Przejdź do głównej zawartości

Posty

PIWO MIESIĄCA - MARZEC 2018

Łojojoj… jak ten marzec zleciał! A jak Święta zleciały! Mówię Wam. Sorki, że dopiero teraz daję znak życia, ale wiecie – rodzinki dawno się nie widziało, to trzeba było trochę posiedzieć przy stole. Niekoniecznie zastawionym tylko jajeczkiem i kiełbą własnej roboty ;) Tak więc tradycyjnie już, kolejne 30 dni roku zaczynamy nowym Piwem Miesiąca. Tym razem szalenie łatwo było mi wskazać to najlepsze pite w marcu, choć trzeba nadmienić, że poziom degustacji był niezwykle wysoki. Ósemeczki sypały się jak z rękawa :D Niemniej jednak tytuł PIWO MIESIĄCA – MARZEC 2018 zgarnia Risfactor od Pinty!   Moje ogromne gratki weterani piwnej rewolucji! :D Piwo nie miało sobie równych, bo zachwyca w zasadzie wszystkim . Risfactor to potężny RIS z trzydziestoma Plato na pokładzie . Jest tu niebywała gęstość, gładkość, ogromna złożoność, przyjemna paloność oraz cała gama ciemnych klimatów rasowego ruskiego Stoutu . Nie będę Wam tu wypisywał wszystkich cech tego zajeb...

BURIED ALIVE - Peated Imperial Stout od Brokreacji

Pamiętacie Certain Death od Brokreacji? No ten wędzony RIS w upiornym kartoniku, który piłem pod koniec lutego. No to dzisiaj biorę się za jego bardzo bliskiego brata. Ten też ma horrorową etykietę. Fajna prawda? ;) Buried Alive to również jest Russian Imperial Stout i również jest wędzony, tyle że dymem z torfu. W zasadzie z grubsza można rzec, że obydwa piwa mają tę samą podstawę, a różni je tylko typ wędzenia oraz dodatki. W tym przypadku są to płatki drewna kasztanowego. Brzmi oryginalnie. Nie kojarzę, by jakieś polskie piwo namaszczono tym drewnem, choć oczywiście nie ogarniam wszystkiego co się na rynku pojawia. Dla przypomnienia dodam jeszcze, że to bardzo prawilny RIS, taki wręcz książkowy. Równo 24º Blg oraz 9,5 voltów alkoholu. Tylko ta goryczka trochę chyba za niska – 40 IBU jak na tego typu piwo, to raczej nie za wiele. Identycznie było w przypadku Nagłej Śmierci, ale podczas picia balans rozkładał się tam mniej więcej równomiernie, więc jestem dobrej myśli. Je...

MOJA PIWNICZKA: 4,5-LETNI PORTER ŁÓDZKI

"Moja Piwniczka" to regularny cykl degustacji porz ą dnie wyle ż akowanych piw (minimum 4-letnich), które pojawiaj ą si ę na blogu mniej wi ę cej raz na miesi ą c w okresie jesienno-zimowym. Wiosna, Panie wiosna. Choć na razie chyba tylko kalendarzowa, bo z okna wciąż miejscami śnieg widzę… Zgodnie zatem z moimi zapowiedziami, w tym sezonie jest to już ostatni wpis z cyklu „Moja Piwniczka”. Łezka się w oku kręci, ale nie martwię się – widzimy się jesienią z kolejną porcją dobrze wyleżakowanych piw. I tu uchylę Wam rąbka tajemnicy – nie będą to tylko RISy i portery bałtyckie :) No dobra, dziś na warsztat bierzemy dobrze Wam znany Porter Łódzki w starych jeszcze szatach, które doskonale pokazują, że nie zawsze zmiana wizerunku (opakowania) wychodzi piwu na dobre. Stara pucha jest po prostu stylowa i elegancka, nowa natomiast mocno trąca szmirą i taniością, kojarząc się co najwyżej z poziomem niskobudżetowych marketowych mózgotrzepów. O samym Porterze Łódzkim...

SHORT TEST: Road z Browaru Nepomucen

Prolog: Jako, że nastała wiosna, to robimy mały przerywnik jeśli chodzi o ciężkie napitki. Dosyć dawno nie było u mnie żadnego Vermonta, więc proszę! :) O co kaman: Wy już tam dobrze wiecie co to jest Vermont IPA. Nie będę uczył ojca dzieci robić. Wdzianko: W porządku. Piwo jest złociste, wyraźnie mętne. Piana strasznie wysoka, biała, puszysta, średnio pęcherzykowa i dosyć trwała. Kichawa mówi: Tak mi dobrze, tak mi rób! Szalenie mocny to zapaszek. Na wskroś owocowy, na wskroś juicy . Brzoskwinia, melon, białe winogrono, papaja, renklody, ananasy, morele. No jest tego w pytę. Jakbym wąchał miąższ z owoców, a nie piwo! Świetna sprawa. Nieco z boku czai się kapka żywicy, słodu, kwiatów i gumy balonowej. Jadaczka mówi: Rześkie, fajnie wysycone piwo. Odpowiednio pełne w smaku, lekko soczkowate, okropelnie pijalne i szalenie owocowe. Mamy tu mnóstwo białych owoców, podbitych kwaskowymi cytrusami i słodkimi fruktami tropikalnymi. W oddali majaczą echa jasnego słodu, lasu, ży...