bo póki co nie zawieszam broni i będzie tego więcej :)
Akurat tak się złożyło, że w swoich zapasach nie mam obecnie żadnego piwa godnego tak zacnej chwili, wybrałem więc styl, który bardzo lubię i szanuję – belgijski Dubbel, w dodatku uwarzony w samej Belgii, więc może i faktycznie mogę nim odpowiednio uczcić moje małe blogowe święto.
Pierwszym piwem z Browaru Gzub był Piknik z Dzikiem, a drugim jest nie kto inny jak Dwudzik! Dlaczego tak czepili się tego poczciwego zwierza? Ano dlatego, że logiem browaru, gdzie obecnie warzy ekipa Gzuba (Brasserie de Bastogne) jest dzik właśnie. 


Dwudzik nalał się z głośnym i syczącym sykiem godnym każdego napoju gazowanego typu cola. Na szczęście piwo szybko się odgazowało i po kilku minutach wysycenie było już optymalne.
Kremowa w barwie piana początkowo była w miarę obfita i drobna, jednak z każdą upływającą sekundą jej ilość drastycznie malała, by finalnie zredukować się do symbolicznego pierścienia wokół i kilku wysepek pośrodku. O jakimkolwiek lacingu można tylko pomarzyć.
Piwo jest bardzo mętne, mimo że nie przelałem osadów z dna, a jego barwa to połączenie miedzi i mocnej herbaty.
W ustach odczuwam dość wysoki poziom kwasku, który na szczęście nie przysłania pozostałych niuansów smakowych. Poza wyraźnym kwaskiem mamy tu jeszcze garść bliżej nieokreślonych owoców (raczej ciemnych) oraz szczyptę karmelu, lekko opiekanego słodu i tostów od niego pochodzących. Głęboko w tle pałętają się jakieś niewyraźne przyprawy, a także specyficzna ziemistość, która nieco psuje całościowy odbiór tego napitku. W posmaku natomiast doświadczamy niezbyt mocnej, acz obecnej goryczki, niestety trącającej trochę alkoholowymi niuansami. Na szczęście tak niewielka ich ilość jest w Dubblu dopuszczalna. Sumarycznie piwo smakuje całkiem nieźle i przede wszystkim stylowo.

Aromat jest dość bogaty i nader urozmaicony. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj mariaż ciemnych owoców (rodzynki, wiśnie, ciemne winogrono, śliwki węgierki) i różnej maści przypraw (it’s so good), które są przecież wyznacznikiem większości piw belgijskich. Role drugoplanowe przypadły natomiast nutom opiekanego słodu, tostom, karmelowi i subtelnemu etanolowi, który mimo swojej obecności umiejętnie komponuje się z całą resztą. Mi bynajmniej on nie przeszkadza.
Piwo odznacza się średnią pełnią i również takową treściwością. Finisz co prawda jest lekko wytrawny (kwaskowo-gorzki), ale całościowo piwo - dzięki sporej zawartości słodu i karmelu – jest dość treściwe w odbiorze.
Niewątpliwym plusem tego specjału jest także jego belgijska złożoność (mhhmm... przyprawy) oraz w miarę poprawny balans. Pijalność również mogę zaliczyć do atutów Dwudzika – piwo pije się szybko i nader przyjemnie. Nic nam tu na zalega i nie męczy, no chyba, że komuś będzie przeszkadzała lekko rozgrzewająca nutka alkoholowa.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 11ZŁ
ALK.7,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 01.08.2016
BROWAR GZUB//BRASSERIE DE BASTOGNE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz